Temat mitologii jest dość często wykorzystywany we wszelkiego rodzaju grach, zarówno planszowych jak i wideo. Niestety nasza własna, słowiańska, nie pojawiała się zbyt często. Tytuły wykorzystujące temat wierzeń Słowian można właściwie policzyć na palcach. Dlatego też każdą grę osadzoną w świecie mniej eksploatowanych mitologii staram się prędzej czy później sprawdzić. Jednym z takich tytułów jest opisywana dziś Slavika: Równonoc.

Zawartość pudełka z grą Slavika: Równonoc

Niezbyt duże pudełeczko wypchane jest po brzegi. W środku znajdziemy całą masę kart, kilka żetonów, 2 instrukcje, karty pomocy oraz planszetki. Do instrukcji właściwie nie mogę się przyczepić – gra jest na tyle prosta, że trudno tu o problemy z interpretacją. Mimo to miło, że pomyślano o kartach pomocy, gdyż symbolika wykorzystana w grze potrafi sprawić problemy.

O ile żetony pełniące role znaczników nie grzeszą urodą, o tyle karty prezentują naprawdę niezły poziom. Są one nieco grubsze od obecnych standardów, grafiki są całkiem ładne. Oprawa graficzna czterech liter nam nie urwie, ale jest przyjemna dla oka.

Zasady gry

Slavika: Równonoc jest naprawdę prostym tytułem. Naszym celem jest uzyskanie przychylności księżniczki i zostanie włodarzem Pomorskich Krain… dobra, kogo ja chce oszukać – musimy zyskać jak najwięcej punktów w czasie gry.

Slavika Równonoc karta pomocy

Po przygotowaniu planszy następuje właściwa rozgrywka. W swojej turze gracz wykonuje trzy akcje: w dwóch pierwszych zagrywka swoich bohaterów do różnych krain (o ile ma możliwość), w trzeciej zaś zagrywa potwora do innej krainy niż 2 poprzednie.

Slavika Równonoc licznik

Następnie, o ile spełniono warunek w postaci limitu potworów w krainie, następuje faza Rozliczania Krainy. Jeśli udało nam się pokonać złe stworzenia, to gracze otrzymują punkty według swojej siły, zgodnie z liczbą podaną na karcie krainy. Pozyskują również skarby, które rozdzielają między siebie. Gra kończy się w momencie dojścia lub przekroczenia czerwonego klejnotu na znaczniku czasu. Proste, prawda?

Wrażenia z rozgrywki

Sama rozgrywka w Slavikę: Równonoc jest całkiem przyjemna. Moi współgracze stwierdzili, że przypomina nieco Blood Bowl: Menedżer Drużyny, jednak w praktyce jest tu sporo różnic. Przede wszystkim jesteśmy zmuszeni do pewnej kooperacji z innymi graczami. Sytuacja, w której w jednej z krain znajdują się wyłącznie bohaterowie jednego gracza jest bardzo rzadko spotykana. Pomoc innych graczy jest niemal niezbędna do pokonania potworów. Nie oszukujmy się jednak – to nie jest gra kooperacyjna, każdy z graczy ma swoje interesy punktowe. Wbijanie sobie noży w plecy zagrywaniem pewnych bohaterów lub potworów jest tu na początku dziennym. Zawsze musimy się poważnie zastanowić czy warto w danej sytuacji pokonać potwory.

Slavika Równonoc planszetka gracza

Slavika: Równonoc to przede wszystkim liczenie. Liczymy, czy uda nam się pokonać potwory (sumując siłę naszych bohaterów). Liczymy czy dostaniemy wystarczająco dużo punktów za podbój danej krainy. Liczymy skarby i zastanawiamy się, którą krainę zaatakować następną, aby złożyć zestaw. Niezupełnie tego oczekiwałem po spojrzeniu na okładkę.

Slavika Równonoc karty krainy

Podoba mi się, że musimy odpowiednio manewrować umiejętnościami potworów i bohaterów, choć zdecydowanie ciężko jest się odnaleźć w pierwszej rozgrywce. Powód? Symbolika na kartach jest nieco problematyczna, niektóre zaś w ogóle symboli nie mają. Dlatego też pierwsze partie Slaviki: Równonoc to ciągłe zaglądanie do karty pomocy.

Klimat

O tym czym jest klimat i co go buduje było już mnóstwo dyskusji. Dla mnie klimat to przede wszystkim spójność mechaniki z tematem. Uczucie, że faktycznie robię to, o czym mówi fabularna otoczka. Grafiki dodają jednie swoją małą cegiełkę, same jako tako klimatu nie tworzą.

Slavika Równonoc karty potworów

Czemu o tym piszę? Otóż dlatego, że w Slavice: Równonoc klimatu właściwie nie ma. Owszem, mamy tutaj grafiki na kartach nawiązujące do mitologii słowiańskiej. Mamy również, niezbyt udane, ale jednak, opowiadanie na początku instrukcji. Tylko to nadal za mało. Rozgrywka sprowadza się odpowiedniego zagrywania kart i podliczania cyferek. To zdecydowanie za mało by powiedzieć o grze „klimatyczna”.

Slavika a Slavika: Równonoc

Dwa lata przed Slaviką: Równonoc wydano grę karcianą o tytule Slavika. Równonoc możemy traktować jako samodzielne rozszerzenie poprzedniego tytułu. Niestety nie miałem okazji zagrania w podstawową Slavikę. Instrukcja do Równonocy przewiduje jednak możliwość połączenia zestawów z obu tych gier według pewnych zasad. Wydaje mi się, że poszerzenie wachlarza zdolności kart mogłoby wzbogacić rozgrywkę.

Slavika Równonoc karty bohaterów

Warto również zaznaczyć, że Slavika: Równonoc wprowadziła nową frakcję – możemy zastąpić dowolny ród Chrześcijanami. Mają oni osobne zasady punktowania. Są oni dość ciekawi w prowadzeniu, choć wymagają nieco więcej wprawy niż Słowianie.

Czas trwania i skalowanie

Rozgrywka w Slavikę: Równonoc trwa zwykle około godziny, choć wprawni gracze zapewne dadzą radę rozegrać partyjkę w 45 minut. Skalowanie? Zdecydowanie nie polecam gry w dwie osoby – taka rozgrywka jest diabelnie nudna. Właściwie non stop przerzucamy się podłymi kartami i bardzo rzadko bronimy krain. Zdecydowanie lepiej grać w 3-4 osoby. Pięć to już lekkie przegięcie, gra będzie trwała zbyt długo i trudno będzie nam odpowiednio zaplanować działania.

Podsumowanie

Co myślę o Slavice: Równonoc? Jak śpiewał Eddie Vedder „It’s OK”. Nie jest to absolutnie tytuł, który porywa gameplayem czy grafikami. To po prostu solidna, niezła karcianeczka. Na rynku gier planszowych znajdą się dziesiątki lepszych, jak i gorszych tytułów.

EGZEMPLARZ WŁASNY