Sony ze swoją nową serią Xperia X uderzyło głównie w średnie oraz niższe półki cenowe, gdzie w sumie potencjalnych klientów jest najwięcej. Nie mogło jednak zabraknąć miejsca dla flagowego urządzenia, którym okazała się Xperia XZ. Miałem okazję się jej dobrze przypatrzeć i w tym artykule postaram się sprawdzić, jak XZ wychodzi na tle dość pokaźnej konkurencji w tym roku?

Bądźmy ze sobą w zupełności szczerzy, Sony nie powodzi się zbyt dobrze w ostatnich latach. Dolną i średnią półkę zdominowały głównie urządzenia od chińskich producentów, a na szczycie całej tej piramidy wygodnie rozgościł się Samsung, wraz z Apple i swoimi flagowcami. Sony musiało zatem wymyślić coś nowego, bo do tej pory urządzenia z rodziny Z wprowadzały niewiele zmian pomiędzy swoimi modelami. Seria X to w zamyśle lekki powiew świeżości.

Wygląd, wykonanie, czyli wszystko o zewnętrznej części Xperia XZ

Widać to już po wyglądzie, który różni się nieco od poprzedników, ale jednak zachowując przy tym charakterystykę znaną dla wszystkich Xperii. Mam tu na myśli głównie kształt urządzenia, który pozostał praktycznie niezmienny – nadal Sony charakteryzuje swoje smartfony na ostry, prostokątny kawał urządzenia, który prezentuje się na tle takiego iPhone’a czy Galaxy S7 bardzo przeciętnie. Sam nie jestem jakimś wielkim estetykiem w kwestii telefonów, ale Sony mogłoby się postarać o jakieś rewolucyjne zmiany w kwestii designu, bo te wyszły Samsungowi przy okazji Galaxy S6 bardzo dobrze. Prostokątna bryła urządzenia ma jednak jedną zaletę, którą być może doceni jakaś garstka osób – telefon można bez większych problemów po prostu postawić na stoliku na jego dolnej lub górnej krawędzi. Mnie ta niewielka rzecz okropnie ucieszyła.

Co do prezentacji urządzenia, to mam jeszcze dwie uwagi, które nie dawały mi spokoju za każdym razem, gdy chwytałem Xperia XZ do ręki. Przednia część urządzenia przyprawiona została przy wyświetlaczu o ogromne krawędzie, których implementacji nie jestem w stanie zbytnio pojąć. Nie wygląda to zbyt pięknie. Głośniki stereo nie zajmują aż tyle miejsca i spokojnie można było tutaj uciąć te ogromne kawały niekoniecznie dobrze wykorzystanej przestrzeni. Po obróceniu urządzenia naszym oczom ukazuje się od razu malutki pasek u dołu, wyróżniający się od całej tylnej części. Jakoś nie za bardzo pasuje to do całego designu, a przy okazji paskowi towarzyszą też niewielkie szczeliny, w których lubi się gromadzić brud. Zdecydowanie do poprawy.

Cały przód pokryty został szybką, która przy bokach nieco się zaokrągla, co usprawnia miłe uczucie trzymania telefonu w ręku. Tył zaś to, w przeciwieństwie do takiego X Compact, w całości bardzo miły w dotyku metal z dobrym wykończeniem (prawdopodobnie aluminium). Całe urządzenie trzyma się bardzo przyjemnie w ręku i nie miałem ani razu nawet jednej sekundy wątpliwości, że te może mi wypaść z dłoni, co zdecydowanie chwalę. Niestety, metal jak to metal, ma spore tendencje do rysowania się, w przeciwieństwie do odpowiedniego szkła i to akurat szybko można po Xperia XZ zauważyć. Zdecydowanie unikajcie kontaktu smartfonu z kluczykami, ale to i tak nie uchroni Was przed rysami z tyłu obudowy. Te pojawiają się praktycznie znikąd i są bardzo widoczne.

