Lubicie kooperacyjne pierwszoosobowe strzelanki? Popieracie ideę wyrzynania wszelakich stworów, zombie i innych bestii? Gracie na PlayStation 4? Jeśli na wszystkie trzy pytania odpowiedzieliście ”TAK” to z pewnością zaciekawi Was najnowsza gra studia Tripwire Interactive – Killing Floor 2. 

Poszukujecie produkcji z ciekawą fabułą i rozwiniętym światem gry? Tego w Killing Floor nie uświadczycie. Co prawda znajdziemy wskazówki i ciekawostki, z których dowiemy się, co zapoczątkowało przedstawione w produkcji realia, jednak pozostawiają one po sobie pewien niedosyt. O kampanii nie ma nawet sensu wspominać, no ale skoro już wspomniałem, po prostu jej nie ma. Killing Floor 2 przypomina tryb Zombie znany z większości ostatnich odsłon Call of Duty, a w szczególności system fal Zetów (tak się nazywają kreatury, które przyjdzie nam mordować).

Killing Floor 2

Rozgrywka, jak wcześniej wspomniałem, toczy się w pierwszej osobie. Po wybraniu konkretnej klasy postaci, produkcja Tripwire Interactive wrzuca nas w sam środek walki o przetrwanie. Intensywność rozgrywki i wynikająca z niej widowiskowa rzeź robią pozytywne wrażenie (oczywiście o ile lubicie tego typu rozwałkę). Nasz arsenał waha się od broni automatycznej po noże do walki wręcz. Poszczególne klasy zaczynają grę z innymi broniami, a za ukończenie fali otrzymujemy punkty do wydania na kolejne narzędzia zagłady. Suma sumarum, po każdej rundzie biegniemy do sklepiku po nowego gnata. Docenić należy też, możliwość ”przeskoczenia” zakupów i oddania wyboru nowego ekwipunku sztucznej inteligencji. Co ciekawsze niektóre zabójstwa otrzymały swego rodzaju spowolnienie czasu, dzięki czemu jeszcze lepiej możemy zobaczyć tryskającą naokoło posokę. Cieszy to niemal tak bardzo, jak oglądanie finisherów w ostatnim Doomie. Głęboki oddech i znów masakrujemy zetów.

Z każdą kolejną falą przyjdzie nam zmierzyć się z większą ilością coraz bardziej rozwścieczonych przeciwników. Dodatkowo z czasem pojawiają się nowe odmiany wrogów o charakterystycznych dla siebie właściwościach. Chwila nieuwagi i zostajemy okrążeni lub przyparci do muru, a z takiego usytuowania ciężko się wybronić. Po ostatniej fali czas na bossa. Tu standardowo znacznie większa siła idzie w parze ze zwiększonym paskiem życia. Sama rozgrywka sprawia już masę frajdy, a radochę z rozwałki potęguje możliwość gry kooperacyjnej.

Killing Floor 2

Menu rozgrywki ogranicza się do wyboru trybu offline dla jednego gracza i online dla wielu. Różnic między tymi dwoma wariantami na dobrą sprawę nie ma. W obu zagramy na tych samych mapach, użyjemy tego samego sprzętu i wybijemy tych samych zetów. Multiplayer oferuje ponadto elementy PvP. Dzięki sporej ilości plansz oraz systemowi ich wyboru poprzez głosowanie wykluczono monotonię. Przekrój tematyczny plansz jest naprawdę spory. Odwiedzimy katakumby, laboratorium biotyczne, opuszczoną farmę, czy więzienie. Projekty map są dość interesujące. Każda z nich oferuje arenę zawierającą bramy, liczne korytarze, strefy do zbadania oraz wiele konstrukcji, które możemy wykorzystać, aby zmienić losy walki. Pewnym jest jednak to, że jeśli chcemy przeżyć, nasza postać musi być cały czas w ruchu.

Graficznie tytuł zupełnie nie odstaje od dzisiejszych standardów, jest po prostu ładny. Zaskoczeniem jest szata kolorystyczna odkrywana przez zmianę oświetlenia. Ciemne i ponure pomieszczenia w świetle wybuchających granatów czy miotacza płomieni pokazują swoje prawdziwe oblicze sprzed ataku zetów. Oprawa audio złożona została z ciężkich brzmień. Choć ścieżka dźwiękowa długością nie powala, to ”muzyka do zabijania” robi robotę.

Killing Floor 2

Niestety zawartość i fun płynący z Killing Floor 2 nie jest adekwatny do ceny produkcji. Wydając 169zł (cena premierowa PlayStation Store) z pewnością będziemy rozczarowani tylko dwoma trybami rozgrywki. Co prawda w Przetrwaniu możliwości dostosowania postaci jest multum, pozostanie nam jednak odwiedzanie na przemian 12 lokacji, które z czasem wryją się w naszą pamięć, a także ciągłe zwiększanie poziomu trudności i ilości fal przeciwników.

Gra testowana była w wersji na PlayStation 4. Dziękujemy wydawcy – firmie Techland za udostępnienie kopii do recenzji.

promocja