Gry planszowe są świetnym uzupełnieniem imprez domowych. Szczególnie te, które nie wymagają od biorących udział w zabawie osób rozgryzania zasad rozgrywki przez godzinę lub więcej. „Pan tu nie stał!” jest właśnie taką planszówką: prostą i niezwykle przyjemną.

Do zabawy może zasiąść od dwóch do pięciu osób. Zasady są banalnie proste: zadaniem każdego z graczy jest zdobycie jak największej ilości drogocennych, szczególnie w czasach PRL-u, towarów z jednego z okolicznych sklepów. Aby było to możliwe, potrzebni są kolejkowicze, którzy stojąc przed drzwiami, zapewnią sobie przewagę w oczekiwaniu na kolejne dostawy. Hasłem przewodnim bezsprzecznie jest „w kupie siła”, ponieważ każdy ze stojących w kolejce wart jest określoną liczbę punktów, które po zsumowaniu rozstrzygają, kto ma prawo do zgarnięcia jednego z dwóch dostępnych akurat artykułów.

Aby ubarwić zabawę, karty kolejkowiczów podzielono na kilka kategorii. Począwszy od standardowego mieszczucha z gazetą, przez kobietę z wózkiem, którą można wyłożyć jako dodatkową kartę, a na tytułowym „Pan tu nie stał!”, która podmienia dowolną kartę w kolejce. Muszę  przyznać, że zabawa jest niezwykle wciągająca, szczególnie przy większej liczbie graczy. Konieczne jest planowanie kolejnych posunięć, a nieczyste zagrywki są na porządku dziennym. Produkty, które są do zdobycia, jak na grę traktującą o czasach PRL-u przystało, to pralka Frania, syfon na naboje CO2, aparat Zorka 5, czy wreszcie rower „składak”. Długo nie zapomnę kolejki do wysoko punktowanej meblościanki, do której ustawiło się ponad dwudziestu kolejkowiczów – emocje sięgały zenitu!

whatnext_pan_tu_nie_stal_recenzja_003

Do zgarnięcia jest łącznie 36 różnych towarów. To w zupełności wystarczająca ilość, ponieważ wówczas w rozgrywkę, trwającą średnio 30 minut, nie wdziera się nuda. Każdy z graczy otrzymuje 20 kart kolejkowiczów i jedną kartę pomocy, na której w dużym skrócie zapisano zasady. Całość wieńczą cztery karty reprezentujące sklepy. Gdy do gry zasiada dwójka znajomych, wykładane są dwa sklepy, gdy trójka – trzy, a dla czterech lub pięciu osób otwierane są cztery sklepy.

Grę „Pan tu nie stał!” polecić mogę każdemu, kto szuka dobrej planszówki na domówkę. Szybką i niezwykle przyjemną rozgrywkę gwarantują banalnie proste zasady i świetna mechanika. Regularnie do niej wracam w trakcie weekendowych spotkań ze znajomymi. Ty też będziesz.

Plusy:
+ Bardzo proste zasady
+ Przystępna mechanika
+ Klimat PRL-u

Minusy:
– Produkty mogłyby być bardziej zróżnicowane

promocja