Zapomniałbym jeszcze o bocznych przyciskach, które zostały rozmieszczone na powierzchni urządzenia w niewygodny dla użytkownika sposób. Przycisk do odblokowania jest jeszcze na odpowiedniej wysokości, ale klawisze do regulacji poziomu głośności ulokowano w dolnej, prawej części telefonu, tuż nad fizycznym guzikiem spustu migawki. Bardzo cieszy powrót przycisku do robienia zdjęć (jeśli telefon jest zablokowany, możemy odblokować go i od razu przejść do aplikacji aparatu przez naciśnięcie klawisza), ale nie rozumiem kompletnie tak niewygodnego rozmieszczenia całości. Ściszenie Xperia XZ wymagało od moich rąk kosmicznych akrobacji, co na dłuższą metę potrafiło irytować.

Czy Xperia XZ to demon prędkości?

Powiedzmy, że wygląd się nie liczy, zatem pora przejść do części głównej przedstawienia, czyli do spojrzenia na wnętrze oraz ogólną funkcjonalność Xperia XZ. Zacznijmy może tradycyjnie od specyfikacji technicznej.

  • Wymiary: 146 × 72 × 8,1 mm
  • Ciężar: 161 g
  • Wyświetlacz: TRILUMINOS 5,2 cala, Full HD 1080p
  • Procesor: 64-bitowy procesor Qualcomm Snapdragon 820
  • Procesor graficzny: Adreno 530
  • Pamięć RAM: 3 GB
  • Pamięć wewnętrzna: eMMC 32 GB (możliwość rozszerzenia kartą microSD do 256 GB)
  • Aparat tylny: 23 MP, potrójne przetwarzanie obrazu, ISO 12800, Przetwornik obrazu Exmor RS o przekątnej 1/2,3 cala, ogniskowa 24 mm, stabilizacja pięcioosiowa
  • Aparat przedni: 13 MP, przetwornik obrazu Exmor RS™ o przekątnej 1/3.06 cala, ISO 6400, obiektyw szerokokątny o ogniskowej 22 mm i przysłonie f/2.0
  • Bateria: 2900 mAh
  • Łączność: GSM GPRS/EDGE (2G), UMTS HSPA+ (3G), LTE (4G) kat. 9, A-GNSS (GPS + GLONASS), Wi-Fi Miracast, Bluetooth 4.2, DLNA Certified, Google Cast, NFC
  • Inne: czytnik linii papilarnych, USB Typu C

Wyświetlacz ma rozdzielczość Full HD (1080p lub 1920×1080) i daje to łącznie zagęszczenie rzędu 424 pikseli na cal. Do zwykłego użytkowania taka liczba w zupełności wystarcza, jednakże jeśli oczekujecie, że Xperia XZ nada się do oglądania materiałów VR, to będziecie musieli obejść się jedynie ze smakiem, albo skłonić się ku konkurencji. Sam ekran, nie wliczając rozdzielczości, sprawdza się wyśmienicie. Ma bardzo żywe i cieszące oko kolory, jest jasny, kontrast jest na świetnym poziomie, kąty widzenia również cieszą. Także poza wsparciem dla VR wszystko na plus.

W Xperia XZ zastosowany został flagowy procesor Snapdragon 820 z taktowaniem 2,15 GHz. Praca urządzenia jest wyśmienita, zresztą jak przystało na ten chip. Podczas zwykłego użytkowania procesor ten, nawet gdyby bardzo chciał, nie jest w stanie spowolnić. Wszystkie aplikacje ładują się w mgnieniu oka. Co się zaś tyczy gier, to Adreno 530 w zupełności pozwala cieszyć się nawet bardziej wymagającymi grami, z wyższą jakością grafiki w zadowalającej ilości klatek na sekundę.

Na papierze 3 GB RAM nie wygląda na liczbę imponującą, bo wśród flagowców standardem jest teraz 4GB lub więcej, ale nie skazujmy od razu Xperia XZ na porażkę. Nie wiem jakich zaklęć użyli programiści Sony, ale multitasking w ich telefonie działa wyśmienicie, nawet na 3 GB dostępnej pamięci. Nie pamiętam, żeby któraś z aplikacji, które akurat działały gdzieś w tle, musiały ponownie załadowywać się po ich wybraniu z listy menedżera aplikacji. Ta niewielka jak na dzisiejsze czasy ilość RAM, nie powodowała także jakichkolwiek spowolnień urządzenia.

