Chris Salewiczwicz nie jest typowym biografistą, ale jako dokumentalista zajmował się bardzo różnorodnymi tekstami, publikowanymi w renomowanych brytyjskich periodykach, takich jak: Sunday Times, The Daily, Telegraph, The Independent, Mojo, The Face. Do historii Boba Marleya podszedł w dość zaskakujący sposób, ponieważ osobiście miał przyjemność poznać artystę i zupełnie oczarował się jego niesamowitą osobowością…

Książka nie została napisana w języku polskim, stąd tłumaczenie, którego dokonał Maciej ”Magóra” Góralski – jak głosi napis na okładce – w stanie transcendencji. Lektura zdaje się potwierdzać, że miejscami ta transcendencja wspinała się na wyżyny i stany niemal bliskie nirwanie. Sam autor zdaje się pisać miejscami w stanach euforycznych, co również przekłada się na tłumaczenie. Pomimo tego, a może dzięki temu podróż przez Jamajkę lat ’60 i ’70 staje się niczym przedziwna, pełna ciekawych wydarzeń podróż stanu świadomości.

Moje reggae…

Autor tłumaczenia napisał krótki wstęp o swoich własnych doświadczeniach związanych z nurtem muzycznym który wyrósł na Jamajce, i dzięki wpływom muzyki z Południa USA ewoluował do znanej nam dziś formy. Wyznanie o tyle ważne, ze polska rzeczywistość po uszy umoczona w głębokim socjalizmie, nieco inaczej kształtowała świadomość muzyczną. Góralski poznał nieco inne reggae, bardziej związane z muzyka buntu reprezentowaną przez ruch Punk, czy polskie rockowe zespoły. Muzykę Boba Marleya poznał nieco bliżej już po jego śmierci, która nastąpiła w 1981 roku. Miał okazję za to poznać jednego z mentorów króla Reggae – Lee „Scratcha” Perry’ego.

Niezwykłe spotkanie Chrisa i Boba.

Wstęp tej niezwykłej biografii to opowiadanie o spotkaniu jakie miało miejsce w 1979 roku na Jamajce. Autor niniejszej recenzji miał zaszczyt przyjść w tym samym roku na świat 😊

Salewicz chciał przeprowadzić wywiad, ale Marley miał swój plan. Zamiast opowiadać, pokazał mu siebie. Nie obyło się bez nieodłącznego skręta, dzięki któremu Chris nabrał nieco dystansu, prawdopodobnie o to chodziło, ponieważ krótka podróż w jaką muzyk zabrał dziennikarza była dość nietypowa. To zupełnie zmieniło podejście żurnalisty nie tylko do samego Marleya, ale także do specyfiki ruchu Rasta, oraz Przepięknej Jamajki. To doświadczenie pomogło zrozumieć wszystkie zdarzenia, rytuały, niuanse podczas kolejnych kilkunastu spotkań z artystą, jego żoną, oraz ludźmi z jamajskiego przemysłu muzycznego.

Jamajka.

Podróż do Kingston zaczyna się długo, długo przed urodzeniem Marleya. Salewicz nakreśla nam trudną historię wyspy, która zdeterminowała pojawienie się określonych grup etnicznych, politykę, a także przedziwne odmiany religii związanej z chrześcijaństwem i animistycznymi wierzeniami przywiezionymi z Afryki przez niewolników.

Współczesne Kingston – stolica kraju jest przekrojem wszystkich warstw społecznych ich zwyczajów, wierzeń, oraz upodobań, które nawarstwiły się wraz ze zmiennymi losami społeczeństwa wyspy. Salewicz doskonale opisuje jaki wpływ miały określone warunki w jakich przyszło się wychowywać Neście Marleyowi (to jego prawdziwe imię). Wszystkie te zmienne mocno wpłynęły na to, ze w wieku 15 lat zaczął na poważnie interesować się muzyką, początkowo by zabić czas, a następnie by głosić nową prawdę o boskości cesarza Etiopii, czyli prawdę ruchu Rasta.

Ciekawa historia Nesty Roberta Marleya.

Niezwykle ciekawe jest podejście autora do samych opowieści nie tylko Boba Marleya ale także osób z jego najbliższego otoczenia. Okazuje się, że większość bohaterów biografii pamięta pewne przełomowe wydarzenia w zupełnie inny sposób. Salewicz nie ocenia ani nawet nie stara się skonfrontować tych wersji, przedstawia je czytelnikowi i daje spore pole do własnej interpretacji. Wywołuje to odrobinę chaosu, ponieważ w trakcie lektury kilkukrotnie musiałem przestawić się, ze akcja nie toczy się dalej, ale właśnie została cofnięta o kilka miesięcy i czytam o tym samym zdarzeniu ale z zupełnie innej perspektywy.

Uzupełnieniem opowieści jest doskonała analiza wpływu religii i wierzeń na muzykę Marleya oraz zespołu, którego był częścią. Ewoluowała ona wraz z nimi. Trudno oprzeć się wrażeniu, ze mimo biedy w jakiej się urodzili, byli poniekąd „szczęśliwcami”, tamte czasy, tamte miejsca, tamte wydarzenia sprzyjały narodzinom takich samorodków.

Salewicz nie gloryfikuje Marleya, opisuje także niewygodne fakty z jego życia. Skłonność do flirtów, uzależnienie od Marihuany, skłonności depresyjne, brak instynktu samozachowawczego czy ogromną naiwność. Biografia jest jednak wspaniałym wstępem dla każdego kto chciałby zrozumieć nie tylko geniusz samego Boba Marleya, a właściwie charyzmę, która zaprowadziła go na szczyty, mimo wielu trudności jakie spotykał na swojej drodze, ale także jakie czynniki doprowadziły do powstania wspaniałego nurtu muzycznego, naśladowanego później na całym świecie, choć już bez pierwotnego przesłania. Jest to również wspaniałe studium nie tylko jamajskiego, ale także amerykańskiego i brytyjskiego przemysłu muzycznego lat ‘60-’80 XX wieku.

Poznaj historię reggae.

Kiedy rozpoczynałem lekturę biografii, niewiele wiedziałem o Marleyu. Owszem, znałem jego najbardziej znane utwory (nie raz w młodości się przy nich bawiłem). Wiedziałem gdzie i kiedy się urodził, skąd pochodził, oraz kiedy umarł, ale w zasadzie nic poza tym. Książka jest specyficzna, początkowo można odnieść wrażenie, ze nie da się jej przeczytać nie osiągnąwszy uprzednio stanu transcendencji :P Kiedy już przyzwyczaimy się do specyficznego stylu Salewicza cała opowieść o Jamajce, religii Rasta Fari, muzyce, Bobie, jego rodzinie, politycznych zawirowaniach i wspaniałym Kingston, staje się tak wciągająca, że mamy wrażenie, jakbyśmy byli częścią tej historii.

Nieco denerwuje nagromadzenie dat, tytułów kolejnych utworów wykonywanych przez kolejnych wykonawców. Nie wątpię, ze Chris Salewicz, jeśli nie wszystkie, to przynajmniej znaczną większość z nich znał. Mam wątpliwości jednak, czy współczesnemu czytelnikowi większość sławnych niegdyś nazwisk i nazw ich utworów powie cokolwiek. Niemniej polecam Biografię fanom reggae, którzy chcieliby dowiedzieć się jak narodziła się ich ulubiona muzyka, oraz tym, którzy chcieli by rozpocząć poszukiwania informacji jak toczyły się losy króla reggae.

Za udostępnienie książki do recenzji dziękujemy wydawnictwu SQN