Dwoję się i troję, żeby wymyślić jakiś sprytny wstęp, dzięki któremu płynnie mógłbym przejść do testu głośników Helium 600 od firmy Genesis. Niestety bez skutku, choć wynika to po części ze specyfiki ocenianego sprzętu. Pierwszy raz zdarza mi się testować cokolwiek od tego producenta i w dodatku jest to jeszcze zestaw pełnowymiarowych głośników przewodowych, które sprawdzam niezwykle rzadko. Stąd też pozwólcie, że pierwszy akapit rozpocznę w niestandardowy oraz mało kreatywny sposób, bo w sumie całkowicie go pominę i przejdę do właściwej części tekstu. Nie bijcie mnie za to, proszę.

Stylish!

Jeśli chodzi o sprzęt dla graczy w sferze audio, to częściej trafiają do mnie słuchawki wszelkiego rodzaju. Ich wygląd jest naprawdę jednym z najmniej ważnych elementów, bo takowy zestaw zwykle mamy podczas zabawy na głowie, stąd czasu na docenianie jego prezentacji jest niewiele.

Jednak w przypadku głośników to już zupełnie inna bajka. Te zawsze stoją nieopodal monitora czy telewizora, na który zresztą cały czas spoglądamy podczas naszej przygody po wirtualnym świecie. W takim wypadku Helium 600 nie ma się czego wstydzić, ponieważ cały zestaw wygląda naprawdę ładnie. Subwoofer strasznie przypomina mi swoim wyglądem ten od Trust GXT 628, bo tak jak on na froncie ma wielką kratkę, bardzo przykuwającą wzrok.

Same głośniki charakteryzują się bardzo prostym designem, bo jeśli chodzi o kształt to są one w zasadzie zwykłym, ostrym prostopadłościanem (oprócz sześcianowego subwoofera). Nie ma fikuśnych wzorów, a od całości konstrukcji odstaje z przodu tylko kratka oraz górna membrana. Helium 600 jednak nie spodobałyby mi się tak bardzo, gdyby nie wykończenie (jak to nazwał producent) w stylu Carbon. Powierzchnia zachowana została w czarnej kolorystyce, jest nieco szorstka i została pokryta bardzo ciekawym wzorkiem, który przypomina łuski. Muszę przyznać, że po rozstawieniu sprzętu na biurku, ten prezentował się naprawdę świetnie.

Warto jednak w tym miejscu zaznaczyć, że choć pudełko może sugerować inaczej, zestaw nie jest podświetlany. Tak, membrany pokryte są czerwonym lakierem, ale migających lampeczek wraz z uderzeniem basu zabrakło. Mi akurat w zupełności to nie przeszkadza, a nawet wręcz odwrotnie. Myślę jednak, że każdy z nas zna osobę, która nie może żyć bez podświetlenia RGB nawet w szczoteczce. Tak, ona będzie najbardziej zawiedziona.

Jeśli martwicie się o jakość wykonania Helium 600, to od razu mogę rozwiać wszelkie wątpliwości. Obudowa głośników wykonana jest nie z plastiku, a ku mojemu zdziwieniu z drewna. O ich wytrzymałość nie mam zatem jakichkolwiek wątpliwości. Większy problem może być za to z kablem, który nie dość, że jest bardzo cienki, to w dodatku nie należy do specjalnie najdłuższych. Mój subwoofer stoi na podłodze, reszta postawiona jest na biurku, a przewód ledwo w takiej sytuacji ledwo wystarczy do połączenia (ma około 1,5 metra). Ten element zdecydowanie jest do poprawy.

Chwilę trzeba jednak poświęcić też dołączanemu do zestawu pilotowi. Jego wykonanie nie pozostawia żadnych wątpliwości i również cechuje się sporą solidnością. Ma dwa porty mini-jack – jeden do słuchawek, drugi do mikrofonu. Samo pokrętło pozwalające podkręcić poziom głośności chodzi bardzo płynnie oraz delikatnie. Zwiększenie lub zmniejszenie mocy głośników dawno nie było dla mnie równie satysfakcjonujące.

Warto tu jednak zaznaczyć, że pilot nie jest tu jedyną jednostką sterującą głośnością całego zestawu. Na subwooferze umieszczone zostały 2 pokrętła, z czego jednym podkręcimy generowany „hałas”, a drugim moc basu. W moim przypadku, schylanie się do „tuby” w celu zmniejszenia niektórych właściwości było bardzo niewygodne. Myślę, że te elementy powinny znaleźć się wyłącznie na pilocie.

