Kult Razera powraca na moje biurko, choć tym razem w innej postaci! Ostatnio miałem bowiem przyjemność testować głośniczek Leviathan Mini, od tej niekoniecznie uwielbianej przez wszystkich firmy, który charakteryzował się bardzo wysoką jakością wykonania. Choćbym chciał, ciężko było się tam czegokolwiek doczepić i na przekór wielu antyfanom tejże marki, muszę powiedzieć, że podobna sytuacja ma się z klawiaturą BlackWidow X Chroma.

Gdyby klienci Razera mogli poprawić wyłącznie jedną rzecz w swoich produktach, to nie byłaby to jakość urządzeń, logo, ich wygląd, a po prostu cena. Ta, bądźmy szczerzy, nigdy w przypadku ich rzeczy nie jest niska. A jeśli firma ta wypuści już coś taniego, to jest to „taniość” w stylu Apple, czyli dla przeciętnego Kowalskiego nadal sprzęt ten jest nieosiągalny. Amerykanie z „trójgłowego węża” po prostu znają swoją wartość i ciężko z tym cokolwiek zrobić. Jednak kiedy już pominiemy kwestię pieniędzy, weźmiemy sprzęt Razera do rąk, to szybko można rozpłynąć się w zachwycie… no przynajmniej jeśli chodzi o klawiaturę BlackWidow X Chroma, która gościła u mnie przez jakiś czas. Okres testowy ma jednak to do siebie, że kiedyś mija. Nasze pożegnanie było niezwykle smutne, a ja sam nie powstrzymałem się od łez. Będę tęsknił, moja czarna wdowo.

dav

Elegancja Francja!

Zapewne jak w przypadku wszystkich urządzeń Razera, spodziewacie się w tym miejscu kupy tekstu opisującej wrażenia z odpakowywania BlackWidow X Chroma, lecz w tym przypadku jej nie znajdziecie. Pudełko oprócz czterech wystających klawiszy, nazwanych popularnie „strzałkami”, które można poklikać sobie w sklepie, nie charakteryzuje się niczym specjalnym. Zawartość również bez rewelacji. Nie ma fikuśnych sposobów otwarcia, ani tony gadżetów dołączanych do zestawu. Jest klawiatura, jakaś kartka z podziękowaniami za to, że wybraliśmy akurat sprzęt od Razer i to w zasadzie tyle. Żadnych wymiennych kabli, jakiejś dodatkowej podstawki, zamienników dla klawiszy czy czegokolwiek innego. Jest Czarna Wdowa i na tym koniec. Wiem, że wersja X to edycja prostsza, ale w cenie blisko 800 złotych oczekiwałbym w tej kwestii czegoś więcej.

Gdy wziąłem BlackWidow X Chroma po raz pierwszy do ręki i pobawiłem się z nią przez pierwsze kilka godzin, to w oczy, a raczej dłonie, rzuciła mi się niezwykle solidna konstrukcja. Klawiatura w dużej części jest wykonana z metalu, przez co sprawia wrażenie niezwykle wytrzymałej. Nic nie trzeszczy przy mocniejszym nacisku, ani w środku, ani na zewnątrz, a same przyciski są bardzo miłe w dotyku i co najważniejsze – działają bez jakiegokolwiek zająknięcia. Należy się za to bardzo duży plus i miło widzieć odejście od zbędnego „bajeranctwa” ze strony Razera, na rzecz wysokiej jakości wykonania.

dav

Ciężko powiedzieć mi cokolwiek szczególnego o wyglądzie BlackWidow X Chroma. W stylistyce klawiatury dominuje kompletny minimalizm i tak jak w przypadku Leviathana Mini, oprócz loga, nie wyróżnia się tu nic specjalnego (pomijając oczywiście podświetlenie). Wszystko jest do bólu uproszczone, wszędzie występuje jednolita czerń, co nie znaczy, że ta wersja Czarnej Wdowy prezentuje się brzydko, wręcz przeciwnie. Ma klasę charakterystyczną dla produktów tej marki. BlackWidow X Chroma jak na klawiaturę pełnowymiarową ma stosunkowo niewielki rozmiar, prawdopodobnie przez brak jakiejkolwiek podstawki pod nadgarstki. Wspomnieć mogę jeszcze o braku zabudowania klawiszy. Przyciski wysoko wystają ponad przednią płytę i mi akurat takie rozwiązanie bardzo się podoba, nie tylko ze względów wizualnych. Po prostu późniejsze czyszczenie samego urządzenia jest kaszką z mleczkiem.

