Micro Machines to, seria gier, której korzenie sięgają początku lat 90. W czasach pierwszego PlayStation była to produkcja należąca do grupy must have, oferująca niezbyt wymagającą rozgrywkę, a także przystępny dla nowicjuszy kanapowy multiplayer. Czy Micro Machines World Series to odcinanie kuponów od legendarnej marki i żerowanie na portfelach fanów, czy jednak produkcja godna naszego czasu i pieniędzy? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji.

Do wszelakich informacji o Micro Machines World Series podchodziłem zawsze z pewnym dystansem i nieufnością. Powiem, więcej chodziło za mną przeczucie, iż ta odsłona będzie klapą. Niestety moje obawy w znacznej mierze się potwierdziły. Choć produkcja Codemasters oferuje oprócz rozgrywki dla pojedynczego gracza, tryb sieciowy i zabawę z czwórką znajomych przy jednej konsoli, to jednak na dłuższą metę doskwiera nam bardzo uboga zawartość. Co więcej, pierwsze wrażenie jest naprawdę dobre, szkoda tylko, że im dłużej gramy, tym mniej Micro Machines nas bawi. Szczerze początkowo uboga zawartość sprawiała wrażenie, prostoty, oderwania się od skomplikowanych mechanizmów. Potraktowałem to jako dobrą alternatywę, by odpalić, rozsiąść się w fotelu i grać, nie przejmując się znajdźkami, czy odblokowywaniem nowych elementów. Cóż na dłuższą metę produkcja Codemasters pokazuje, że gra musi jednak stawiać jakieś wyzwania i sensownie nagradzać. Inaczej najzwyczajniej szybko nas znudzi.

Micro Machines

Micro Machines World Series, zasadniczo oferuje trzy rodzaje zmagań. Są nimi wyścig, eliminacja, a także bitwa. Tytuł jest w dużej mierze nastawiony na zabawę w sieci, lecz zainteresowaniem cieszą się tylko te pierwsze. Co tu dużo mówić pozostałe są najzwyczajniej nudne. Przykładowo bitwa polega na dojechaniu do wyznaczonego celu i obrony, ewentualnie zdobycia wrogiego posterunku. Na to nakłada się dezorientujący rozgardiasz wywoływany przez innych uczestników, a także sporadyczne spadki płynności (w tym przypadku pomogły trochę aktualizacje). Eliminacja to praktycznie to samo co standardowy wyścig. Tutaj jednak pojazdy odpadają, gdy zostaną zniszczone, bądź znajdą się poza kamerą zawieszoną centralnie nad liderem. Chętnych do wspólnej gry jest jednak niewielu, a walka przeciwko sztucznej inteligencji nie daje tyle frajdy co chociażby w wersji sprzed dwudziestu lat.

Niestety katując ciągle normalny wyścig, bardzo szybko odczujemy powtarzalność kolejnych tras. Micro Machines World Series, bardzo szybko odsłania swoje wszystkie karty. Monotonia i nuda to synonimy omawianego tytyłu. Pierwszy przejazd nową trasą prawie za każdym razem robi wrażenie. Niestety, każdy następny jest do bólu powtarzalny. W ciągu dwóch godzin znamy produkcję Codemasters na wylot. Znalezienie skrótów i wyznaczenie optymalnych przejazdów to kwestia kilkudziesięciu minut, potem pozostaje już tylko zapoznać się z broniami. Tych także nie ma zbyt wiele — bomba, karabin oraz młot. Twórcy mieli spore pole do popisu, wybrali jednak najbardziej bezpieczne, a zarazem najprostsze i najnudniejsze rozwiązania. Co ciekawe, różnorodność wyposażenia w trybie bitwy jest o wiele większa. Dlaczego urozmaicone uzbrojenie nie trafiło także do wyścigów? Na to pytanie może odpowiedzieć Codemasters.

Micro Machines

Monotonia Micro Machines World Series obejmuje także same pojazdy. Wszystkie prowadzą się praktycznie identycznie. Nie ważne, czy prowadzimy czołg, czy wsiadamy za kółko tajnego agenta przyczepność, promień skrętu oraz prędkość są w zasadzie takie same. Ekipa odpowiedzialna za nasz wirtualny garaż musi składać się z samych fanów Overwatcha. System skrzynek z losową zawartością modyfikującą nasze krążowniki jest kompletną zrzynką ze strzelanki Blizzardu. Oczywiście ulepszenia dotyczą tylko kosmetycznych aspektów.

Produkcja Codemasters, choć utrzymana została w dość minimalistycznym stylu, potrafi straszyć poszarpanymi krawędziami na większości obiektów. Sytuację łagodzi jednak ścieżka dźwiękowa, która dobrze wkomponowuje się w oprawę wizualną. Nie wyróżnia się ona jednak niczym szczególnym. Grając w Micro Machines World Series, miewałem problemy z serwerami, błędna synchronizacja czasów kierowców oraz notoryczne wyrzucanie były największymi bolączkami w warstwie technicznej. Ponadto dość często obserwować można było znaczne spadki płynności. Aktualna wersja zmniejszyła częstotliwość pojawiania się przeróżnych baboli, jednak grze brakuje nadal sporo poprawek.

Micro Machines

Micro Machines World Series to, tytuł, który został stworzony w sporym pośpiechu. Pod wieloma względami jest niedopracowany, a także zauważalnie brakuje w nim zawartości. Oczywiście nostalgia i prostota zabawy grają tu pierwsze skrzypce, jednak nawet najlepszy koncert powtarzany w kółko zacznie w końcu nudzić, a ostatecznie irytować.