Dawno nie miałem w rękach bezprzewodowych głośników i w sumie do tej pory nie paliło mi się, żeby przetestować produkt tego typu. Mamy środek zimy i warunki pogodowe nie sprzyjają sprawdzaniu takiego sprzętu audio. W końcu od sezonu grillowego dzieli nas jeszcze kilka miesięcy czasu. TP-Link sprezentował mi jednak małą niespodziankę, dostarczając do mnie głośniczek Groovi Ripple wraz z odbiornikiem muzyki Bluetooth – modelem HA100. Jak urządzenia te spisały się w chłodnym, lutowym klimacie? Nadzwyczaj dobrze!

Wygląd i wykonanie

Groovi Ripple świetnie wpisuje się w klasyfikację bezprzewodowego głośnika. Choć nie zmieści się w przeciętnej kieszeni z racji na swoją grubość, to jest naprawdę malutki, przynajmniej w porównaniu do wielu innych urządzeń dostępnych na rynku. Nie wyróżnia się też dziwnym designem czy bardzo jaskrawymi kolorami tęczy. Groovi Ripple to bardzo stylowe połączenie czerni ze srebrem i niezwykle prosta konstrukcja, która od razu przypadła mi do gustu. Głośniczek jest dodatkowo niezwykle lekki i posiada rączkę, która znacznie ułatwia jego chwyt.

Jak na urządzenie warte około 100 złotych, jakość wykonania robi wrażenie. Przód składa się w całości z metalu, boki pokryte zostały imitującym metal plastikiem rozsądnej grubości, a tył również powstał z tworzywa sztucznego, choć tym razem pokrytego odpowiednią warstwą gumy. Także przyciski od głośności oraz aktywacji sprzętu klikają się w przyjemny oraz satysfakcjonujący sposób. Nic nie sprawia tu wrażenia, jakby było robione po możliwie jak najniższych kosztach i ogólnie Groovi Ripple zrobiło na mnie spore wrażenie w kwestii solidności.

Łączność

Głośniczek łączy się z docelowym urządzeniem bezprzewodowo przy pomocy Bluetooth. Jest też możliwość użycia bardziej staroszkolnego rozwiązania w postaci kabla z wejściem mini-jack, jednakże ten nie został dołączony do zestawu. Warto zaznaczyć, że Groovi Ripple nie posiada mikrofonu, dlatego jeśli planujemy przez niego rozmawiać, to trzeba to robić przy użyciu telefonu.

Jeśli chodzi o połączenie bezprzewodowe, to stoi ono na wysokim poziomie. TP-Link twierdzi, że Groovi Ripple ma zasięg około 20 metrów i w tej kwestii muszę się zgodzić z producentem. Warto jednak zaznaczyć, że na dystansie 15-20 metrów słychać lekkie przerywanie. Urządzenie zaczyna mieć powoli problem z łapaniem sygnału. Takie sytuacje nie miały jednak miejsca, gdy stałem z połączonym urządzeniem bliżej. Głośniczek sprawdzany był głównie przy użyciu kilku rodzajów smartfonów – zarówno tych z niższej półki, jak i tej wyższej. W żadnym z tych przypadków nie pojawiały się ewentualne, dodatkowe komplikacje.

Brzmienie

A jak Groovi Ripple brzmi? Trzeba przyznać, że jak na 100 złotych, to jest naprawdę nieźle! Zacznijmy od tego, że tak malutka bryła potrafi dostarczyć naprawdę głośny dźwięk. Jestem pewien, że głośniczek byłby w stanie napędzić mniejszą imprezę na kilka osób, czego zresztą udało mi się dokonać. W moim przypadku sprzęt sprawdzał się głównie jako nagłośnienie łazienki podczas brania prysznicu i w tym zadaniu spisywał się akurat znakomicie. Na maksymalnym poziomie wolumenu słychać jednak czasem lekkie zniekształcenia. Niektóre partie utworów potrafiły w nieprzyjemny sposób zacharczeć, albo uderzenia bębnów traciły swoją soczystość, a także wybijały się w nieprzyjemny sposób ponad inne dźwięki. Jednak na normalnym poziomie głośności, sprzęt spisuje się na medal.

