Większość smartfonów, które testowałem do tej pory mogły się czymś pochwalić i wyróżnić na gronie masy innych urządzeń podobnego rodzaju. Czasem designem, wydajnością w swojej cenie, albo też i świetnym aparatem. Nie spotkałem się za to jak na razie z jakimś czysto przeciętnym telefonem… przynajmniej do teraz, czyli do momentu mojego zetknięcia się z Diamond S od firmy Archos.

Diamond S stwarza świetne pozory, przynajmniej jeśli przypatrzeć się mu z zewnątrz. Bez dwóch zdań, smartfon prezentuje się naprawdę ładnie. To standardowa, prostokątna bryła, niewykonana z aluminium. Biała barwa świetnie miesza się tu ze złotymi akcentami po bokach, przez co wcale się nie dziwię, że sprzęt ten może przykuwać wzrok. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to nienaturalnie duża ramka u dołu przedniej części urządzenia. Tu akurat projektanci mogli nieco lepiej rozdysponować przestrzeń.

Tak, napisałem, że smartfon stwarza pozory całkowicie świadomie. Przy pierwszym chwycie wrażenie obcowania z urządzeniem klasy premium, nagle zaczyna gdzieś uciekać. Boczne ramki to pomalowany na złoto plastik, zaś plecki telefonu wykonane zostały ze szkła niewiadomego pochodzenia (z przodu jest Gorilla Glass 3). Mam jednak lekkie wątpliwości, czy aby na pewno jest to szkło, bo tył sprawia wrażenie, jakby też został wykonany z tworzywa sztucznego.

Za co jednak mogę pochwalić producenta, to niewielka waga samego urządzenia. Naprawdę, telefon jest praktycznie niewyczuwalny podczas trzymania go w dłoni, a tym bardziej w kieszeni od spodni. Zastosowane materiały są bardzo lekkie, ale ogólna jakość wykonania wydaje się na tym nie tracić. Diamond S leży w miarę wygodnie, a przede wszystkim bardzo pewnie w ręku. Proste, mało opływowe kształty robią swoje.

Zastosowany tutaj wyświetlacz to matryca Super AMOLED o rozdzielczości 1280 x 720 pikseli. Ekran ma przekątną 5 cali, co daje nam wynik 294 pikseli przypadających na jeden cal. Całość nie robi jednak tak potężnego wrażenia, jak ma to miejsce w telefonach z rodziny Galaxy od Samsunga. Kolory są w dobre, ostrość jest w porządku, kontrast też w sumie niczego sobie, ale mam wrażenie, że nawet na maksymalnych ustawieniach, nie jest to najjaśniej świecący sprzęt. Nie spotkałem się z sytuacjami, żebym nie mógł z niego korzystać przy mocnym słońcu, ale nadal nie był to proces specjalnie komfortowy.

Archos Diamond S zasilany jest przez chipset Mediatek MT6753, który działa w parze z układem graficznym Mali-T720MP3 oraz 2 GB pamięci RAM. Nie jest to wydajnościowa bestia, ale telefon w zupełności wystarczy do komfortowej pracy. Nie spotkałem się z nieprzyjemnymi ścinkami, a znaczna większość aplikacji uruchamiała się bez problemów. Dało nawet radę w coś pograć z zadowalającą ilością klatek na sekundę, a to zawsze cieszy w przypadku bardziej budżetowych konstrukcji. Multitasking również dobrze działał. 2 GB RAM daje spore pole do manewru dla systemu oraz niewielkiej garści aplikacji działających w tle.

Smartfon działa na podstawie systemu Android w wersji 5.1.1 i jak na razie nie ma co liczyć na jakiekolwiek aktualizacje. Archos nie zainstalowało też jakiejś nachalnej nakładki, także mamy tu do czynienia z praktycznie czystym Androidem, który jedynie został wzbogacony przez kilka aplikacji od producenta. To świetna decyzja, bo dzięki temu telefon działa naprawdę płynnie i stosunkowo szybko. Myślę, że producenci budżetowych urządzeń mobilnych powinni iść właśnie w tym kierunku. Nie ma co zamęczać i tak ograniczonego przez moc obliczeniową sprzętu.

