Nie wiem jak wy, ale ja zawsze lubiłem gry, w których gołym okiem widać mój wpływ na grę i postęp wirtualnego świata. Football Manager, Anno, Cywilizacja – nic tak nie cieszy jak powiększanie swojego imperium (jakie by ono nie było). Gry tego typu, zarówno w wersji planszowej jak i komputerowej, mają zwykle pewną zasadniczą wadę. Są długie. Bardzo długie. Dlatego też Guns & Steel: Historia Ludzkości wydawało mi się ciekawym pomysłem. Zobaczymy jak wygląda „karciana gra cywilizacyjna”.

Zawartość

Małe pudełeczko wita nas całkiem sympatyczną okładką ze znanymi konstrukcjami wzniesionymi w ciągu wieków. W środku znajdziemy zaskakującą długą instrukcję, karty oraz nie wyróżniające się niczym znaczniki.

Karty są niezłej jakości, zaś grafiki na nich w sporej większości prezentują wysoki poziom. Podobają mi się zwłaszcza karty cudów. Należy zaznaczyć, że karty są dwustronne, gdyż możemy zagrywać je na dwa sposoby (jako technologię lub jako zasób).

Za to instrukcja… czyta się ją naprawdę okropnie. Wprawdzie wyjaśnia dokładnie co powinniśmy zrobić w danym momencie, ale całość opisana jest za długo, zbyt zawile i czasem nie w tym miejscu co trzeba. Musimy się naprawdę skupić podczas jej czytania.

Zasady

Wbrew pozorom zasady Guns&Steel są bardzo proste, postaram się je przedstawić w dużym skrócie. Każdy z graczy, po wyborze odpowiedniego zestawu kart i przygotowaniu piramidy technologii, otrzymuje swoje startowe karty. W swojej turze gracz przechodzi przez 4 fazy:

  1. Faza Zasobów – gracz wykłada jedną kartę z ręki jako zasób
  2. Faza Technologii – zagrywamy kartę z ręki jako technologię. Możemy ją rozpatrzeć natychmiast, jeśli jednak tego nie zrobimy to nie możemy skorzystać z umiejętności karty dopóki nie zagramy jej ponownie lub nie uruchomi jej inna karta.
  3. Faza Kupna – zakupujemy jedną kartę Cywilizacji z piramidy technologii wykorzystując przy tym posiadane zasoby. Musimy przy tym brać pod uwagę koszty budowy (o czym więcej we wrażeniach)
  4. Faza Końca Tury – różni się ona nieco w zależności od zestawu, jednak w przypadku gdy nie mam przynajmniej 2 kart na ręce MUSIMY zebrać wszystkie karty Cywilizacji obrócone stroną Technologii ku górze, MOŻEMY zabrać wybrane karty obrócone stroną Zasobu ku górze oraz sprawdzamy czy spełniamy warunki uzyskania cudu.

Gra kończy się w kilku przypadkach:

  1. a) zabrano ostatnią kartę Cudu z piramidy kart
  2. b) zakupiono ostatnią kartę z Ery Kosmosu
  3. c) jeden z graczy zdobył co najmniej 15 punktów zwycięstwa na swoim torze punktacji

Wygrywa osoba, która uzyskała najwięcej punktów zwycięstwa.

Wrażenia i podsumowanie

Pamiętacie jak na wstępie pisałem o rozwoju i budowaniu cywilizacji? Zapomnijcie o tym, w Guns&Steel tego nie uświadczymy. Kolejne karty i ery są jedynie tłem do kolejnych nabijających punkty kombinacji. Klimatu budowania imperium nie stwierdzono.

Mechanicznie gra działa całkiem nieźle – mimo prostoty zasad nad każdym ruchem warto się kilka razy zastanowić i przeanalizować sytuację na stole. Najkorzystniejsze zagranie nie zawsze jest tym najbardziej oczywistym. Podoba mi się również to, że każdą kartę możemy zagrać na dwa sposoby, przez co podjęcie decyzji jest jeszcze trudniejsze… co może skutkować wydłużeniem czasu gry.

Nie do końca natomiast przekonuje mnie sama piramida technologii i faza zakupu. Aby wykupić odpowiednią kartę potrzebujemy zasobów. Ich liczba wskazana jest na karcie, ale warto zauważyć, że cena wzrasta, jeśli dana karta ma „pod sobą” karty technologii ze starszej ery. Teoretycznie możemy więc kupić każdą kartę z piramidy, w praktyce i tak pierwsze „schodzą” najniższe szczebelki.

Cała zabawa zostaje jednak zniszczona przez karty Militarne. Okazuje się, że wcale nie opłaca się spełniać warunków uzyskania cudu – lepiej po prostu zainwestować w siłę militarną i w odpowiednim momencie „ukraść” przeciwnikowi odpowiednią kartę. Naprawdę uwielbiam negatywną interakcję i niszczenie zaplanowanych akcji innym, ale to jest zdecydowanie przegięte.

Fajnie, że w Guns&Steel zdecydowano się na 2 osobne zestawy kart (choć można je połączyć), szkoda tylko, że jeden z nich jest wyraźnie mniej przyjemny w rozgrywce: Renesans jest zdecydowanie ciekawszy i lepiej zaprojektowany niż Nowy Świat.

Sama gra skaluje się nieźle, ale nie idealnie. Na dwie osoby rozgrywka jest nieco przewidywalna, na cztery – chaotyczna. Wydaje mi się, że rozgrywka w trzy osoby jest najrozsądniejszą opcją.  Jak długo trwa jedna partia? Pudełko informuje nas o 45-60 minutach, ale zdarzyła mi się jedna partia prawie 90 minutowa. Należy także mieć na uwadze to, że Guns&Steel: Historia Ludzkości zajmuję naprawdę sporo miejsca. Lepiej przygotować duży stół.

Mam z oceną Guns&Steel duży problem. Z jednej strony mechanicznie gra działa całkiem nieźle i daje spore możliwości główkowania. Z drugiej zaś – ostatecznie najsensowniejszą strategią okazuje się inwestycja w militaria i koszenie przeciwników. Na dodatek gra dość długo się rozkręca. Nie będę nikogo oszukiwał: wynudziłem się strasznie podczas rozgrywki w Guns&Steel. Produkt wydany przez Portal jest grą przeciętną, możemy spokojnie znaleźć inny, lepszy tytuł. Gier planszowych jest na rynku całe mnóstwo, więc na średniaki szkoda po prostu czasu. Z tego też powodu ocena może być tylko jedna.

Dziękujemy wydawnictwu Portal za przesłanie gry do recenzji.