Na sam początek pragnę uspokoić wszystkich, którzy obawiają się spoilerów. Doskonale zadaję sobie sprawę z tego, iż nikt ich nie lubi, a niektórzy potrafią życzyć za nie śmierci. Może trochę przesadzam, ale z różnymi komentarzami można się w Internecie spotkać :).

Przechodząc jednak do tematu. To, co dostarczyło nam Naughty Dog, to prawdziwa gra kolejnej generacji pod względem oprawy graficznej, dźwięku i story tellingu. Jeżeli jeszcze nie zauważyliście, to celowo nie wspomniałem o gameplayu, ale o tym później. Uncharted 1 było świetną grą, Uncharted 2 istną rewolucją gatunku, Uncharted 3 świetnym dodatkiem do sukcesu dwójki, a oficjalnie ostatnia część Uncharted, to wszystkie części w jednej z efektem „wow” znanym z dwójki. Myślę, że w bardzo dużym skrócie jest to koniec idealnej recenzji tego tytułu dla weteranów serii, którzy zastanawiają się na co przeznaczyć ciężko zarobione pieniądze.

W gronie naszych czytelników z pewnością znajdą się jednak osoby, które nie miały okazji zagrać w serię Uncharted na PlayStation 3. Pierwsza rada, jaką dla Was mam – zamówcie Ucharted Collection, ponieważ można w ten sposób dorwać wszystkie 3 części w atrakcyjnej cenie. Oczywiście każda podbita do rozdzielczości HD, aby zaspokoić nawet największych koneserów ładnej grafiki. O ile Uncharted 1 Was nie oczaruje, to kolejne części zrobią to bez najmniejszego problemu.

uncharted-4-a-thiefs-end-madagascar-screenshot-15_1920.0.0

Obiecałem nie zagłębiać się w fabułę, aby nie psuć Wam zabawy z odkrywania kolejnych przygód Nathana Drake’a, dlatego też powiem tylko kilka słów na jej temat. Fabuła jest wciągająca, intrygująca, pełna zwrotów akcji, klasyka. Jest tam wszystko, czego moglibyśmy się spodziewać po dobrym filmie przygodowym. Ale takim, o którym będziemy chcieli opowiadać znajomym, a nie dołączyć do wielu innych tworzonych na jedno kopyto. Pojawiają się nowe postacie, jedne bardziej, drugie mniej interesujące, ale całość ze sobą współgra i jest to godne zakończenie przygód Nathana Drake’a. Bardzo ogólnikowo, ale taki opis oddaje kwintesencję tego, czego możecie się spodziewać.

Jeżeli chodzi o oprawę graficzną, to mamy tutaj do czynienia z prawdziwym technologicznym arcydziełem. Nie wiedziałem lepiej wyglądającej gry na PS4. Naughty Dog zadbało o każdy detal. Ale nie tylko oprawa graficzna wywołuje efekt zaskoczenia. We wcześniejszych odsłonach serii poziomy były ciasne, a podczas grania czuć było liniowość i droga jaką mieliśmy się poruszać była wąsko określona. Ogrywając Uncharted 4 nie odczułem tego. Poziomy są ogromne. Skacząc z dachu na dach wiele razy nie miałem zielonego pojęcia czy idę w dobrym kierunku, czułem niepokój tak samo jak postać w grze. Jeżeli Nathan nie wiedział, gdzie ma podążać, to ja również. Pomimo tego nie zgubiłem się ani razu, zawsze dochodziłem do celu. Nie wiem jak twórcy osiągnęli ten efekt, ale poziomy zbudowane są na tyle intuicyjnie, że nie ma szans, abyśmy się pogubili. Niejednokrotnie jednak zwątpimy, czy podążamy dobrą ścieżką.

