Ciężko sprecyzować, do jakiego gatunku gier należy Get Even. Produkcja polskiego zespołu The Farm 51 z założenia balansować ma między budowaniem klimatu a wyjątkową historią. Zapraszamy, więc do zapoznania się z wynikami prosto z naszego redakcyjnego warsztatu.

Get Even

Po krótkim wprowadzeniu do Get Even wcielamy się w rolę wyszkolonego do zadań specjalnych żołnierza Cole’a Blacka. Problem w tym, iż nasza postać cierpi na amnezję — nie znamy swojej przeszłości, ani miejsca, w którym aktualnie przebywamy. Wkrótce dołącza do nas Red, enigmatyczny głos wydobywający się z głośników rozmieszczonych co jakiś czas telewizorów. Cel wydawać się może prosty — mamy odbić z rąk tajnej organizacji młodą dziewczynę, jednak coś poszło nie tak. Z użyciem eksperymentalnych urządzeń staramy się przywrócić pamięć oraz zidentyfikować, do jakiego incydentu doszło na terenie opuszczonego ośrodka dla psychicznie chorych.

Historia przedstawiona w Get Even początkowo wydaje się chaotyczna. Przez pierwsze kilka godzin miejsca akcji zmieniają się raz za razem. W trakcie przeżywania kolejnych wspomnień odnajdujemy poszlaki, które powoli spajają poszczególne sekwencje. Oczywiście tak jak w dobrych thrillerach lista pytań rośnie z każdym etapem, a odpowiedzi na nie ciągle brakuje. Pewne jest, iż taki sposób prowadzenia fabuły potrafi szybko zrazić, jednak po prześledzeniu scenariusza całej gry dochodzimy do wniosku, iż kulminacyjny moment znajdujący się w ostatnich poziomach został stworzony w sposób przemyślany i skonstruowany tak, by całość nabrała wreszcie sensu. Jak wspomniałem, historia Cole’a z Get Even może stanąć w szranki z niejednym kasowym thrillerem prosto z Hollywood. Należy skupić się na treści, bo bez tego nie uświadczymy kunsztu scenarzystów.

Get Even

Jak jednak prezentuje się rozgrywka w Get Even? To właśnie w tym aspekcie trafiamy na istną mieszankę. Zacznijmy od tak zwanego symulatora chodzenia, mamy tu do czynienia z eksploracją, rozwiązywaniem niewymagających ruszania szarych komórek zagadek oraz poszukiwaniem kolejnych poszlak. To wszystko rozbudowano o skradanie, duuużo skradania. Ostatecznie zamknijmy w widoku pierwszoosobowym z możliwością strzelania. Największy wpływ na całą rozgrywkę, a w głównej mierze jej styl ma nasze wyposażenie. Jest nim hipernowoczesny smartfon. Z pomocą telefonu znajdujemy kolejne wskazówki, skanując otoczenie. Innym dużo ciekawszym zastosowaniem aparatu jest podłączenie go do broni palnej, dzięki czemu zyskujemy możliwość strzału zza osłony. Dzięki możliwościom CornerGuna na ekranie smartfona widzimy obraz znad lufy obrócone o 90 stopni również z filtrem termowizyjnym. Gwarantuję Wam, iż w trakcie skradania, będzie to Wasza ulubiona broń.

Wiele można by powiedzieć o oprawie zarówno audio, jak i graficznej. Zacznijmy od tej drugiej. Trzeba przyznać, iż pomieszczenia w Get Even wyglądają fenomenalnie, a to za sprawą użycia techniki zwanej fotogrametrią. W dużym skrócie jest to skanowanie rzeczywistych przedmiotów i pomieszczeń, a następnie przenoszenie ich do wirtualnej rzeczywistości. Nie zapominajmy także o samych postaciach, które wyglądają naprawdę dobrze. Udźwiękowienie w produkcji gliwickiego studia The Farm 51 stoi na równie wysokim poziomie. Warto zwrócić uwagę na kolejną technologię, która została użyta w trakcie tworzenia Get Even. Dzięki zastosowaniu Auro-3D muzyka nabiera szczegółów z każdym krokiem oddanym w kierunku naszego celu.

Podobnie jak w rasowych horrorach w Get Even nie mogło zabraknąć odpowiednich dźwięków wzbudzających emocje. Usłyszymy zatem utwory muzyki klasycznej, a także psychodeliczne nuty. Oczywiście pojawiły się także tradycyjne piosenki, które raczej pasują (no może poza jedną) do konwencji gry. Ogromne wrażenie robi także przywiązanie uwagi do detali jak odgłosy strzałów, czy otoczenia. Jęki, szaleńczy śmiech, czy dzikie śpiewy obłąkanych kuracjuszy kapitalnie budują atmosferę opuszczonego zakładu dla umysłowo chorych.

Niestety pośród pochwał musi znaleźć się choćby niewielka nagana. Znaczną rysą na rodzimej produkcji jest sztuczna inteligencja przeciwników. Podczas strzelanin wrogowie poruszają się po mapie kompletnie bezmyślnie, często wystawiając się na ostrzał. Co więcej, zdarzyło się kilkukrotnie, iż postacie sterowane przez SI najzwyczajniej „nie zauważyły”, iż kolega stojący ma dziurę w głowie. Również poza sekwencjami wymiany ognia przeciwnicy nie zwracają zbytnio uwagi na naszą obecność. Ponadto postacie poruszają się ciągle po jednej określonej ścieżce, przez co wyjątkowo łatwo przewidzieć ich kolejne ruchy.

Get Even to idealny przykład na to, że Polacy potrafią stworzyć świetne produkcje, niekoniecznie traktujące o średniowiecznym łowcy z dwoma mieczami na plecach. Z pewnością czymś, co przyciąga na dłużej do produkcji gliwickiego studia The Farm 51, jest przedstawiona historia łącząca gatunki thrillera, akcji oraz dramatu. Ponadto gra urzeka oprawą audiowizualną. Rzadko spotykane rozwiązania jak fotogrametria sprawiają, iż mały wrażenie, że odwiedzane lokacje są w stu procentach prawdziwe. Dodając do tego zróżnicowany styl zabawy, otrzymujemy kawał dobrego i dość dopracowanego kodu, któremu grzechem byłoby nie dać szansy.