Branżę gier wideo porównać można do systemu korzeniowego drzewa. Jedną z większych odnóg są niewątpliwie bijatyki, które dzielić możemy na nawalanki 2D rodem z arcade’owych maszyn, trójwymiarowe mordoklepy z Tekkenem na czele, czy superbrutalne odsłony Mortal Kombat. Nie zapominajmy też o tak zwanych „chodzonych bijatykach”, dawniej lubianych, a dziś trochę już zapomnianych. To właśnie do tego gatunku zaliczyć możemy produkcję małego studia SloclapAbsolver.

Pierwsze starcie z Absolver przywodzi na myśl połączenie wschodnich sztuk walki, ulicznej bijatyki oraz produkcji UbiSoftu — For Honor (na temat, którego można by powiedzieć sporo…). Grę rozpoczynamy wyjątkowo spokojnie, tworzymy własną postać z pomocą dość okrojonego kreatora. Wybieramy płeć, kolory skóry i włosów, uczesanie, a także jeden z trzech podstawowych stylów walki. Szkoły różnią się znacząco. Mamy skupiające się na parowaniu ataków Forsaken, zwinnym Windfall oraz defensywnym Khalt. W trakcie zabawy odblokować możemy również czwarty styl przypominający pijane kung-fu – Stagger.

Absolver

Skoro nasza postać jest gotowa, możemy rozpocząć grę. Po krótkim filmiku wprowadzającym do uniwersum Absolver‚a rozpoczynamy swego rodzaju samouczek. W teorii i praktyce twórcy przekazują podstawy poruszania się oraz walki, absolutnie wymagane, by odnaleźć się w dalszej części produkcji. Oczywiście zakres umiejętności naszego bohatera rośnie wraz z kolejnymi poziomami. Początkowo zapomnieć musimy o widowiskowych potyczkach prezentowanych na materiałach promocyjnych.

Ukończenie samouczka rzuca trochę więcej światła na naszą misję. Naszym celem jest pokonanie sześciu Naznaczonych, a następnie odblokowanie dostępu do finałowego starcia. Tak w skrócie prezentuje się motyw fabularny w Absolver. Nie ma co ukrywać, w tej kwestii tytuł wypada biednie. Twórcy już w pierwszych ujawnionych materiałach zaznaczali jednak, że ich produkcja skupia się na rozgrywce dla wielu graczy. Ukończenie kampanii ma wdrożyć gracza w bardziej skomplikowane kombinacje, a także zainteresować walką z innymi użytkownikami trybów sieciowych.

Jeśli wkręcimy się na dobre w produkcję studia Sloclap, to prędzej czy później trafimy do trybu rankingowego. Tu rozpoczyna się prawdziwa zabawa, gdyż mierzyć będziemy się z ludźmi z całego świata. Należy pamiętać jednak, że standardowe kombinacje sprawdzające się w walce z przeciwnikami trybu dla pojedynczego gracza, niekoniecznie zapewnią nam wygraną. Menu odpowiadające za tworzenie zestawu ruchów potrafi wywołać nie lada ból głowy. Mnogość opcji jest naprawdę ogromna. Co więcej, nowych postaw i ataków nauczymy się tylko od pokonanych przeciwników, którzy ich używali. Ponadto, w myśl Bruce’a Lee „Nie obawiam się ko­goś, kto tre­nuje 10000 kopnięć, ale te­go, który 10000 razy tre­nował jed­no kopnięcie”, korzystając z danych ciosów, stopniowo je rozwijamy. Cóż, by osiągnąć mistrzostwo, czeka nas wiele godzin grindu, co nie każdemu będzie odpowiadać.

Absolver

Jednak to właśnie system walki, czyni Absolver powiewem świeżości pośród innych bijatyk. Zakres ruchów tworzymy niczym talię kart, korzystając z edytora, ułożyć możemy indywidualny build odpowiadający preferowanemu stylowi rozgrywki. Zakres ruchów powiększa jeszcze bardziej przyjęta przez nas postawa. Rozgrywka dla wielu graczy przypomina przez to nierzadko gry karciane. Tempo, w którym uda nam się rozgryźć przeciwnika znacząco wpływa na przebieg walki. Absolver został rozbudowany także o delikatne elementy RPG. Nasza postać zdobywa nowe wyposażenie takie jak elementy ubioru, które stopniowo wpływają na statystyki sterowanego przez nas bohatera. Oczywiście mają one również charakter estetyczny.

Skoro o estetyce mowa, warto zwrócić uwagę na oprawę audiowizualną. Pod względem udźwiękowienia produkcja Sloclap nie wyróżnia się znacznie. Melodie są przyjemne dla ucha oraz dobrze wkomponowują się w przedstawioną na ekranie akcję. Nie znajdziemy tu jednak utworów, które zapadłyby na dłużej w pamięci. Co innego można powiedzieć o widokach. Choć mamy styczność z dość prostą oprawą graficzną, natknąć możemy się na wiele scenerii cieszących oko. Podobnie wypadają animowane scenki przerywnikowe.

Absolver

Absolver’owi daleko do produkcji idealnej. Oprócz krótkich i mało wciągających elementów fabularnych natknąć się można na sporo drobnych, choć irytujących błędów. Trzeba przyzwyczaić się do okazjonalnych kolizji z teksturami. Niestety kod sieciowy momentami nie daje rady. W grze online zdarzają się lagi, szczególnie widoczne, gdy do sesji dołącza kolejny gracz. Produkcja natomiast nie wybacza i gdy problem wystąpi w trakcie walki, możemy spodziewać się powrotu do ostatniego punktu kontrolnego. Rada jest na to tylko jedna. Kampanię dla pojedynczego gracza należy ograć offline. Przy pojedynkach między graczami większych problemów nie uświadczyłem.

2017 rok obfituje w wiele dużych produkcji dla miłośników bijatyk, zaczynając od Guilty Gear’a Xrd REV 2, na Injustice 2 kończąc. Absolver, choć należy do niszy, jest kapitalną odskocznią od standardowych mordoklepów. Wyjątkowy system tworzenia zestawów ruchów całkowicie zabija niesmak pozostawiony przez drobne błędy. Co więcej, Sloclap planuje wspierać swoje dzieło, możemy się więc spodziewać poprawy działania produkcji.