20160224-Uncharted-4-Story-Trailer-04

Sam ten fakt sprawia, iż jeszcze bardziej doceniamy oprawę graficzną. Pomimo rozbudowanych poziomów nadal mamy do czynienia z jakościową grafiką i bajecznym oświetleniem. Przerywniki filmowe nie są renderowane, wszystko powstaje w czasie rzeczywistym na silniku gry, który wykorzystuje moc PlayStation 4. Podobnie jak w The Last of Us, przerywniki te posiadają 2x więcej detali niż faktyczny gameplay, co sprawia wrażenie lekkiego fotorealizmu. Kiedy moja dziewczyna weszła do pokoju, zapytała jaki film oglądam. Gdyby Naughty Dog miało do dyspozycji owiane plotkami PlayStation Neo, to może cała gra byłaby na poziomie cut-scenek. Ale nie ma co gdybać, bo i tak jest przepięknie, a PlayStation Neo może być jedynie wielką plotką.

Ładna grafika nie kupiłaby mojego serca. To, co cieszy oko musi iść w parze z tym, co cieszy ucho. W Uncharted 4 ta zasada jest jak najbardziej spełniona. Genialny soundtrack w połączeniu z realistycznymi efektami dźwiękowymi daje nam kompletną grę, którą możemy chwalić się przed zazdrosnymi znajomymi, posiadającymi Xbox One. Nie jest im dane przetestować Uncharted 4 w domowych warunkach, dlatego dobrodusznie możemy zaprosić ich na partyjkę. Mamy już 3 elementy: grafikę, dźwięk i fabułę. Brakuje jednego, moim zdaniem najważniejszego. Kiedyś patrzyłem bardziej na grafikę niż inne aspekty gier wideo. Ale wszystko się zmieniło. Im mniej człowiek ma czasu w dniu, tym mniejszą uwagę przywiązuje do „lizania ścian” i podniecania się ilością polygonów w obiektach. Gra ma bawić, wciągać, sprawiać, że chcemy iść dalej. Uncharted 4 moim zdaniem ma z tym lekki problem. Ten problem odczuje każdy, kto grał we wszystkie odsłony tej serii. Oczywiście Naughty Dog dodało wiele nowych elementów do rozgrywki, ale jednak wszystko opiera się na jednym. Strzelaj, skacz, wdrapuj się, bujaj na lasso, rozwikłaj zagadkę, wchłoń trochę fabuły i powtórz cały cykl. Bardzo to uprościłem i nie każdy odczuje to na własnej skórze, bo nie każdy grał w praktycznie każdy rodzaj gry niemal od początku swojego życia. Uznałem jednak, że warto o tym wspomnieć.

19685513

Naughty Dog zdało sobie sprawę z tego, że zbyt wiele w rozgrywce nie da się zmienić. Ale innowacja w tej odsłonie jest o poziom wyżej niż w Uncharted 3, które było lekko usprawnioną kopią Uncharted 2. Ostatnia część przygód Nathana Drake’a faktycznie oferuje mnóstwo nowych elementów rozgrywki. Sporo z nich zaczerpnięto z The Last Of Us, ale nie jest to wada. Jeżeli świetne elementy rozgrywki mogą usprawnić inną grę tworzoną przez to samo studio, to warto pokusić się o ich odpowiednią implementację. Naughty Dog spełniło ten wymóg. Dzięki większym poziomom i zaimplementowaniu lasso z hakiem do wspinaczki, walka z przeciwnikami nie polega jedynie na strzelaniu. Dochodzi planowanie, można opracować własną strategię i czasem niczym Batman z Arkham Asylum eliminować wrogów z ukrycia. Szeroka gama uzbrojenia również sprawia, że strzelanie jest czystą przyjemnością.

Oprócz tego otoczenie jest dużo bardziej interaktywne. Nate może wskakiwać do pojazdów, wykorzystywać elementy otoczenia, aby zdobyć przewagę na liczebnością wrogów, a wszystko to w akompaniamencie luźnych rozmów pomiędzy postaciami, co nadaje im niesamowitej żywotności. Podobnie było w The Last of Us, dialogi pomiędzy postaciami były interesujące i toczyły się w trakcie normalnego gameplayu, a nie tylko podczas przerywników filmowych.

Uncharted 4 to gra kompletna. Mamy tam wszystko, co sprawia, że produkcja doskonała jest produkcją doskonałą. Śmiało mogę polecić tą grę wszystkim. Nawet takiej marudzie jak ja, której zaczynają przeszkadzać schematy jakie są i będą we wszystkich grach wideo.

promocja