Produkt TP-Linka gra stosunkowo czysto i całkiem nieźle odwzorowuje różne tony, choć nie ma co po nim oczekiwać audiofilskiej jakości. Na pierwszy plan wysuwa się tu przede wszystkim całkiem niezła średnica, a zaraz za nim plasuje się dość soczysty jak na przenośne głośniczki bas. Przy słuchaniu Groovi Ripple miałem jednak wrażenie, że wyższe tony potrafią czasem zaniknąć i urządzenie miało sporadycznie miało problemy z graniem niektórych dźwięków. Kilka elementów moich house’owych kawałków po prostu gdzieś ginęły, przez co część utworu traciła swój urok.

Potraktujcie ten wywód jako czyste czepialstwo z mojej strony i próba zrobienia z siebie audiofila. W ogólnym rozrachunku Groovi Ripple spisuje się naprawdę dobrze, bo brzmi jak na swoją cenę oraz rozmiar po prostu świetnie. Nie ma jednak produktów idealnych i czuć, że przetworniki w pewnych kwestiach po prostu nie domagają. Ale czego można oczekiwać od sprzętu za tak niewielką kwotę?

Akumulator

Dochodzimy wreszcie do kwestii dla niektórych najważniejszej, czyli wydajności baterii, która stoi na przyzwoitym, choć nierewolucyjnym poziomie. Głośnik potrafi grać nieprzerwanie przez 2-4 godziny, co zależy oczywiście od poziomu głośności, na jakim jest on ustawiony podczas sesji. Nie jest to wynik powalający, ale ciężko też nazwać go złym. Jest po prostu w porządku i nic ponad to. Ładowanie akumulatorka zajmuje około 2 godzin przez dołączony do zestawu kabel USB.

Podsumowanie

Groovi Ripple to bardzo dobra propozycja dla fanów przenośnego słuchania muzyki w swojej półce cenowej, a nawet lekko ponad nią. 100 zł za takiej jakości głośniczek to naprawdę sprawiedliwa oferta. Jest świetnie wykonany, jego łączność stoi na odpowiednim poziomie i nieźle gra. Czy za te pieniądze można prosić o coś więcej? Wydaje mi się, że nie.

Bluetooth Music Receiver HA100

We wstępie wspomniałem też, że drugim urządzeniem, które w tym teście omówię, będzie bezprzewodowy odbiornik muzyki HA100, również od TP-Link. Ciężko jednak poświęcić mu dłuższą partię tekstu, głównie przez niewielką ilość rzeczy, które można w jego przypadku omówić.

To małe urządzonko działa w niezwykle prosty sposób i stoi za nim jedna prosta koncepcja – zamienia nasz zestaw głośników w bezprzewodowe centrum multimediów. Do jednego portu minijack podłączamy nasz sprzęt grający, a do drugiego kabel USB, który następnie zmierza do wtyczki z prądem. HA100 musi być powiem stale podłączone do kontaktu i to przy pomocy niespecjalnie długiego przewodu. To w zasadzie jedyna wada tego małego sprzętu.

Po przygotowaniu naszego zestawu wystarczy się podłączyć do receivera przy pomocy smartfonu czy innego urządzenia z Bluetooth lub NFC, puścić muzykę i cieszyć się bezprzewodowym dźwiękiem płynącym z przewodowego sprzętu. HA100 w żaden sposób nie pogarsza jakości, przynajmniej nie zauważyłem w tej kwestii większych mankamentów. Zasięg podobny jest do tego, który oferuje Groovi Ripple, czyli mowa tu o odległości 20 metrów. Na odległości 15-20 metrów nie zdiagnozowałem problemów w odbiorze sygnału. Odległość ta wydaje się jednak liczbą niewielką, kiedy myśli się o tym sprzęcie w kontekście wykorzystania go w większym salonie.

Większe kina domowe czy zestawy głośników z łącznością Bluetooth kosztują naprawdę spore pieniądze. Dlatego zamiast wydawać większe sumy na sprzęt audio, dobrą alternatywą będzie wyrzucenie tych 80-90 złotych w sklepie na mały upgrade naszego starszego pakietu urządzeń grających i tchnąć w nie drugie, bezprzewodowe życie. Możecie mi wierzyć, HA100 świetnie się w tym zadaniu sprawdzi.

promocja