Zielono mi…

Miałem już do czynienia z kilkoma wersjami mechanicznych przełączników Cherry MX, ale cały czas ciekawiło mnie to czemu Razer postanowił stworzyć swoje własne, zielone (bez żadnej szczególnej nazwy) i jak one same mają się względem konkurencji. Wreszcie nadeszła okazja do ich przetestowania i po pierwszych kilku naciśnięciach, pomyślałem, że mam do czynienia z Cherry MX Blue. Różnice są jednak między tymi przełącznikami dwie i to w dodatku bardzo subtelne. Po pierwsze, „zielone” charakteryzują się, przynajmniej w zapewnieniach producenta, większą żywotnością – aż do 80 milionów naciśnięć, w porównaniu do konkurencyjnych 50 milionów. Niestety, okres testowy nie pozwolił mi na sprawdzenie tego elementu przełączników, bo ten pewnie musiałby się wydłużyć do kilku lat (z chęcią mógłbym poddać się takiemu eksperymentowi). Po drugie, mają delikatnie mniejszy próg aktywacji, który dla mnie jest praktycznie niezauważalny. Poza tym wszystko inne działa jak u „niebieskiej konkurencji”, czyli nie trzeba zbyt dużej siły do tego, żeby klawiatura wyczuła naciśnięcie oraz przede wszystkim – występuje charakterystyczny dźwięk „kliknięcia”, który osobiście ubóstwiam. Przyznam, że działa on na mnie jak narkotyk. Bez problemu mógłbym siedzieć cały dzień i po prostu wciskać wszystkie klawisze, by ukoić ich muzą swoje uszy.

hdr

A jak zielone przełączniki sprawdzały się podczas grania? Mogę śmiało powiedzieć, że wręcz wybornie! Niezależnie, czy mowa tu o Counter-Strike’u, League of Legends czy jakiejkolwiek innej grze, którą uruchomiłem podczas testowania, to doznania z nich płynące były wzmocnione przez obecność BlackWidow X Chroma, a raczej jej niskiego progu aktywacji oraz małego czasu potrzebnego do powrotu klawisza do pozycji początkowej. Sprawdzało się to szczególnie dobrze w grach, które wymagały szybkiego naciskania klawiszy (najlepiej tego samego) czyli jakby nie patrzeć we wspomnianym League of Legends czy chociażby World of Warcraft. Czuć w nich było precyzję przełączników przy nawet najdrobniejszym naciśnięciu, a zatem korzystanie z umiejętności postaci było wygodniejsze i co najważniejsze – szybsze.

A co jeśli chodzi o pracę? Wierzcie mi, że większą ilość okresu testowego przyszło mi na tej klawiaturze pisać niż grać i mam co do tej kwestii dość pozytywne odczucia. Delikatność klawiszy oraz ich szybki powrót sprawdził się wyśmienicie przy moim szybkim pisaniu, przez co prędkość wpisywania tekstu u mnie się nieznacznie zwiększyła. Ogólnie wspominam „klepanie wyrazów” na BlackWidow X Chroma jako wygodne doświadczenie, choć nie obyło się bez zgrzytów wynikających głównie z mojego przyzwyczajenia do membran. Zdarzało mi się popełniać czasem literówki, bo klawisze reagowały dla mnie zbyt szybko, ale jak już wspomniałem to głównie kwestia nawyku.

