Studio Bloober Team po sukcesie zeszłorocznego Layears of Fear nie spoczęło na laurach. Ich najnowsza produkcja zatytułowana Observer zaatakowała 15 sierpnia na konsolach i PC. Czy swoisty miks cyberpunku i dystopijnej wizji przyszłości nawiązującej do książki Rok 1984, jest tym, na co czekaliśmy?

Krakowskie studio zdobywa coraz wyraźniejsze szlify w straszeniu graczy. Layears of Fear był generalnie interaktywnym spektaklem i tą samą drogą podąża nowa produkcja, zmieniając całkowicie klimaty. Twórcy zabierają nas do cyberpunkowego Krakowa roku 2084, symbolicznie nawiązując do książki George’a Orwella. W połowie wieku XXI ludzkość dziesiątkuje pandemia Nanophage – wirusa atakującego żywą tkankę i mechaniczne augmentacje. Potem nadeszła wielka wojna, która zmiotła narody i granice. To, co zostało z Polski znajduje się pod jurysdykcją korporacji Chiron. Zresztą jednej z wielu, sprawujących władzę nad nowym światem.

Kraków przyszłości to wielka, odczłowieczona metropolia, gdzie tylko czasami widać ślady po dawnej świetności zabytkowego miasta. Obywatele podzieleni na kasty zamieszkują albo uprzywilejowane dzielnice, albo zmuszeni są egzystować w podłych slumsach. Nie mając perspektyw na przyszłość niektórzy uciekają w narkotyki, inni spędzają dnie w wirtualnej rzeczywistości.

Wcielamy się w postać Daniela Lazarskiego, który jest tytułowym Observer’em. On i jemu podobni, to członkowie elitarnej jednostki policji neuronowej założonej przez megakorporację Chiron. Są dosłownym ucieleśnieniem strachu obywateli, bowiem dzięki modyfikacjom potrafią hakować ludzkie umysły, wyciągając wszelkie tajemnice na światło dzienne. Nie ma przed nimi tajemnic, dlatego wzbudzają wszechobecny lęk.

Z Danielem, nie wiedzieć, czemu, kontaktuje się nagle syn, od którego nie słyszał słowa przez lata. Adam po rzuceniu kilku enigmatycznych fraz rozłącza się, zaś funkcjonariusz rusza tropem sygnału prowadzącego do dzielnicy o słabej reputacji. Tam, w kamienicy natrafiamy na pierwsze morderstwo, które należy rozwiązać. Tak zaczyna się mozolna praca detektywistyczna, zaś twórcy nie ciągną nas za rączkę, pozwalając nieco pobłądzić i bawić się otaczającym światem.

Observer już od pierwszych chwil atakuje klimatem niczym z filmu Blade Runner. Zasadniczo, całość wydaje się niemal hołdem złożonym na ołtarzu ceberpunkowego kina lat 80. i 90. Zwieńczeniem tych starań jest odtwórca głównej roli, czyli sam Rutger Hauer, który użyczył głosu i twarzy Danielowi. To jednak początek, bowiem konstrukcja poziomów, czy wykonanie wielu elementów otoczenia sięga do klasyki kina, a połączeniu z nastrojową muzyką potęguje końcowe wrażenie. Polski odbiorca wyłapie jednocześnie wiele smaczków nawiązujących do PRL, co w przełożeniu na dystopijną wizję przyszłości zdominowanej przez opresyjny rząd korporacyjny pasuje dosłownie idealnie.

Całość działa w oparciu o silnik graficzny Unity, a twórcy dołożyli wszelkich starań, aby gra wyglądała przy jednocześnie rozsądnych wymaganiach i dobrej optymalizacji. Ciekawią również różnorakie rozwiązania w rozgrywce, jak choćby realizacja systemu interakcji z przedmiotami. Znajomo prezentuje się także tryb „detektywa”, na modłę tego z serii gier o Batmanie. Ponadto teoretycznie w grze nie da się zginąć, to też nie ma systemu walki. Wszakże jest kilka momentów, gdzie musimy stanąć naprzeciw pewnego monstrum, ale ponadto narracja przybiera raczej powolne tempo.

Ukoronowaniem Observer jest hakowanie umysłów osób powiązanych z śledztwem, jakie prowadzimy w zamkniętej kamienicy. Budynek jest odcięty, bowiem teoretycznie istnieje zagrożenie rozproszenia choroby Nanophage, dlatego zaskoczyły standardowe procedury. Gdy już wejdziemy w umysł danej osoby musimy przejść przez obraz złożony z wielu wspomnień, przemieszanych z różnymi lękami czy nawet koszmarami. Ogólnie gra funduje terapię szokową, szczególnie, gdy granica między rzeczywistością a snem zaczyna się zacierać, zaś gdzieś pomiędzy zaczynają się urzeczywistniać lęki Daniela.

Przede wszystkim zanim sięgniecie po Observer musicie mieć świadomość, że nie jest to gra dla każdego. To interaktywny film, komunikujący się z odbiorcą gęstym klimatem i niepowtarzalną narracją, gdzie dźwięk i symbole łączą się w spójną całość. Obytych graczy wiele z przedstawionych elementów raczej nie przestraszy aż tak bardzo, bowiem niektóre „sztuczki” są dobrze znanymi z gatunku horroru. Poważniejszą wadą jest raczej brak wykorzystania ogólnego potencjału, bowiem główny wątek starczy teoretycznie na osiem godzin, ale wątków pobocznych jest jak na lekarstwo. Raptem trzy, dlatego odczuwamy spory niedosyt.

Reasumując Observer to kawałek soczystego kodu. Idealna pozycja na koniec wakacji, będąca szczególnym ukłonem w stronę fanów cyberpunku, ale nie tylko. Blober Team ponownie pozytywnie zaskoczył, co należy docenić.

Za udostępnienie gry do recenzji dziękujemy studiu Bloober Team

promocja