Jednym z tytułów startowych PlayStation 4 był Knack. W odróżnieniu od innych produkcji, które trafiły wraz z konsolą Sony na sklepowe półki, była to gra skierowana głównie dla młodszych graczy. Choć luka pomiędzy poważniejszymi tworami została zapchana, Knack nie cieszył się dużą popularnością. Powodów składających się na dość niekorzystny wizerunek było sporo. Nijaka postać tytułowego bohatera, oklepana schematyczna rozgrywka, czy niewykorzystanie mocy PS4 to tylko kilka z całej sterty wad, jakie można by przytoczyć. Sony jednak nie odpuściło swej ekskluzywnej marce, a tworzony powoli Knack 2 próbuje nareperować wizerunek serii.

Knack

Jednym z najistotniejszych elementów układanek, jakimi są gry przygodowe, jest fabuła. Oczywiście powracają znani z pierwszej odsłony bohaterowie, jednak poczyniono pewne przetasowania. Tym razem na pierwszym planie wraz z Knackiem stoi młody Lucas. Chłopak odziedziczył po swoim wuju żyłkę odkrywcy i w trakcie swoich badań trafia na ślad rasy Wyższych Goblinów. Jak łatwo się domyślić, wkrótce coś idzie nie tak, a świat znów jest w wielkim niebezpieczeństwie. Tym razem jednak nasz przeciwnik jest znacznie bardziej cywilizowany i zaawansowany technologicznie niż potworki, z którymi przyszło nam się zmierzyć w pierwszej odsłonie Knack. Jeśli mieliście okazję zagrać w jedynkę, to od razu zauważycie istotne zmiany w opowieści. Scenariusz jest pełniejszy i nie ma większych dziur fabularnych. Są tajemnice, są tajne organizacje, a na koniec niczym w animacji Disneya podsumowujący morał. Oczywiście wszytko zostało zgrabnie połączone misją ratowania świata.

Knack

Choć trzon przedstawionej historii jest strasznie oklepany w popkulturze, twórcy przedstawili całość całkiem świeżo, przez co łatwo ją polubić. Knack 2 to nie tylko lepsza i ciekawsza fabuła. Poprawy doczekał się praktycznie każdy element produkcji. Na pierwszy ogień poszły plansze. Monotonne, puste korytarze, czy przypominające siebie wzajemnie widoki to już przeszłość. Dwójka oferuje bardziej zróżnicowane lokacje. W trakcie zabawy odwiedzimy fabryki, laboratoria, zamki goblinów, czy górskie tereny. Choć plansze skonstruowano tak, by istniała tylko jedna droga od punktu A do B, zostały one urozmaicone elementami zróżnicowanymi fragmentami platformowymi. Narzekać na nudę nie można.

Sporym zmianom uległ sam tytułowy bohater. W Knack 2 znacznie poprawiono biedny system walki. Co ciekawe twórcy sami żartują z tego, co było dostępne w poprzedniczce – „jak wy uratowaliście ten świat? Przecież znasz tylko dwa ciosy i kopnięcie”. Arsenał ruchów jest rzeczywiście większy, a kolejne poznajemy wraz z postępami fabuły. Dodano także swego rodzaju drzewko rozwoju, jednak obejmuje ono głównie ulepszenia do standardowych ciosów. Wraz z nową umiejętnością porzucania swoich reliktów do gry wciśnięto drobne zagadki wymagające zmian rozmiaru głównego bohatera. Skoro o zmianie rozmiaru mowa, powróciły również sekwencje z gigantycznym Knackiem, w których na wzór filmów o Godzilli walczymy z równie wielkimi przeciwnikami. Powracają również te ciekawsze aspekty jedynki jak artefakty zmieniające zdolności naszego bohatera. Dzięki nim staniemy się niewykrywalni dla laserów, czy zdobędziemy możliwość przewodzenia prądu.

Knack

Rozwinięto także tryb kooperacji. Knack 2 w końcu robi to dobrze, choć widać wzorowanie się produkcjami LEGO od Telltale Games. Tym razem bez zbędnych kombinacji uruchamiamy drugiego gamepada, wciskamy X i gramy. Na ekranie pojawi się bliźniaczy do Knacka niebieskawy stwór. Klon powstaje z reliktów oryginalnego bohatera, jednak nie jest uwzględniany w fabule. Obie postacie dzielą te same zdolności. Walka i eksploracja wypada genialnie, co ciekawe przygotowano też kilka specjalnych unikalnych ruchów do wykonania tylko w parze. Gra w kanapowym co-opie sprawia masę frajdy, dopóki nie pojawią się sekwencje platformowe. Etapy zręcznościowe wygodniej ukończyć w pojedynkę, gdyż przy dwóch postaciach wariować zaczyna kamera. Jest na to jednak rada. Jedna osoba wyłącza pada — klon znika, a po sekwencji włącza ponownie, bezproblemowo dołączając do gry.

Knack

Warstwa techniczna Knack 2 również uległa sporej poprawie względem poprzedniczki. Bolączki wydajnościowe zostały w większości usunięte, choć grze zdarza się chrupnąć w zupełnie nieoczekiwanym momencie. Pod względem grafiki tytuł szału nie robi. Jeśli ekskluzywność to dla Was wrażenia wizualne (jak choćby w Uncharted) to z góry uprzedzam, będziecie zawiedzeni. Knack 2 jako całość jest ładny, jednak przyglądając się szczegółom, zobaczymy detale, a raczej ich brak, które w 2017 roku powinny być już standardem. Ścieżka dźwiękowa została dobrze dobrana. Świetnie wkomponowuje się w przedstawioną na ekranie akcję. Nie znajdziemy tu jednak melodii, które utkwiłyby nam w pamięci. Do udźwiękowienia dorzucę też kwestie polskiego dubbingu. Wypada całkiem nieźle, a już na pewno znacznie lepiej niż w pierwszej odsłonie serii. Lucas wypadł bardzo naturalnie, sam Knack jest o wiele bardziej rozgadany i potrafi się odgryźć. Pozostałe postacie również wypadają dobrze lub co najmniej mniej denerwująco.

Czy Knack 2 jest dobrą grą? Z całą pewnością. Czy odniesie sukces po porażce jedynki? Tu może być gorzej. Patrząc przez pryzmat poprzedniczki, jest znacznie lepiej, a większość bolączek została wyeliminowana. Z drugiej strony nie jest to produkcja wybitna, choć oferuje sporo frajdy i jest dobrą alternatywą dla gier LEGO odcinających kolejne kupony. Przygoda pochłonie Wam około piętnastu godzin, a do tego dochodzą jeszcze próby czasowe, nowa gra +, czy koloseum co jest naprawdę dobrym wynikiem.

promocja