$wag, $wag, $wag

Czy BlackWidow X Chroma charakteryzuje się jakimiś specjalnymi funkcjonalnościami? Mamy tu sprawnie działającą technologię anti-ghosting dla dziesięciu klawiszy (nie sprawdziłem tego przy większej ilości, bo zabrakło mi palców u rąk) oraz możliwość nagrywania macro „w locie”, co aktywujemy odpowiednią kombinacją klawiszy. Poza tym możemy wejść również w tzw. „Gaming Mode”, co równa się z wyłączeniem niektórych przycisków, chociażby tego wywołującego pasek startu w systemach z Windowsem. Nie ma tu specjalnych, oddzielnych klawiszy dla macro. Zabrakło też audio, bądź USB huba, przez co nie podłączymy dodatkowych urządzeń do naszej klawiatury. Wszystko to zostało poświęcone na rzecz kompaktowego rozmiaru oraz ogólnej prostoty całej konstrukcji, ale osobiście na nieobecność tych elementów nie narzekam.

hdr

Dochodzimy jednak do najważniejszej rzeczy, za którą Razer każe nam dopłacać ekstra przy większości swoich nowych produktów, czyli za sławne podświetlenie Chroma, które potrafi zaszczycić nas paletą 16,8 milionów żywych kolorów. Niektórzy powiedzą, że Chroma to zbędny bajer, ale muszę przyznać, że sprawił mi on masę radości. Klawiatura świeci wyraźnie i przede wszystkim równomiernie, dodatkowo można jej ustawić kilka poziomów jasności, choć sam cały czas korzystałem z tego najwyższego. Zdarzało mi się podczas grania popatrzeć na klawiaturę, żeby nacieszyć swoje oko masą animacjami, które można na nią zaprogramować. Jest popularna „fala”, którą Razer promuje Chromę, ale zastosowań dla tej technologii jest o wiele więcej. Wystarczy uruchomić oprogramowanie Razer Synapse, wejść zakładkę z aplikacjami przeznaczonymi dla podświetlenia i popatrzeć co też wykombinowali posiadacze tego sprzętu. Korzystałem z programu, który za pomocą kolorów wyświetlał mi informacje o kilku rzeczach podczas rozgrywek w Counter-Strike’a, ale na tym nie koniec. Pobrałem sobie aplikacje zamieniające BlackWidow X Chroma odpowiednio w wizualizator muzyki i… pole do rozgrywki w klasycznego Snake’a. Jest się zatem czym pobawić i kilka ładnie zgranych światełek, potrafi wyczarować uśmiech na twarzy dorosłej osoby.

Oprogramowanie Razer Synapse stanowi serce wielu funkcjonalności w BlackWidow X Chroma i bez niego nasze opcje dostosowania klawiatury sprowadzają się do minimum. Można w nim zarządzać macro, mieć dostęp do aplikacji napisanych pod Chromę czy bawić się różnymi funkcjami podświetlenia, a nawet śledzi ono nasze statystyki (ilość naciśnięć czy zmian profili) w trakcie rozgrywek w wykrytych grach. Niestety, w moim przypadku Synapse okazało się softwarem bardzo niestabilnym. Nie wiem czemu, ale sterowniki źle odmierzały moje dane i przede wszystkim, nie mogłem ustawić własnego rodzaju podświetlenia (chciałem, żeby WASD świeciło się na np. niebiesko, a nie zielono), bo przy próbie jego zmiany, program się wysypywał. Wiem, że to kwestia kilku łatek, ale dobrze by było, żeby w trakcie premiery wszystkie funkcje sterownika działały odpowiednio.

blackwidow chroma X

Naprawdę warto!

Co mogę powiedzieć specjalnego w podsumowaniu? Jeśli jesteście w stanie wydać na klawiaturę mechaniczną 800 złotych, to Razer BlackWidow X Chroma nie zawiedzie Was pod jakimkolwiek względem. To sprzęt stawiający na prostotę i ogólny minimalizm, a oprócz podświetlenia Chroma nie ma tu specjalnych fajerwerków. Urządzenie zostało naprawdę solidnie wykonane, a przełączniki sprawdzają się świetnie zarówno w grach jak i podczas pisania. Jedyne na co można uważać to na stosunkowo wysokie położenie klawiszy, ale sam na to specjalnie nie narzekałem, a brak podstawki pod nadgarstki nie sprawił u mnie dużego bólu podczas dłuższych posiedzeń. Jeśli macie kasę, śmiało kupujcie właśnie ten sprzęt, jeśli nie, po prostu musicie obejść się ze smakiem i to jak świetnym. Ja sam uzależniłem się od korzystania z BlackWidow X Chroma. Podejrzewam, że posiadaczy tej klawiatury czeka to samo.