Smartfon HTC One M9, czyli ostatni na obecną chwilę flagowiec tajwańskiego producenta, został po raz pierwszy oficjalnie zaprezentowany na targach MWC 2015, w Barcelonie. Od tamtej pory upłynęło już co prawda dość sporo czasu, ale doszedłem do wniosku, iż wciąż jest to na tyle „świeży” produkt, że warto o nim napisać. W końcu HTC, jako marka, nadal wzbudza spore zainteresowanie, mimo tego, że ostatnio nie wiedzie im się najlepiej. Jeśli jesteście ciekawi czy tym razem producent stanął na wysokości zadania – zapraszam Was do recenzji.

Specyfikacja techniczna

  • Wyświetlacz: 5-calowy, rozdzielczość 1920 x 1080 pikseli
  • Procesor: ośmiordzeniowy Qualcomm Snapdragon 810 (4x ARM Cortex A57 2 GHz i 4x ARM Cortex A53 1,5 GHz)
  • Układ graficzny: Adreno 430
  • Pamięć RAM: 3 GB
  • Pamięć wewnętrzna: 32 GB
  • Moduły łączności: LTE (slot kart nanoSIM), NFC, Bluetooth 4.1, WiFi 802.11 a/b/g/n/ac
  • Aparat: 20 Mpix
  • Kamerka: 4 Mpix, technologia Ultrapixel
  • GPS, Glonass
  • HTC BoomSound
  • MicroUSB, MHL 3.0
  • Akumulator: 2840 mAh
  • Wymiary: 144,6 x 69,7 x 9,61 mm
  • Waga: 157 g

Wygląd

Nie powinno być dla Was zaskoczeniem, jeśli napiszę, że HTC po raz kolejny serwuje nam to samo wzornictwo, co w przypadku poprzednich generacji. Oczywiście kilka drobnych zmian kosmetycznych zawsze ma miejsce, ale generalnie jest to ten sam design, którzy towarzyszył nam zarówno w przypadku modelu One M7, jak i One M8. Osobiście nie widzę w tym nic złego, gdyż podoba mi się ta stylistyka, ale osoby, które są odmiennego zdania mogą mieć za to spory żal do producenta. Tak czy siak nie można odmówić flagowcom HTC elegancji i kiedy bierze się taki produkt w ręce od razu można odnieść wrażenie, że to produkt klasy premium. W przypadku One M9 również tak jest, przynajmniej na pierwszy rzut oka.

Dlaczego na pierwszy rzut oka? Dlatego, że tylny panel zaprojektowany w całości z metalu sprawia wrażenie materiału podatnego na zarysowania. Co prawda nie zauważyłem, by podczas okresu testowania pojawiały się rysy, ale kiedy odkłada się urządzenie na blat czy na jakąkolwiek inną powierzchnie, gdzie może znajdować się odrobina kurzu lub pyłu, wyraźnie słychać jak obudowa wydaje niepokojące dźwięki. Przyznam, że nie używałem One M9 jako deski do krojenia, nie zamiatałem nim też osiedlowych chodników, ale warto zwrócić na ten element uwagę podczas zakupu.

Jeśli chodzi o to co znalazło się na poszczególnych płaszczyznach, to front pokrywa 5-calowy wyświetlacz, generujący obraz w rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli (Full HD), zabezpieczony szkłem, które swoją drogą dobrze spełnia swoje zadanie. Ponadto znajduje się tutaj logo producenta, 4-megapikselowa kamerka do wideorozmów i selfie, czujniki oraz głośniki stereo, które przykryto plastikowymi wstawkami. Przyznam, że tego posunięcia ze strony HTC nie rozumiem. Mam oczywiście na myśli zastosowane tutaj tworzywo sztuczne, którego w poprzednich modelach przecież nie było. Z daleka wygląda to oczywiście nieźle, ale wystarczy wziąć telefon do ręki, by poczuć, że coś tutaj wyraźnie nie gra. Na szczęście same głośniki nadrabiają, grając naprawdę niesamowicie. W ramach ciekawostki dodam, że HTC zastosowało tutaj technologie Boomsound i Dolby Audio Surround. Flagowce Samsunga i LG z pojedynczymi głośnikami w ogóle nie mają tutaj czego szukać, bo HTC bije ich na głowę. W Xperiach głośniki stereo co prawda są obecne i całkiem nieźle grają, ale moim skromnym zdaniem to właśnie tajwańskiej firmie należy się w tej konkurencji pierwsze miejsce.

DSC_0020

Z tyłu znajduje się obiektyw aparatu 20 Mpix, wyposażonego w dwie diody doświetlające typu LED, o dwóch różnych odcieniach – ciepłym i zimnym. Pomijając plastikowe wstawki i logo producenta, to w zasadzie tyle. Z lewej strony producent umieścił szufladkę na kartę nanoSIM, natomiast z prawej zaaplikowano szufladkę na dodatkową kartę microSD (maksymalnie do 128 GB), przyciski, odpowiadające za regulację głośności oraz przycisk do wybudzania ekranu.

