Serię Metroid zna przynajmniej każdy fan Nintendo, ale co by było, gdyby podglądnąć platformówki z Samus, coś wyciąć, coś dodać? Na taki plan wpadło Sony wraz z deweloperami z Housemarqe, którego owocem jest Matterfall.

Twórcy klasycznego Super Stardust, czy Resoguna w nowej produkcji obierają nieco inną formę. Do tej pory w ich portfolio królowały tak zwane twin-stick shootery. Przez połączenie tego podgatunku z platformerem otrzymano, całkiem ciekawą hybrydę. Tempo strzelaniny wraz z elementami zręcznościowymi sprawia, iż z ekranu wylewają się pokłady dynamicznej akcji. Wybuchy, tworzenie osłon i podestów oraz akrobacje pomiędzy kolejnymi platformami przyciąga na wiele godzin niczym magnes.

Matterfall

Jak na staroszkolną platformówkę przystało, fabuła jest płytka niczym kałuża po niezbyt intensywnym deszczu. Sprowadza się w zasadzie do dwóch scenek — prologu i epilogu. By nie zdradzać zbyt wielu szczegółów, trafiamy na dość oklepany temat użycia nie do końca znanej technologii z kosmosu, która w pewnym momencie buntuje się przeciw ludzkiej rasie. (Brzmi znajomo?). Wzorem z gier z uniwersum Metroid, wcielamy się w najemniczkę Avalon Darrow, by posprzątać ten cały bajzel i uratować świat przed zagładą. Nad resztą oprawy fabularnej nie ma co się rozwodzić. W trakcie pięciogodzinnej zabawy usłyszymy jeszcze kilkukrotnie wymianę zdań bohaterki z innymi postaciami. Skoro jesteśmy jeszcze w wątku cutscenek i dialogów warto wspomnieć, iż Matterfall został przetłumaczony na nasz rodzimy język tylko częściowo. Z polskim zetkniemy się tylko w trakcie średnio prezentujących się filmików.

Przygoda Avalon Darrow nie należy do najdłuższych. Cała gra podzielona została na dwanaście etapów, włączając walki z bossami. Produkcję Housemarque trochę sztucznie wydłuża poziom trudności. Najniższy — żółtodziób może sprawić problem niedzielnym graczom. Wyższe zapewne przypadną do gustu wprawionym w boju i masochistom. Trudniejsze etapy potrafią wywołać, krótką myśl – „Co do cholery się tutaj wyprawia?!”. Na szczęście ten momentami jeden wielki chaos jest do ogarnięcia. Wystarczy próbować do bólu, zapamiętując sekwencje i możliwości przeciwników.

Matterfall

Pod koniec każdego etapu czeka nas podliczenie zdobytych w trakcie gry punktów i przyznanie miejsca w światowych rankingach. Oczywiście im wyższy poziom trudności wybierzemy, tym więcej punktów zostanie nam przyznane. Czy do gry chce się wracać po pierwszym ukończeniu? Jasne, o ile lubicie ciągłe dążenie do perfekcji. Wcześniej wspomniałem, iż Matterfall to hybryda platformówki i wymagającego shootera. Oprócz ciągłego skakania i strzelania trafimy po drodze na porwanych cywilów, którzy w ramach podziękowań za pomoc nauczą naszą najemniczkę nowych umiejętności lub sprezentują dodatkową giwerę. Skoro o arsenale mowa, naszą podstawową bronią jest szybkostrzelny karabin z nielimitowaną amunicją.

Dodatkową jego funkcją jest wytwarzanie specjalnej materii. Z jej pomocą możemy „w locie” tworzyć nowe podesty i ścianki (oczywiście tylko w wyznaczonych miejscach). Oczywiście zdarzy się wykorzystać tę umiejętność do taktycznego rozegrania walki. Innym najczęściej stosowanym przez Avalon atakiem jest zamrażający wślizg. Dodatkowo unieruchomieni w ten sposób i zniszczeni przeciwnicy wypluwają więcej punktów do ostatecznego wyniku.

Matterfall

Czas przyjrzeć się oprawie audiowizualnej w Matterfall. Choć filmik wprowadzający do najpiękniejszych nie należy, tak grafika w dziecku Housemarque robi wrażenie. Największy opad szczęki powoduje wykorzystanie efektów cząsteczkowych. W pełni płynie rozpadający się przeciwnicy na miliony małych drobinek naprawdę przykuwają wzrok. Co do kwestii technicznych — nie zaobserwowałem spadków animacji, co jest wyjątkowo ważne w tak dynamicznym tytule. Godną pochwały jest także ścieżka dźwiękowa, świetnie wpasowująca się w futurystyczny klimat gry, a nawiązująca do produkcji z przełomu lat 80 i 90. Osobiście spodobała mi się na tyle, iż przy pierwszej sposobności z pewnością dokupię do kolekcji album z oficjalnym soundtrackiem.

Z racji łączenia dwóch dość odległych od siebie typów gry Matterfall ciężko porównać do innych tytułów. Choć produkcja zalatuje delikatnie Metroidem, zachowała swój indywidualizm. Z pewnością spodoba się fanom zręcznościówek, szczególnie tych trudniejszych. Sporo czasu spędzimy tutaj na grindzie do perfekcji, choć nie jest to dobra wiadomość dla tych, którym przeszkadza ciągłe powtarzanie jednego poziomu. Czas spędzony na misji Avalon Darrow z pewnością uprzyjemni wyjątkowo dobra grafika i idealnie dobrana ścieżka dźwiękowa.

Za udostępnienie do recenzji  gry Matterfall dziękujemy dystrybutorowi PlayStation Polska.

promocja