Nie mniej jednak system nie ma swoich wad. Stosunkowo często zdarzały mi się crashe w niektórych aplikacjach, a i parę razy spotkałem się z nagłym restartem telefonu. Diamond S stanowił też istny wrzód na tyłku podczas dzwonienia, bo czujnik odpowiedzialny za wygaszanie ekranu nie działał w odpowiedni sposób, przez co zdarzało mi się rozmawiać z kimś z włączonym wyświetlaczem. Moje ucho potrafiło np. wyciszyć mikrofon, dlatego było to niezwykle upierdliwe. Takich denerwujących drobnostek jest tu zresztą trochę więcej, ale ciężko mi wymienić je z miejsca. Inżynierzy Archosa powinni popracować bardziej nad swoim softem, albo przynajmniej załatać problemy stosownymi aktualizacjami.

Diamond S może pochwalić się niespecjalnie wysokiej jakości aparatami. Na dzień dzisiejszy telefon kosztuje 850 złotych i za te pieniądze można dostać urządzenie z nieco lepszym sensorem. Zdjęcia głównym obiektywem są niespecjalnie szczegółowe, czasem wychodzą też rozmyte. Aparat ma problemy z łapaniem ostrości, kolory również nie zachwycają. W nocy jest już o wiele gorzej, ale czego można oczekiwać od budżetowego urządzenia? Jest trochę kaszy, są problemy z łapaniem ostrości, niektóre fotki wychodzą też zbyt ciemne. Jednak jeśli myślicie o nocnych sesjach zdjęciowych smartfonem, to radzę nie patrzeć za kandydatem w tej kategorii cenowej.

Przednia kamerka spisuje się… w porządku. Przy dobrych warunkach oświetleniowych selfiacze wypadają dobrze. Początkowo miałem z nią pewne problemy, bo podczas testów występowały pewne artefakty graficzne przy robieniu selfie i nagrywaniu filmików, nawet w dobrych warunkach oświetleniowych. Wspominam o tym w materiale, który znajduje się w playliście poniżej. Po jakimś czasie problemy te jednak zniknęły i przy drugiej próbie nagrania materiałów wszystko już działało świetnie, co widać na samplach poniżej.

Jak zapewne łatwo się domyślić, w kwestii nagrywania filmików nie jest spektakularnie. Nie ma tu stabilizacji obrazu czy innych tego typu technologii, ale ogólnie kamerka w tej kwestii daje radę, choć bez fajerwerków. Aparat tylny nagrywa materiały w rozdzielczości 1080p, przedni zaś maksymalnie w 360p, co zresztą widać po samplach na YouTube. Do nagrywania pseudo vlogów Diamond S nada się zatem średnio, ale przy kręceniu jakichś prostych filmików z wakacji telefon powinien się sprawdzić.

Archos Diamond S napędzany jest przez akumulator o pojemności 2300 mAh. To niewiele, nawet jak na telefon z ekranem 720p. Telefon przy bardziej wymagającym użytkowaniu miał problemy, żeby przetrwać większą część dnia. Umiarkowane korzystanie powodowało za to zamknięcie dnia z niewielką liczbą procentów na pasku stanu baterii.

Tak jak to już wspomniałem na samym wstępie, Diamond S od Archos to absolutny przeciętniak, który w dodatku wyceniono na aż 850 złotych. To całkiem sporo, zwłaszcza kiedy spojrzy się na to, co Chińczycy często oferują w podobnych kwotach. Smartfon ma miły dla oka design i płynnie działa, ale cała reszta pozostawia już mniej lub więcej do życzenia. Aparaty zresztą są tu absolutnie beznadziejne, co niektórym może akurat nie zaszkodzić, ale to małe grono entuzjastów. Polecam rozejrzeć się za innymi urządzeniami, bo nie ma co wydawać nie aż tak przeciętnych pieniędzy na przeciętną do bólu konstrukcję.

Nie mniej jednak nie jest to urządzenie nadające się wyłącznie do bycia podstawką na kubek z kawą. Brakuje mu czegoś niecodziennego, jakiejś iskry i lepszego dopieszczenia elementów wewnątrz. W końcu to diament… niestety, nie aż tak bardzo oszlifowany.