Obecną ofertę kontrolerów do gier, dostępnych na rynku, można podzielić na trzy zasadnicze szkoły: imitującą ergonomię Microsoftu, ergonomię Sony oraz urządzenia pośrednie – czerpiące trochę z jednego i drugiego „stylu”. Testowany gamepad Strike NX reprezentuje sobą właśnie to ostatnie podejście.

Do rąk otrzymujemy niewielkie pudełko, w którym prócz papierowej instrukcji znajdziemy – naturalnie – jeszcze czarno-czerwony kontroler Strike NX. Ewentualnej płyty z sterownikami nie uwzględniono. Jeśli chodzi o zastosowane wzornictwo, to widać tu ewidentną inspirację detalami Xbox 360 Controller tudzież pada od PS3, natomiast cała bryła nawiązuje poniekąd do…kontrolera sławetnej Segi Saturn! Jest to zdecydowanie ciekawa odmiana, mogąca przemówić do wyobraźni starych wyjadaczy, choć urządzenie ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko nutkę sentymentu. Na wstępie warto nadmienić, iż – jak przystało na SpeedLinka – całość wykonano z naprawdę trwałych materiałów. Plastik jest odpowiednio twardy, o lekko matowej powierzchni, dzięki czemu leży pewnie w dłoni, nawet przy bardzo długich posiedzeniach przed ekranem.

Kilka drobnych detali zasługuje na chwilę uwagi, jak choćby zastosowanie elementów upiększających, przykładowo błyszczącej „fortepianowej czerni” przyozdobionej nazwą producenta, czy też czerwonych plastików pod gałkami analogowymi i przyciskami, wnosząc lekką nutkę agresywnej stylistyki, tak bardzo cenionej przez graczy. Urozmaicenie całej bryły odbywa się w granicach zdrowego rozsądku, przy okazji nie wpływając na komfort użytkowania.

Komunikacja z PC, i niestety tylko z komputerem, albowiem kontroler nie jest kompatybilny z żadną konsolą, następuje za pośrednictwem długiego na 1,8m kabla zakończonego wtyczką USB 2.0. Nasz przewód jest odpowiednio długi, wystarcza więc do zabawy z dala od ekranu, a jednocześnie wykonano go bardzo uczciwie – gumowy oplot, solidna wtyczka USB – dając gwarancję odporności na wszelkie zużycie mechaniczne. Jeśli jesteśmy już przy kwestii komunikacji, od razu trzeba dodać, iż konfiguracja Strike NX jest banalna zarówno na XP, jak i Windows 7. Przy starszym systemie Microsoftu polecamy do poprawnego działania instalację sterowników, zaś w przypadku nowszych OS szybka aktualizacja oprogramowania wystarczy, choć dla pewności, jeśli chcemy wykorzystać wszystkie dostępne funkcje to zawsze warto pobrać pełne sterowniki z strony producenta.

speedlink strike nx

Windows rozpoznaje Strike NX, jako kontroler konsoli Xbox 360 ułatwiając nam niezmiernie życie. Pamiętajmy także, że podobnie jak jego starsi bracia, czyli Xeox i Torid, posiada wbudowane funkcje Xinput oraz Direcinput, stworzone z myślą o zgodnością z nowymi tytułami jak oraz z klasykami niepamiętającymi czasów siódmej generacji konsol.  Tego typu rozwiązanie jest już ogólnie przyjętym standardem wśród producentów, nawet w niskim segmencie produktów, to też dość trudno zabłysnąć w tej kwestii czymś nowym. Dlatego nowością ma tu być m.in. możliwość przeniesienia funkcji przycisków A, B, X, Y na prawy analog, co wydaje się na pierwszy rzut oka ciekawą alternatywą, choć w moim przekonaniu przydatność tej funkcji jest raczej ograniczona.

Dzięki ogólnej ergonomii testowany kontroler zapewne najbardziej przemówi do wyobraźni graczy poświęcających sporo czasu bijatykom. Ten stan rzeczy wynika przede wszystkim z równoległego ułożenia analogów (posiadacze PlayStation wiedzą, o co chodzi), a także sprawnie działającego D-Pada, szalenie istotnego w każdym mordoklepie. Przyciski A, B, X, Y reprezentują sobą akceptowalny standard, choć namalowane oznaczenia z czasem ulegną zatarciu, co trzeba mieć na uwadze. Niestety słabym punktem, szczególnie z perspektywy fanów motoryzacji, są spusty (przyciski LT+RT), charakteryzując się dość sporą martwą strefą, uniemożliwiając z precyzyjnego korzystania z gazu, hamulca lub sprzęgła. W prostackich wyścigach arcade nie ma to większego znaczenia, ale choćby już przy Project CARS gwarantuje murowaną irytację. Jeśli idzie o strzelanki wszelkiej maści tudzież bijatyki wymagających wręcz zerojedynkowej reakcji spustów, to większych zastrzeżeń nie mam – urządzenie wykonuje powierzone zadanie szybko i bez marudzenia.

strike nx 01

Przewodowa wersja Strike NX jest dostępna już za niecałe 65 do 80 złotych, w zależności od sklepu. Miejmy tym samym w świadomości istotny argument – testowany sprzęt to niska półka, skierowana raczej do niedzielnych amatorów cyfrowych wrażeń. Jednak, jak na ten przedział jest nadzwyczaj dobrze. Kontroler nie rozpadnie się po miesiącu użytkowania, zaś zabawa w bardzo wymagające bijatyki czy strzelanki jest zdecydowanie w zasięgu ręki. Aktualnie przy użyciu Strike NX męczę Wiedźmina 2, i walka stalowym oraz srebrnym mieczem to przyjemność. Jedynie wziętych fanów szaleństw motoryzacyjnych, szczególnie lubujących wymagające tytuły, może odstraszyć wspomniany problem spustów, co paradoksalnie przy dopracowaniu i płynności działania analogów (choć do precyzji odpowiedników z X360 jeszcze brakuje) jest tym bardziej zastanawiające.

Reasumując: piorunującego szału nie ma, ale SpeedLink Strike NX to istotnie kawałek dobrego plastiku za niewygórowaną cenę. Dokonując ewentualnego wyboru miejcie to na uwadze, albowiem nie musicie zawyżać swoich oczekiwań, szczególnie, jeśli trzymaliście w ręce oryginalny kontroler Sony albo Microsoftu. Innymi słowy, jeśli macie do wyboru typowy „no name” z supermarketu tudzież logitecho-podobne urządzenia w okolicach 70-100zł, warto poważnie rozważyć ofertę SpeedLinka.

Tekst powstał przy współpracy z Pad Portal

 

promocja