Gdybym nie miał szacunku do Was, czytelników, stworzyłbym sobie szablon do recenzji dowolnych odsłon serii Football Manager, z różnie ujętymi bliźniaczo podobnymi wnioskami. Na nieszczęście dla Sports Interactive, algorytm ten nie byłby zbyt skomplikowany, bo nie sposób co roku nie serwować tych samych zarzutów i pochwał, jakie zwyczajowo wrzuca się na konto FMa. Potraktuję Was jednak niczym krewnego z Alzheimerem czy tabulą rasą w głowach i z przyjemnością poczynię honory we wprowadzeniu Was w meandry świata futbolu.

Powstrzymałem się przed zawarciem na końcu powyższego akapitu zwrotu „siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i startujemy”, bo jeżeli nie kręcą Cię setki tabelek, statystyk i marna oprawa graficzna, w futbolowym Excelu nie znajdziesz nic emocjonującego. W tej serii, gracz wciela się w menadżera piłkarskiego, stającego na czele dowolnej z setek drużyn rozsianych po całym świecie, za pomocą których możemy spełnić swoje najskrytsze sportowe marzenia. Górnik Łęczna wygrywający w 2023 roku finał Ligi Mistrzów z Realem Madryt? W Football Managerze, po odpowiedniej ilości spędzonych godzin, setkach wyciągniętych wniosków, dziesiątkach obgryzionych paznokci i znacznie bogatszym arsenałem obelg pod adresem Bogu ducha winnego komputera, nic nie jest niemożliwe.

20161211184843_1

Choć może się to wydawać nieco kontrowersyjnym wnioskiem, właściwie jedynym problemem Football Managera jest to, że od wielu lat jest on aż tak dobry. Jeszcze niedawno na rynku istniała (marna, bo marna) konkurencja w postaci choćby serii FIFA Manager, która stanowiła namiastkę motywacji do kreatywności ze strony twórców z Sports Interactive. Niestety, uzurpatorzy tytułu króla menadżerów piłkarskich wychodzili z pojedynku z prawowitym liderem tej dziedziny niczym Legia Warszawa z drugiego spotkania z Borussią Dortmund – niby jakieś bramki wpadały, ale jednak różnica klas była kolosalna. Niepodważalny prymat Football Managera zaczął się na dobre trzy lata temu, gdy pojawiła się ostatnia, dosyć przeciętna gra spod szyldu Fifa Manager, a FM pozostał na placu boju sam. Dla developerów? Powód do otwierania szampanów. Dla graczy? Wręcz przeciwnie.

„Ale Sports Interactive nie może przecież pozorować rozwoju serii w nieskończoność, prawda?” – mogliście pomyśleć i choć rzeczywiście się z tym zgadzam, obawiam się, że edycja 2017 nie jest tą, która coś w tej kwestii zmieni. Ponownie postawiono na zmiany kosmetyczne, wychodząc z założenia, że jeżeli coś działa i – przede wszystkim – sprzedaje się, po co cokolwiek zmieniać? Zbyt kreatywne nastawienie twórców potrafi czasami prowadzić do problemów, takich jak niepotrzebne rozgrzebanie mechanizmów, które stanowią clue rozgrywki, ale każdy, kto ryzykował swoje życie towarzyskie przez romans z FMem wie, że nie jest to gra bez skaz.

20161211161038_1

Skupmy się na razie na tym co zmieniono, a nie co ciągle wymaga usprawnień. Większość nowości należy raczej do kategorii tych niedotykających fundamentów zabawy i taką z pewnością jest FaceScan, a więc dobrze znana możliwość przeskanowania i przeniesienia twarzy ze zdjęcia na tę cyfrowego avatara. Choć nie mamy zbyt wielu okazji na to, aby podziwiać wygenerowaną facjatę (to może być akurat plus, jeżeli postanowiliśmy użyć swojej własnej), jest to ficzer, który funkcjonuje całkiem sprawnie. Nieco smaczku dodaje również wprowadzenie Mediów Społecznościowych, będących kolejnym sposobem na informowanie nas o tym, co dzieje się w świecie cyfrowej piłki nożnej. Uważam, że można było z tego rozwiązania wycisnąć nieco więcej, bo komentarze „umieszczane” w spreparowanej sieci nijak mają się do tego, jaki rzeczywisty poziom prezentuje choćby sportowy Twitter, ale miło, że SI zwraca uwagę nawet na takie drobnostki.