Sound(ish?)

Pora przejść do swoistego crème de la crème, czyli brzmienia samych głośników. Niestety, za swoistego audiofila w kategorii tego sprzętu się nie uważam, stąd można powiedzieć, że ocena padnie z ust laika z jakimś tam bagażem doświadczenia w kwestii słuchawek.

Zacznijmy może od tych słabszych stron. Podczas testów wszystkie sprzęty audio podłączam do mojej zintegrowanej z płytą główną karty dźwiękowej. Wiem, maniacy czystego dźwięku już na samą myśl o tych chipach, mają ochotę popełnić honorowe samobójstwo. Nie każdy jednak przy zakupie głośników do komputera chce, albo raczej może wydać drugie tyle na jakiś prosty wzmacniacz. Z takiego założenia zwykle wychodzę i mam nadzieję, że zrozumiecie mój punkt widzenia.

Czemu jednak o tym mówię? Podczas mojego okresu testowego zauważyłem, że sprzęt trawi lekka bolączka, a mianowicie jeśli nic akurat nie leci z głośników, słychać z nich lekkie brzęczenie. Też czasem podczas zabawy pokrętłem od pilota, nagle lewy głośnik na jakiś czas przestawał grać. Dalsza regulacja głośności eliminowała ten kłopot, ale nadal jest to mocno niecodzienne zjawisko. Dlatego też nie wiem, czy jest to specyfika zintegrowanej karty czy może winą jest udostępniony mi na testy egzemplarz.

Jeśli chodzi o samą jakość wychodzącego dźwięku, to w tej kwestii jest po prostu dobrze. Helium 600 grają czysto i nawet na wyższych poziomach głośności nie trzeszczą, albo nagle nie zniekształcają w niewygodny sposób dźwięku. Jeśli chodzi o tonację, to można powiedzieć, że ta jest raczej zbalansowana. Bas nawet na niższym poziomie potrafi nieco zagłuszyć inne odgłosy. Całe szczęście zgrabna regulacja potrafi ten problem zażegnać, ale nadal mam dziwne wrażenie, że średnie tony czasem są rozmyte i brakuje im nieco soczystości. Gitary nie mają takiego poweru, a wokale jakoś specjalnie nie robiły na mnie wrażenia. Wyższe dźwięki są już akurat w porządku, więc zaryzykowałbym tu stwierdzenie, że Genesis postawiło na tonację w stylu litery „V”, czyli podbity dół z górą oraz lekko wycofanym środkiem.

Większość mojego okresu testowego spędziłem słuchając muzyki EDM oraz hip-hopu, ale czasem wdarł się też jakiś rock, jazz, funk czy muzyka klasyczna. Piosenek wszelakich słuchało się mi stosunkowo przyjemnie, bez większych zgrzytów, co uważam oczywiście za zaletę.

A co z grami? W końcu to głośniki „dla graczy” jakby nie patrzeć. Kwestię takich rzeczy jak pozycjonowanie wolę raczej przemilczeć, bo granie w takiego Counter-Strike’a na sprzęcie tego typu jak dla mnie mija się z celem. Owszem, kroki przeciwników słychać, ale ciężko znaleźć ich gdzieś w przestrzeni.

Głośniki za to nadają się świetnie do jakichś gier sieciowych w stylu MMO czy tych kładących nacisk na rozrywkę dla pojedynczego gracza. Tam akurat Helium 600 sprawują się bardzo dobrze. Myślę, że efekty wybuchów czy wystrzałów z broni są soczyste i ogólnie zadowalające. Dźwięk też dobrze rozchodzi się po pomieszczeniu, dzięki czemu łatwiej wczuć się w klimat jakiegoś tytułu, choć tak naprawdę mamy do czynienia ze sprzętem stereo. Myślę, że gracze nie powinni być niezadowoleni.

Krótka konkluzja

Genesis Helium 600 to moim zdaniem dobre głośniki, choć nie ma co oczekiwać po nich jakichś wodotrysków. Zresztą słowo „dobre” najlepiej oddaje naturę tego sprzętu. Zestaw nie wyzwolił we mnie efektu „wow”, nie jest to żadna rewolucja czy „must buy” w tym przedziale cenowym. Wygląda mi on po prostu na świetną, rzemieślniczą robotę, którą w cenie 250 złotych jestem w stanie na dzień dzisiejszy jak najbardziej polecić.