Oriental Empires, to turowa strategia zabierająca nas na tereny dzisiejszych Chin, gdzie bierzemy udział w  kształtowaniu się potęgi Państwa Środka. Od małych plemion poczynając, a na wielkim imperium kończąc. Shining Pixel Studios – bo to oni odpowiedzialni są za tego orientalnego pochłaniacza czasu – wyraźnie inspirowali się serią Civilization, ale o ile ten tytuł nie dał rady przyciągnąć mnie do siebie na dłuższą chwilę, to Oriental Empires postawiło pod znakiem zapytania moją edukację, plany zawodowe, życie towarzyskie i regularny sen. No… a przynajmniej to ostatnie, bo w grę Shining Pixel Studios gra się naprawdę bardzo dobrze.

Po pierwsze mechanika – prosta, intuicyjna i funkcjonalna. Wybieramy jedną z frakcji, i rozpoczynamy ekspansję na dalsze terytoria. Mapa, podzielona na wzór heksagonalnej siatki, jest dość pokaźnych rozmiarów i raczej nie zabraknie na niej miejsca nawet dla tych zachłanniejszych władców. W raz z nami, kontrolowane przez sztuczną inteligencję rozpoczynają inne frakcje, które podobnie jak my od zera próbują budować swoją potęgę. Warto tu wspomnieć o poziomie trudności, który dzięki dobremu zbalansowaniu zapewni dostateczna rozrywkę tym wprawionym, jak i niewprawionym uzurpatorom do cesarskiego tronu. Oferując odpowiednio, na najniższym – piaskownicę, na najwyższym – całkiem niezłe wyzwanie.

Oriental Empires – nie od razu Chiny zbudowano

„Zrekrutowani” w osadzie osadnicy pozwolą nam założyć kolejne miasto. Warto posyłać ich w bogate miejsca, czyli takie, które sąsiadują ze złożami np. złota lub miedzi, czy np. łowiskami ryb. Te pierwsze umożliwią nam wybudowanie kopalni i przyniosą większe dochody, te drugie zwiększą zasoby żywności. Co należy jeszcze dodać w temacie rekrutacji nowych jednostek – jest ona natychmiastowa, dzięki czemu nie musimy trzymać gotowej do walki armii, której utrzymanie nieraz całkiem zauważalnie potrafi obciążyć skarbiec, wszak sama płynność finansowa, jest tutaj też szalenie ważna.

W każdej osadzie mamy do dyspozycji wachlarz budynków, które po wybudowaniu usprawnią jej funkcjonowanie, zwiększą wpływy do skarbca czy polepszą ochronę przed zagrożeniami z zewnątrz. Targowisko umożliwi przeprowadzanie wymiany handlowej, drewniana palisada zapewni bezpieczeństwo, a koszary rekrutację lepiej wyposażonych jednostek. Dostępność danych budynków zależy rzecz jasna od zasobności naszego skarbca, oraz od populacji danej osady – jednak to, co wpływa na liczebność mieszkańców, pozostaje dla mnie zagadką. Przy okazji, nie obejdzie się bez budowania farm, konstrukcji dróg czy karczowania zbędnych lasów. Koniec końców – widok prosperujących osad w Oriental Empires, jest niezwykle satysfakcjonujący.

Oprócz wyżej wymienionych elementów rozgrywki, warto także zaglądać do zakładek po prawej stronie ekranu, gdzie uporządkujemy stosunki z napotkanymi frakcjami, wydamy odpowiednie do sytuacji dekrety czy za pośrednictwem drzewka technologicznego popchniemy rozwój technologiczny i kulturowy do przodu. Niestety, w Oriental Empires, większość z odkrywanych gałęzi drzewka nie powoduje widocznych zmian w funkcjonowaniu naszej frakcji i ograniczają się one do zmiany pustych cyferek na ekranie. Jedynie drzewko militarne zapewnia wyraźny skok do przodu, dzięki pojawieniu się np. łuczników, kuszników, czy rydwanów.

Oriental Empires – silna armia to podstawa

Jako posiadacze stabilnego, bogatego i dobrze zmilitaryzowanego imperium, możemy ruszyć na podbój już zajętych ziem. W zależności od zróżnicowania i stopnia zaawansowania jednostek, którymi dysponujemy, cały proces przebiegnie bardzo łatwo, lub spali już na samej panewce. Dla przykładu – możemy dysponować tysięczną, piekielnie dobrze wyposażoną armią, ale jeśli zabraknie w niej łuczników, możemy jedynie pomarzyć o zdobyciu osady ogrodzonej chociażby żałosną, drewnianą palisadą. Same starcia wrogich oddziałów, są niestety zautomatyzowane i nie mamy na nie żadnego, bezpośredniego wpływu. Szkoda, bo wyniki niektórych z nich potrafią być dość… zdumiewające.

Oprawa audiowizualna mimo, że nie uraczy nas jakimiś niesłychanymi wodotryskami, to dobrze spełnia swoją rolę. Z lotu ptaka miasta, osady, wzgórza, rzeki i lasy wyglądają szczegółowo i nie nudząc się potrafią cieszyć oko długie godziny. Podobnie ścieżka dźwiękowa – prosta orientalna nutka, wpadająca w ucho i dbająca o utrzymanie azjatyckiego klimatu. Na ogromny plus należy zaliczyć także niskie wymagania sprzętowe, bo Oriental Empires uruchomimy nawet na tych starszych piecach.

Podsumowując – Oriental Empires to udana strategia turowa, która wciągnęła mnie na długie godziny. Wschodni klimacik, niezbyt skomplikowana mechanika i dobrze zbalansowany poziom trudności, czynią z niej grę idealną na piątkowe wieczory, trwające aż do niedzielnego poranka. Nic dodać nic ująć. Po prostu polecam grę Shining Pixel Studios, kończę recenzję i idę zagrać jeszcze jedną turę.

promocja