Sztab szkoleniowy Football Managera postanowił również unowocześnić swoją taktykę w kwestii transferów: pojawił się nowy rodzaj pracownika klubu, analityk, którego zadaniem jest podnoszenie poziomu dokładności raportów na temat piłkarzy, a także sformalizowano kwestię obietnic wobec nich. W FM 2017 często zdarza się, że zanim dany grajek przystąpi do rozmów z naszym klubem, wymaga on zapewnienia mu – przykładowo – rychłej podwyżki, miejsca w pierwszym składzie lub zrozumienia, że traktuje naszą drużynę jako przystanek w drodze do wielkiej kariery.

20161210164105_1

Cała reszta zmian jest już typowa dla serii – a to zyskano nowe licencje, w tym na naszą Lotto Ekstraklasę, a to zmodyfikowano kilka elementów interfejsu, dorzucono nowe zdjęcia piłkarzy do bazy danych czy animacje i tekstury do silnika meczowego. Złośliwi mogą się zastanawiać, czy Sports Interactive nie dysponuje jakimś koszykiem „zmianek”, jakie mogą niezależnie od wszystkiego wrzucić do nowej odsłony FMa, ale w ograniczonych ilościach, coby za szybko się z nich nie wystrzelać.

Oczywiście, Football Manager to wciąż bardzo dobra gra i niewiele brakuje jej do ideału – wystarczy, że umiarkowanie interesujesz się piłką nożną, a zanim się obejrzysz, Twoim głównym źródłem pożywienia będzie pizza, gacie będziesz przewracał na drugą stronę, żeby nie tracić czasu na pranie, a wigilię spędzisz na zastanawianiu się, który z wariantów rzutów rożnych wykorzystać w dwumeczu z Łudogorec Razgrad.

20161210133938_1

Wiele dałbym jednak, by SI poprawiło stabilność gry – na skutek częstego alt-tabowania między FMem a przeglądarką, od wielu lat program crashuje mi się, wyrzucając te same błędy. W obliczu takiego problemu mógłbym zwyczajnie wrzucić częstszy autosave, ale nie ma żadnego półśrodka między cotygodniowym a codziennym zapisem, a żadna z obydwu opcji niespecjalnie mnie zadowala. Nie sposób też oprzeć się wrażeniu, że gdyby Sports Interactive chciało rzucić nas na kolana zmianami w silniku meczowym to prawdopodobnie byłoby to możliwe, bo choć przez kilka ostatnich lat FM doczekał się niegryzącego w oczy trybu 3D, wciąż nie jest on bliski perfekcji.

Podsumowując swoją recenzję – myślę, że przy takim podejściu Sports Interactive coraz większą popularnością będą cieszyć się nieoficjalne modyfikacje dostosowujące „przestarzałe” odsłony do teraźniejszości, zmieniając datę startu gry czy wprowadzając zmiany transferowe między klubami. Jeżeli co roku macie odłożoną konkretną kwotę na poczet nowego FMa, prawdopodobnie nie będziecie czuli się rozczarowani tegoroczną częścią. Gdyby jednak było u Was krucho z kasą, dopiero co rozpoczęliście związek z dziewczyną i nie chcecie zbyt szybko ujawniać swojego uzależnienia lub wybieracie między Football Managerem a inną produkcją, może należałoby poczekać na lepszy moment, aby ponownie wcisnąć się w dres i zacząć raczyć „suszarkami” swoich podopiecznych.

Za dostarczenie gry do recenzji dziękujemy firmie CENEGA