Xperia stoi multimediami

Multimedialna strona Xperia XZ wypada wręcz wyśmienicie. Telefon wyposażony został w głośniki stereo, umieszczone na przodzie urządzenia, dzięki czemu skierowane są na użytkownika. Takie rozmieszczenie strasznie mi się podoba  Być może nie powalają one jakością, ale ich głośność jest w zupełności wystarczająca do komfortowego oglądania filmików na YouTube.

Xperia XZ wyposażona została w technologię LDAC i jeśli macie zgodne z nią słuchawki, to słuchanie muzyki przez zewnętrzne urządzenia zdecydowanie może być bardzo przyjemnym doświadczeniem. Sam nie jestem posiadaczem drogich słuchawek z najwyższej jakości przetwornikami, ale na Xperii testowałem kilka różnych modeli headsetów i byłem mile zaskoczony jakością odtwarzanego dźwięku. Także jeśli zwracacie uwagę na jakość muzyki w swoich urządzeniach mobilnych, to Xperia XZ Was nie zawiedzie pod tym względem.

O oprogramowaniu słów kilka

Telefon, który przyszedł do mnie na testy, działał już na Androidzie Nougat w wersji 7.0. Standardowo Xperia XZ wyjęta od razu z pudełka powinna mieć edycję Marshmallow 6.0.1. Wkrótce ukazać ma się aktualizacja do świeżutkiego Androida 7.1.1. Sony dba o świeżość oprogramowania i stara się je wypuszczać bardzo szybko, co na pewno ucieszy ewentualnych nabywców Xperia XZ.

Sama nakładka na oprogramowanie oraz jej funkcjonalność niewiele się różni od tej, którą testowałem przy okazji Xperia X Compact. Sony odeszło od mało estetycznego, mocno nachalnego i spowalniającego urządzenie softu, który był implementowany w starszych modelach. Obecna wersja bardziej przypomina czystego Androida od samego Google, choć z paroma delikatnymi zmianami. Mnie takie rozwiązanie cieszy i z Xperia XZ korzystało mi się nad wyraz przyjemnie, bo sama nakładka jest bardzo intuicyjna, a także miła dla oka.

Nie ma tu też zbędnych aplikacji producenta. Owszem, czysty telefon ma ich zainstalowanych sporo, ale wszystkie okazują się przydatne. Jest wyśmienity, standardowy odtwarzacz muzyki od Sony, ich świetna wersja galerii zdjęć, a także zainstalowana od początku apka PlayStation czy Spotify, co jest dodatkowym plusem, bo nie trzeba ich dodatkowo pobierać.

Aparat? Jest świetnie!

Od flagowców wymagamy najwyższej jakości pod praktycznie każdym kątem i to niezależnie, czy chodzi tu o wydajność, czy konstrukcję, albo aparat. Zwykle telefony dysponują podobnymi pod względem mocy parametrami, więc głównym elementem przetargowym w wyborze, między jednym urządzeniem, a drugim jest aparat. Ten w Xperia XZ sprawdza się bardzo dobrze, choć oczywiście jest się do czego przyczepić.

Tylny, główny aparat działa na matrycy Sony Exmor RS i ma rozdzielczość 23 megapikseli, co jak na urządzenie mobilne jest liczbą naprawdę atrakcyjną. Zdjęcia są piekielnie ostre i szczegółowe, czasem aż za bardzo. Sensor bardzo szybko i bez żadnych problemów łapie ostrość, dzięki laserowemu autofocusowi. Problem pojawia się jednak w optymalizacji fotografii przez oprogramowanie i pod tym względem Sony jak zwykle odstaje od konkurencji. Kolory czasem potrafią być wyblakłe, albo nie imponują specjalnie nasyceniem. Czasem na fotografiach pojawiają się lekkie rozmycia czy delikatne szumy, zwłaszcza w nocy. Nie ma co jednak przesadzać, nie jest tak tragicznie i zwykle Xperia XZ generuje naprawdę świetne zdjęcia, nawet przy nie tak korzystnym świetle.

