Jeżeli chce się zdobyć uznanie na nowym polu, trzeba dać z siebie absolutnie wszystko. Pokazać z jak najlepszej strony, uniknąć błędów początkującego, zrobić doskonałe pierwsze wrażenie. Razer decydując się na produkcję Atroxa musiał to wszystko wiedzieć. Musiał też wiedzieć, że gracze to wymagający konsumenci, a profesjonalni gracze to już szczególnie ciężka do zadowolenia grupa.

Bo przecież Arcade Stick to niby proste, ale jednak dla niektórych niezwykle ważne urządzenie. Skierowane do niszy, która wypełniona jest ludźmi zwracającymi uwagę na najdrobniejszy szczegół. W bijatykach liczy się każdy ułamek sekundy, każda decyzja musi być podjęta w mgnieniu oka. Do tego wprowadzenie tej decyzji w życie wymaga perfekcyjnego wykonania. Zwłaszcza, gdy na szali leży zwycięstwo w turnieju, coraz częściej całkiem dobrze opłacane. W takim wypadku kontroler musi być sprzymierzeńcem gracza, najlepszym przyjacielem, który nie zawiedzie w najważniejszej chwili. Do tego przyjacielem, który potrafi się dostosować do potrzeb gracza. A Atrox robi to doskonale.

atrox2

Zaczyna od szczegółów. Jest masywny, ale niezbyt ciężki. Na swoim spodzie wyłożony jest tworzywem, które sprawia, że pewnie trzyma się każdej powierzchni, nie przesuwa się i nie skacze. Pozwala wyłączyć przyciski start i select znajdujące się z boku, by nie przeszkodziły w rozgrywce. Jest solidnie wykonany i nawet upadek z wysokości nie uszkodzi go. Zawiera w swoim wnętrzu trochę wolnego miejsca na drobne dodatkowe akcesoria. Posiada przyciski turbo, delikatnie mówiąc niekonieczne przy wyczynowej grze, ale będące miłym urozmaiceniem. Wygląda naprawdę bardzo dobrze, a dodatkowo można w nim w prosty sposób wymienić przedni panel z grafiką Razera. A to tylko preludium do tego, jak bardzo możemy Atroxa dostosować do naszych preferencji.

Za gałkę i przyciski odpowiada Sanwa Denshi. Przy ich rozmieszczeniu wykorzystano konfigurację Vewlix. Te najważniejsze elementy kontrolera działają i zachowują się dokładnie tak jak powinny. Przy poruszaniu gałką i naciskaniu przycisków słychać delikatne kliknięcia i czuć opór w sam raz taki, by palce i ręką szybko się do tego przyzwyczaiły i by nie było wątpliwości, z jakiego typu urządzenia korzystamy. Do zestawu wszedł łatwo odłączany kabel, który również możemy schować w środku Atroxa.

Niezwykle ważna jest to, co poza tym znajdziemy w środku. Najważniejsze jest to, w jak prosty i bezinwazyjny sposób możemy zmienić konfigurację przycisków. Wszystkie połączenia i kabelki są w prosty sposób oznaczone, dostosowanie obłożenia kontrolera do naszych upodobań zajmuje dosłownie sekundy, tak samo powrót do pierwotnych ustawień. Szybko możemy też wymienić gałkę, jeżeli ktoś woli mniej klasyczny, wydłużony kontroler kierunkowy, taki również znajdzie we wnętrzu Atroxa. Zestaw uzupełnia mały śrubokręt, dzięki któremu pełny zestaw potrzebny do konfiguracji arcade sticka mamy zawsze ze sobą. To właśnie możliwości konfiguracji legły u podstaw produkcji Atroxa i w tym aspekcie urządzenie sprawdza się doskonale.

atrox3

Wspomniane możliwości przekładają się na przyjemność płynącą z gry. Grając w Street Fightera, Injustice, czy Marvel vs Capcom od razu czuć, z jakiej klasy urządzeniem mamy do czynienia. Przyciski działają doskonale, a w każdej grze w mgnieniu oka możemy skorzystać z innego obłożenia. Salony gier takich możliwości nigdy nie dawały. O klasie Atroxa niech świadczy najlepiej fakt, żeby był wykorzystywany przez graczy podczas turniejów EVO. I to nawet mimo tego, że do gry na PS3 wymaga dodatkowych przejściówek, bo pierwotnie dedykowany jest X360 i co za tym idzie, PC.

Jedynymi wadami, które przychodzą mi do głowy, są dość wysoka cena i brak domyślnej współpracy z konsolą Sony. Jednak dla oddanych fanów bijatyk jest to ze wszech miar produkt godny uwagi.

 

promocja