Uwielbiam Sabotażystę. Gra za niecałe 30zł podbiła moje serce. Prosta do wytłumaczenia, dość szybka, a przede wszystkim wredna. Ma jednak jeden minus – do sensownej gry wypadałoby mieć przynajmniej 5 osób. Gra w mniejszym składzie nie daje już tyle satysfakcji. Na szczęście autor gry przygotował także wersję dla dwóch graczy. W ten oto sposób do mojej kolekcji trafił Sabotażysta: Pojedynek wydany przez G3.

Zawartość pudełka z Sabotażystą

Pudełko jest niewielkie, w środku zaś znajdziemy składaną instrukcję, kilka znaczników i 74 karty. Do jakości komponentów właściwie nie mogę się przyczepić. Oczywiście, karty mogłyby być grubsze, ale nie odbiegają od standardów. Grafiki są niemal identyczne jak w poprzednich Sabotażystach, jeśli podobały się wtedy – będą podobać się również teraz. Instrukcja jest dobrze napisana, nie powinniśmy mieć większych problemów ze zrozumieniem zasad.

Zasady

Sama gra nieco różni się od standardowego Sabotażysty. Na początku przygotowujemy obszar gry zgodnie z instrukcją. Ma on dwa starty (po jednym dla każdego gracza) oraz 6 zakrytych kart celu. W swojej turze możemy wykonać jedną z akcji:

  1. Dołożenie jednej karty tunelu, dzięki czemu zbliżmy się do kart celu
  2. Zagranie jednej karty akcji, które przeszkadzają przeciwnikowi lub naprawiają nasze narzędzia
  3. Odrzucenie dwóch kart z ręki w celu usunięcia jednej karty leżącej przed nami. Trzeba korzystać z tej opcji z umiarem, gdyż zmniejszamy sobie liczbę kart na ręce.
  4. Spasowanie i odrzucenie 1-2 kart z ręki.

Po każdej wykonanej akcji dobieramy jedną kartę (lub 2, jeśli spasowaliśmy i odrzuciliśmy 2 karty). Wygrywa osoba, która na koniec gry będzie miała najwięcej zabezpieczonego złota. Złoto może znajdować się zarówno pod kartami celu, jak i na kartach tunelu. Gra kończy się jeśli:

  1. Wszystkie 6 kart celu zostanie odkrytych
  2. Gracze wykorzystają wszystkie znaczniki
  3. Stos kart dobierania wyczerpię się i żaden z graczy nie będzie miał kart na ręce.

Wrażenia i podsumowanie

Sabotażysta to przede wszystkim wredna gra, w której 3/4 zabawy polega na wkręcaniu przeciwnika, że jest się kimś innym niż przedstawia to nasza karta. W Pojedynku z oczywistych względów tego czynnika brakuje. Obdarta z blefowania rozgrywka nie jest niestety już tak pasjonująca.

Budowanie tuneli stało się dużo bardziej taktyczne. Trzeba dokładnie przemyśleć co i gdzie postawić. Po pierwszej rozgrywce przekonałem się, że przede wszystkim warto choć częściowo budować własny tunel – podpięcie się pod tunel drugiego gracza i denerwowanie go trollami oraz zamykanie mu drzwi przed nosem może i jest satysfakcjonujące, ale na dłuższą metę po prostu się nie opłaca. Dlaczego? Bo przeciwnik może po prostu zniszczyć nasze połączenie, a my obudzimy się z ręką w nocniku. Nowym elementem są wspomniane trolle, które przepuszczą nas, o ile im zapłacimy. Szczerze mówiąc nie przeszkadzały mi zbytnio podczas rozgrywki, dość łatwo udawało nam się je ominąć.

Podoba mi się za to mechanizm „zabezpieczania” złota. Jeśli złoto łączy się z naszym startem, to możemy położyć na nim znacznik, dzięki czemu nikt nam już nie zabierze tych punktów. Jeśli natomiast złoto łączy się ze startem przeciwnika, a naszym nie – to on dostaje punkty. Jest to bardzo prosta rzecz, która wymusza zagrywanie bardzo (a nawet zbyt) mocnych kart akcji na przeciwnika. Nie warto przecież stawiać tunelu o krok od karty celu, skoro przeciwnik w następnej turze zwinie nam wszystkie ukryte nagrody, prawda? W ten oto sposób spokojne kopanie tuneli po kilku turach zamienia się we wbijanie sobie kilofa w plecy. A ja to kocham.

Sama rozgrywka jest dość szybka, trwa około 30 minut. Tyle samo czasu zajmie nam rozgrywka solo. Tak, możemy grać w Sabotażystę: Pojedynek samemu, jednak ten tryb niespecjalnie przypadł mi do gustu. Lepiej potraktować go raczej jako samouczek niż pełnoprawną rozgrywkę.

Wbrew pozorom Sabotażysta: Pojedynek zajmuje bardzo dużo miejsca na stole. Warto mieć to na uwadze. Granie w podróży może okazać się wręcz niemożliwe.

Podsumowując, czy podobał mi się Sabotażysta: Pojedynek? Tak. Jasne, w porównaniu do standardowej wersji wypada dosyć blado ze względu na brak blefowania i oczywistość naszych zagrań. Losowość również potrafi dopiec. Mimo to rozgrywka daje sporo radochy. Biorąc pod uwagę niską cenę (poniżej 40zł) Sabotażysta: Pojedynek jest naprawdę dobrym wyborem na dwie osoby. Jednakże lepiej zainwestować w zwykłego Sabotażystę (najlepiej z dodatkiem), jeśli tylko będziemy grali w minimum 4 osobowym składzie.

Egzemplarz własny