Jeśli interesuje Was położenie gniazda słuchawkowego minijack 3,5mm oraz portu microUSB, do ładowania i transferu danych, to znalazły się one na dolnej krawędzi obudowy. Góra praktycznie w całości została przeznaczona na port podczerwieni. Na koniec dodam jeszcze, że telefon jest zgodny z normą IPX3, dzięki czemu niegroźne jest mu zachlapanie. Podkreślam – zachlapanie. Lepiej nie wchodzić z nim pod prysznic czy nie daj Boże do wanny.

Wyświetlacz, Oprogramowanie

Tak, jak wspominałem – HTC One M9 dysponuje wyświetlaczem o przekątnej 5 cali, który pracuje w rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli. Taki rozmiar sprawia, że telefon powinien dobrze leżeć zarówno w męskiej, jak i damskiej dłoni. Myślę, że zagęszczenie pikseli na poziomie 441 ppi to również przyzwoity wynik. Jeśli chodzi o kąty widzenia i odwzorowanie kolorów to również nie mogę się tutaj do niczego konkretnego przyczepić. Jeszcze przed rozpoczęciem testów, kiedy oglądałem One M9 na różnych zdjęciach czy materiałach wideo, myślałem, że pod tym względem ten model może mieć pewne problemy, ale ostatecznie okazało się, że obrazy wyświetlane na ekranie wyglądają naprawdę dobrze. Podoba mi się też wysoki poziom jasności. Już pierwszego dnia wybrałem się z telefonem na mały spacer, to było akurat w tym czasie, kiedy towarzyszyły nam takie straszne upały. Ku mojemu zdziwieniu odczytywanie informacji z wyświetlacza, nawet przy pełnym słońcu nie stanowiło dla mnie większego problemu. Zupełnie inaczej HTC radził sobie wówczas pod kątem wydajności, ale o tym w dalszej części tekstu.

Interfejs obecny w One M9 nie należy szczerze mówiąc do moich ulubionych. Jest to jednak kwestia gustu i w żadnym wypadku nie mam zamiaru zaliczać tego jako minus. Nakładka Sense 7.0 została co prawda nieco zmodernizowana względem swoich poprzedniczek, ale nie powiedziałbym, że wprowadzają one jakieś szczególne rewolucje. Fajnym ruchem ze strony HTC jest dodanie funkcji zmiany motywów. Kiedyś korzystaliśmy z tego wszyscy, zarówno w przypadku starych, klasycznych komórek, jak i telefonów dotykowych. Tajwańczycy zaprojektowali to jednak o tyle ciekawie, że użytkownik może nie tylko wybierać dowolne motywy spośród listy dostępnych, ale również je modyfikować według własnych potrzeb. Możliwe jest też tworzenie własnych kompozycji od podstaw. Niby to nic wielkiego, ale zawsze staram się doceniać tego typu „smaczki”.

htc_one_m9_6

HTC One M9 oferuje też coś takiego jak Motion Launch, czyli obsługę telefonu za pomocą gestów. Za pomocą zidentyfikowanych ruchów palca można na przykład wybudzić ekran lub uruchomić dedykowaną aplikację aparatu. Dodam jeszcze, że podczas testów HTC One M9 pracował pod kontrolą systemu Google Android w wersji 5.0.2 Lollipop.

Wydajność, Bateria

Smartfon został wyposażony w ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 810, wspierany przez układ graficzny Adreno 430 i 3 GB pamięci RAM. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że telefon nie powinien mieć większych problemów z wydajnością. Niestety w praktyce wyglądało to „odrobinę” inaczej. Z jednej strony Snapdragon 810 to szybki układ i nie można mu tego odmówić, z drugiej jednak strony jest to procesor, który bardzo szybko się przegrzewa. Nie jest to oczywiście wina HTC, bo podobne zachowania tego układu możemy zaobserwować na przykładzie LG G Flex 2 czy Xperii Z3+. Tam również popełniono ten sam błąd, czyli zaaplikowano niestety nieudany produkt amerykańskiej firmy Qualcomm.

Nie miałem co prawda okazji testować modelu G Flex 2, ale ostatnio miałem możliwość korzystać z najnowszego flagowca Sony i tam, mimo, że drastycznie wzrastająca temperatura potrafi uprzykrzyć życie i wywołać pewien dyskomfort, to jednak nie odczuwa się jej tak mocno, jak w przypadku One M9. Odpowiedzialny za to jest na pewno materiał, jaki w tym wypadku zastosowano, czyli metal.

Podczas grania, oglądania filmów na YouTube czy korzystania z aparatu nie da się uniknąć zjawiska przegrzania. Często różnego typu aplikacje samoczynnie się wyłączały po to, by telefon mógł nieco ostygnąć. Przy wykonywaniu mniej skomplikowanych operacji, jak chociażby przeglądanie treści w internecie było już znacznie lepiej, choć nie brakowało sytuacji, w których nawet od tego M9 dostawał „gorączki”.