Przedni aparat to absolutny kombajn, jeśli myślicie o nim jak o „fabryce do robienia selfie”. Również korzysta on z matrycy Sony Exmor RS, choć tutaj o rozdzielczości 13 megapikseli. Zdjęcia wychodzą naprawdę ładne, nawet w nocy, a sensor potrafi nawet lekko wygładzić czy też raczej „upiększyć” nam twarz, choć nie jest to tak drastyczne, jak np. w telefonach marki Huawei, z których miałem okazję korzystać.

Jeśli zaś chodzi o nagrywanie filmików, to Xperia XZ sprawdza się w tej kwestii wyśmienicie. Owszem, nagrywanie w 4K jest, ale to oddzielnie wydzielony w aparacie tryb i dodatkowo przy kręceniu materiałów w ten sposób, telefon bardzo szybko się nagrzewa. Pomińmy zatem ten aspekt i skupmy się na filmikach Full HD, najlepiej w 60 klatkach na sekundę. Poniżej macie kilka próbek, które zebrałem w zgrabną playlistę i jak łatwo po nich zauważyć, pięcioosiowa stabilizacja czyni w tych wideo magię. Ruchy są płynne, nie uświadczyłem jakichkolwiek drgań (oprócz tych podczas nagrań 4K, tam stabilizacja w sumie nie działa) a sensor nie gubi ostrości i świetnie śledzi obiekty. Jednym słowem – majstersztyk.

Bateria na plus!

Akumulator zastosowany w nowym flagowcu Sony ma w sumie niewielką pojemność, bo jedynie 2900 mAh, ale jego działanie było zaskakujące. Xperia XZ bez problemu przetrwała dłuższy dzień intensywnego wykorzystania, a gdy baterii brakowało mocy, mogłem włączyć tryb Ultra Stamina, który znacznie wydłużał czas pracy, ale telefon zyskiwał tylko podstawowe funkcji w postaci dzwonienia, wysyłania SMS itp.

Łączność i dodatki

Łączność również działała w testowanym tu smartfonie nienagannie, choć czasami telefon potrafił mieć pewne problemy z łącznością z internetem przez Wi-Fi. Poza tym Bluetooth oraz połączenie z LTE czy sieciami komórkowymi przebiegała w idealny sposób.

Czytnik linii papilarnych połączony został z przyciskiem do odblokowywania i nie jest on aktywny, choć nie jest to w tym przypadku aż tak odczuwalne. Wystarczy lekko nacisnąć klawisz, by skaner od razu się aktywował i następnie uruchamiał urządzenie. Czytnik działał nienagannie i odmawiał mi posłuszeństwa dopiero w momencie, gdy miałem mokrą lub tłustą dłoń.

Warto też nadmienić, że Xperia XZ ma certyfikat IP 68, czyli jest wodoodporny oraz pyłoodporny, choć oczywiście do pewnego stopnia. Można z niego korzystać w deszczu, a także myć pod bieżącą wodą, ale nurkowania lub skakania z nim do basenu nie polecam.

Powrót na salony

Xperia XZ to zdecydowanie świetne urządzenie i trzeba przyznać, że Sony udało się pomyślnie wprowadzić nową rodzinę smartfonów na rynek. Nie jest to jednak urządzenie idealne i ma kilka mniej rażących wad. Wygląd mógłby być nieco lepszy, a i aparat potrafi nie domagać w kilku miejscach, ale poza tym wszystko działa bez najmniejszych zarzutów. Pozostaje jeszcze kwestia ceny, która wynosi obecnie w oficjalnym sklepie 2700 złotych. W niższej lub podobnej kwocie można już dostać na rynku Galaxy S7 (może i nawet w wersji Edge), LG G5 i sporo innych, tegorocznych flagowców, co stawia Xperia XZ w niekorzystnym świetle. Warto obecnie przyjrzeć się temu urządzeniu, aczkolwiek po małej obniżce o kilkaset złotych, jego zakup byłby naprawdę atrakcyjny. Nie mniej jednak sam telefon zdecydowanie polecam.