Na łamach portalu testowaliśmy już m.in. marki AOC, Philips oraz iiyama. Dla Acer jest to, więc debiut w naszych skromnych progach. Sprawdzimy, co oferuje potencjalnemu nabywcy monitor GN246HL.

Pod redakcyjną lupę trafił monitor Acer GB246HL. Nie jest produkt sygnowany logiem Predator, ale mimo tego jego właściwości i parametry mają przekonać do zakupu głównie graczy. Oznaczenie „Bbid” w nazwie daje nam do zrozumienia, iż mamy styczność z najbogatszą wersją, posiadającą wszelkie bajery, jakie tylko dusza zapragnie. Tylko czy są one, aby przydatne?

Wykonanie i użytkowanie

Acer GB246HL zamknięto w typowej dla rozwiązań z średniej półki plastikowej obudowie. Nie odbiega od ogólnie przyjętych standardów, ale do jakości, jaką prezentuje choćby AOC trochę jeszcze brakuje. Całość jest nadzwyczaj lekka – niespełna 3.5Kg, tak więc nie sprawia problemów podczas częstego przestawiania i przenoszenia. Wymiary to: 565 mm, 401 mm i 179 mm (z podstawką).

Złożenie całej konstrukcji trwa niecałą minutę, a po skończeniu finalny efekt przywita nas bardzo typowym wzornictwem ze szerokimi ramkami, cienką obudową i w miarę smukłymi liniami. Cały front pokrywa plastik o wypolerowanej powierzchni, czyli istna zmora, gdy idzie o czyszczenie i konserwację. Takie pomysły na przedmiocie użytkowym, jak zresztą pokazała historia, całkowicie się nie sprawdzają. Na odwrocie natomiast mamy już matowe tworzywo sztuczne. Po środku znajdują się otwory na montaż VESA 100 x 100 mm. Nieco niżej znajdziemy komplet wyjść/wejść: HDMI, DVI, D-Sub oraz wyjście audio jack 3,5mm.

Chciałoby się napisać coś więcej, ale naprawdę się nie da. GB246HL to diabelnie prosta konstrukcja pozbawiona dodatkowych funkcji – porty USB, pivot, czy nawet szersza regulacja pochyłu/obrotu jest temu modelowi całkowicie obca. Na obronę produktu, można dodać, iż w zestawie znajdziecie prócz płyty z oprogramowaniem i odrobiny makulatury w różnych językach także pełen asortyment okablowania.

Matryca

Testowany monitor posiada przekątną 24 cale w standardzie proporcji 16:9 – standard. Natywna rozdzielczość to 1920 x 1080 pikseli – również standard. Natomiast matryca to panel TN bazujący na podświetlaniu LED, pokryty przez matową powierzchnię – mech… nuda kompletna. Ale czy, aby na pewno? Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach, i po dłuższym posiedzeniu okazuje się, że konstrukcja ma znacznie więcej do zaoferowania niż może się wam wydawać.

Zacznijmy od kątów widzenia. Na papierze wynoszą one odpowiednio 170(H) i 160(W) stopni, ale w praktyce są one nieco szersze. Nawet pod dużym kątem matryca nie traci kolorów, zbliżając się do poziomu, jaki oferują często rozwiązania VA. Dla poczciwej TN-ki, to ogromne osiągnięcie, podobnie jak zaskakująco wysoka reprodukcja kolorów: 100% sRGB i 78% adobeRGB! Nikt z nas nie podejrzewał nawet, że to jest możliwe fizycznie dla tego typu matrycy, dlatego test przeprowadzono podwójnie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości. Pomiar przeprowadzono przy 60Hz.

Matryca jest również bardzo jasna, charakteryzując się wynikiem 348 cd/m². Niemniej kontrastowi, a także precyzji reprodukcji kolorów nie mogę dosłownie nic zarzucić. Przede wszystkim ekran oferuje ciepłą paletę barw (lub nieco bardziej stonowaną w zależności od naszego wyboru), ale po dodatkowej kalibracji to istne mistrzostwo. Nawet długie posiedzenia nie męczą wzroku, a wszelkie multimedia oraz gry (konsola i PC) prezentują się znakomicie, nie ustępując rozwiązaniom opartym o IPS.

Niestety piętą achillesową jest równomierność podświetlania – całkowicie rozjechana po całości ekranu. Mimo tego, osoby zajmujące się fotografią półprofesjonalnie powinny bez przeszkód korzystać z GB246HL. Główny nacisk kładziony jest jednak na doznania w grach i tu ma pomóc odświeżanie na poziomie 144Hz. Na konsoli oczywiście nie uświadczymy tego dobrodziejstwa, zaś na PC potrzebna jest odpowiednio mocna karta graficzna, która pociągnie ulubione tytuły. Tak czy inaczej, do naszej wyobraźni przemówił ponad wszystko niski input lag, a także brak smużenia (ghosting) podczas dynamicznych sekwencji. Warto jeszcze wspomnieć, iż typowe zużycie energii to 25W. Słowem jest nawet lepiej, niż bardzo dobrze.

Podsumowanie

Konstrukcja Acer uwzględnia obsługę opcji Nvidia 3D vision, która to do pełni funkcjonalności potrzebuje monitor z odświeżaniem powyżej 120Hz, plus należy spełnić jeszcze kilka innych warunków. Nie posiadam stosownego oporządzenia, więc przetestowanie tego aspektu było niemożliwe. Nie mniej, z doświadczenia wiem, że trójwymiarowy obraz w monitorze, to coś, czym zainteresujecie się na góra godzina, a potem zapomnicie o jego istnieniu. Słowem rzecz zupełnie zbędna.

Co ciekawe, jak na konstrukcję o tylu funkcjach nie pomyślano o Nvidia G-Sync. Monitor nie uwzględnia jednocześnie wbudowanych głośników – dla właścicieli PC nie ma to większego znaczenia, ale dla posiadaczy konsol już tak. Z drugiej strony większość głośników w monitorach przedstawia mizerny poziom, zaś GB246HL udostępnia wyjście jack 3,5mm. Tym sposobem podepniemy się pod zewnętrzny zestaw audio lub słuchawki, zaś sam port przenosi dźwięk czystko, bez szumów i odpowiednio głośno.

Reasumując Acer GB246HLBbid to strasznie nierówna konstrukcja. Wykonaniem ogólnym nie powala, jest co najwyżej poprawne. Matryca natomiast w swoim segmencie to prawdziwy zabójca konkurencji, przy którym iiyama, LG czy Benqu zwyczajnie nie stanie – i to chyba jest najważniejsze. Nawet budżetowe IPS czy VA mają problem zrównać się z tym monitorem.

Uwzględnia kilka przydatnych funkcji dla graczy, lub związanych z oszczędnością energii, ale niestety po chwili pokazuje kilka braków, mogących kuć w oczy. Najważniejsze jednak, iż 3D vision niepotrzebnie podbija cenę, a to w oczach konsumentów może być dyskwalifikujące. Niemal 900 zł za monitor TN 24’ zabrzmi dla wielu jak rozbój w biały dzień. Niemniej, jest to konstrukcja warta rozważenia przy zakupie nowego ekranu, szczególnie jeśli poszukujecie rozwiązania mogącego sprawdzić się w wielu zastosowaniach.