Wyniki testów wydajnościowych:

AnTuTu Benchmark : 50456

Quadrant Benchmark: 30676

GeekBench 3: 3123

Test pamięci wewnętrznej:

  • Szybkość ciągłego odczytu danych: 244.91 MB/s
  • Szybkość ciągłego zapisu danych: 97.0 MB/s
  • Szybkość losowego odczytu danych: 20.81 MB/s
  • Szybkość losowego zapisu danych: 11.94 MB/s

 

W HTC One M9 pojemność wbudowanej baterii jest odrobinę większa w porównaniu do tego z czym mieliśmy do czynienia w poprzednim modelu. Różnica wynosi dokładnie 240 mAh. Biorąc jednak pod uwagę, że zastosowano tutaj mocniejszy procesor, zaaplikowanie pojemniejszego akumulatora wcale nie musi pozytywnie wpływać na wydłużenie czasu pracy na jednym cyklu ładowania. Nie miałem w rękach M-ósemki, ale podejrzewam, że wyniki są do siebie bardzo zbliżone. W moim przypadku telefon był w stanie funkcjonować bez dostępu do prądu przez około półtorej dnia, przy średnim poziomie użytkowania. Chodzi konkretnie o korzystanie z WiFi przez kilka godzin w ciągu dnia, pocztę, przeglądarkę, kilkanaście minut rozmów i godzinną sesję z odtwarzaczem muzycznym. To chyba całkiem przyzwoite osiągnięcie? Jeśli ktoś, podobnie jak ja profilaktycznie podłącza telefon co wieczór do ładowania, zupełnie nie powinien martwić się tym, że zabraknie mu energii w najmniej odpowiednim momencie.

Aparat

Nie jestem specjalistą w dziedzinie fotografii, ale odnoszę wrażenie, że HTC One M9 na tle konkurencyjnych flagowców wypada najsłabiej. LG G4 jeszcze nie testowałem, ale akurat o tym telefonie krąży opinia, że jest to aktualnie najlepszy smartfon fotograficzny. Zakładam, że to prawda, więc Galaxy S6 przypisałbym drugie miejsce na podium. Sony wydaje mi się, że zasługuje na naciąganą trójkę, natomiast HTC po raz kolejny się nie popisało. Owszem, nastąpił pewien progres, bo Tajwańczycy zrezygnowali w końcu z technologii UltraPixel w przypadku głównego aparatu, która szczerze mówiąc nie sprawdzała się najlepiej. Nadal jest obecna, jednak teraz korzysta z niej wyłącznie przedni moduł. Główny aparat, to przypomnę – 20 Mpix, który przy naturalnym świetle daje sobie całkiem nieźle radę. Po zmroku lub przy sztucznym oświetleniu jest jednak kiepsko. Bardzo często miałem problemy ze złapaniem ostrości, zwłaszcza przy ujęciach z bliższej odległości. Proces zapisywania zdjęć w pamięci urządzenia również mógłby trwać nieco krócej.

Podsumowanie

Nie lubię takich przypadków jak One M9. Z jednej strony jest to urządzenie, które sprawia wrażenie godnego polecenia, z drugiej jednak strony kilka elementów nie daje mi spokoju. Na pewno tajwańskiej firmie należy się dobre słowo za ogólne wykonanie. Co prawda zaniepokoił mnie tylny panel, ale generalnie nie zauważyłem żadnych zarysowań czy uszkodzeń. Wszystkie elementy są do siebie idealnie dopasowane. Nic tutaj nie odstaje, nic nie skrzypi, nic nie drży. Warto też podkreślić świetnej jakości głośniki stereo, dobrą baterię oraz wyświetlacz, który naprawdę radzi sobie, zarówno w terenie, jak i domowych warunkach. Procesor… No niestety – bardzo bym chciał, ale za takie pieniądze nie mogę przełknąć tej pigułki. Skłonność do bardzo szybkiego przegrzewania się nie tylko potrafi wywołać dyskomfort, ale też uniemożliwić korzystanie chociażby z aparatu. Dłuższe sesje przy grach czy filmach również mogą zakończyć się samoczynnie, by urządzenie mogło nieco odetchnąć. Do czego mogę się jeszcze przyczepić, to na pewno do plastikowych wstawek przy głośnikach. Tego również nie wybaczę!

Wydaje mi się jednak, że cena może ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości. HTC aktualnie życzy sobie za swojego flagowca ok. 2500 złotych, więc nadal jest to spora kwota. Uważam, że w tym przedziale można kupić coś znacznie ciekawszego, przy okazji nie narażonego na regularne przegrzewanie się. Ostateczna decyzja należy jednak do każdego z Was. Ja, mimo, że miło wspominam ten wspólnie spędzony czas, nie kupiłbym M9 za taką cenę do prywatnego użytku.

 

promocja