Polskie studio Artifex Mundi szturmem atakuje stacjonarną konsolę Sony. Po całkiem niezłym Dark Arcana: The Carnival, posiadacze PlayStation otrzymali kolejną propozycję, czyli Grim Legends 2: Song of the Dark Swan. Czy kolejna produkcja prosto z PeCeta i dotykowego ekranu smartfona ma szansę na sukces?

Jak można łatwo zauważyć Grim Legends 2: Song of the Dark Swan to kontynuacja serii gier katowickiego dewelopera. Dwójka, choć podobnie jak część pierwsza czerpie garściami z twórczości braci Grimm, nie jest bezpośrednią kontynuacją przygody. Dzięki takiemu zabiegowi nowi gracze, z łatwością odnajdą się w tej produkcji. Sam tytuł gry wskazuje, na której z baśni opierali się twórcy. Motywem przewodnim jest oczywiście opowieść o Sześciu Łabędziach.

Grim Legends 2

Studiu Artifex Mundi udało się odtworzyć historię, tak by przedstawiła kompletną bajkę. Wprowadziło naszą, dodatkową postać, nie wybiegając ani trochę poza oryginał. Bohaterka, w którą przychodzi nam się wcielić, jest uzdrowicielką, mającą z początku tylko uzdrowić młodą królową. Kilka chwil później wplątujemy się w sieć knowań i walki o władzę. Oczywiście w rozwikłaniu sprawy przeszkadzać będą siły zła. Żadnym zaskoczeniem nie jest również finał bajki. Jak zawsze dobro zwycięża, a Ci źli otrzymują nauczkę. Na szczęście w grze udało się zaszyć drobne zwroty akcji, które miło urozmaicą zabawę. Bonusowo, podobnie jak w innych produkcjach Artifex’u, po ukończeniu głównego wątku, odblokowany zostaje dodatkowy epizod. Co ciekawe tym razem przedstawia on zgoła zupełnie inną historyjkę, dziejącą się w tym samym uniwersum. Tym razem naszym zadaniem jest pomoc leśnym duszkom w walce ze smokami, którym wyjątkowo zasmakowały te magiczne istoty.

Jeśli mieliście okazję zagrać, w któryś z poprzednich tytułów Artifex Mundi, to wiecie, na czym polega rozgrywka w Grim Legends 2: Song of the Dark Swan. Mechanika zabawy nie uległa zmianom nic, a nic. Dla tych, którzy nie mieli styczności z produkcjami polskiego studia, należy się małe wytłumaczenie. Gra to klasyczny przykład gatunku HOPA, czyli Hidden Object Puzzle Adventure. Naszym zadaniem jest szukanie ukrytych przedmiotów oraz rozwiązywanie, prostych zagadek logicznych. Dość zaskakujące jest, że to właśnie tych drugich jest więcej. Etapów związanych z uważnym przypatrywaniem się scenerii jest jak na lekarstwo, ba pokusiłbym się stwierdzenie, iż ten fragment rozgrywki został kompletnie zmarginalizowany.

Grim Legends 2

Oczywiście w sporych ilościach pojawiają się proste poszukiwania (np. jaskółczego ziela pośród innych polnych kwiatów), jednak jest to pikuś w porównaniu do wcześniejszych produkcji, gdzie nierzadko trzeba znaleźć przysłowiową igłę w stogu siana. Zagadki, o których wspomniałem wcześniej, nie należą do najtrudniejszych. Żadna z nich nie zatrzymała mnie na dłużej niż na pięć minut. Składają się na nie w większości tworzenie odpowiedniej trasy na planszy, tak by przejść po wszystkich polach, wszelakie układanki, zadania matematyczne jak przelewanie wody z dzbanka do dwóch mniejszych w odpowiednich proporcjach. Choć są to proste łamigłówki, wciągają na tyle, iż zapominamy o narzekaniach na poziom trudności tytułu. Grim Legends 2: Song of the Dark Swan ukończyć możemy w ciągu trzech, czterech godzin.

Jak na tytuł tego typu jest to dość normalna długość. Gdyby na siłę grę wydłużyć większą ilością zadań, historia mogłaby się szybko męczyć. Oprawa wizualna stoi na dobrym poziomie, jednak to, co dręczy wszystkie produkcje Artifex’u i tu daje o sobie znać. Rozumiem, że to taki styl, ale twarze i mimika postaci są po prostu ohydne. Ścieżka audio po prostu jest, z jednej strony bardzo dobrze komponuje się ze zwiedzanymi sceneriami, z drugiej po prostu nie zwrócimy na nią większej uwagi. Grim Legends 2: Song of the Dark Swan to nie pierwsza i na pewno nie ostatnia produkcja, którą katowickiej studio Artifex Mundi przeportowało z komputerów i smartfonów na PlayStation.

Grim Legends 2

Baśniowy klimat, proste, ale angażujące łamigłówki, okraszone przyjemną oprawą audiowizualną ukończymy, dość krótkim, choć zadowalającym czasie. Fani gatunku HOPA, będą w stu procentach zadowoleni. Niestety nadal uważam, że w tego typu tytuły o wiele przyjemniej gra się na dotykowym ekranie telefonu, czy z komputerową myszką w dłoni.

promocja