Kiedy przyjechały do mnie głośniki GXT 628 od firmy Trust, szybko włączyło mi się dziwne uczucie déjà vu. Cały czas wiedziałem, że miałem już z nimi kiedyś do czynienia. Chwila googlowania i moja pamięć odświeżyła się – urządzenie to jest niczym innym jak lekko przerobionymi Tytanami, autorstwa tego samego producenta. Różnica jest jedynie taka, że GXT 628 to sprzęt z serii „dla graczy”, dzięki czemu firma Trust mogła doliczyć sobie kilka złotych więcej do ceny.

Zaraz po otrzymaniu GXT 628 z czystej ciekawości wszedłem na stronę producenta i to co tam zobaczyłem lekko mnie zniesmaczyło. Po porównywaniu tych głośników na papierze do Tytanów, nie odnalazłem jakiejkolwiek różnicy, poza „bardziej bogatym” wyposażeniem zestawu, subtelnie różniącymi się pasmami przenoszenia oraz „gamingowym” podświetleniem. Pragnę jednak jeszcze raz zaznaczyć, że testowane przeze mnie urządzenie jest nieco droższe od wspomnianych Tytanów, choć rozstrzał cenowy sięga kilkudziesięciu złotych. Na Waszym miejscu, gdyby nie zależało mi specjalnie na podświetleniu, bez zastanowienia się wziąłbym tańszy model. To tak słowem wstępu, bowiem w ramach testu przymknę na ten spory mankament oko i postaram się patrzeć na GXT 628 nie przez pryzmat bliźniaczych Tytanów.

GXT 628 przyjechały do mnie w dużym, starannie oraz ciekawie zapakowanym pudle, w którym oprócz samego urządzenia oraz niezbędnych do podłączenia kabli znalazłem naklejkę (!), a także przejściówkę z mini-jacka na dwa chinche. To zagwarantować mi ma podpięcie głośników do takich konsoli jak Wii, PlayStation 3 czy Xbox 360. Jeśli chcielibyśmy, żeby sprzęt działał z naszym PS4 czy Xbox One, będziemy zmuszeni podłączyć go do telewizora, co oczywiście jest możliwe, o ile ten posiada wyjście na słuchawki. Wyposażenia do specjalnie bogatych nie zaliczę i uznam je za mocno standardowe.

dav

Pod względem wizualnym Trust GXT 628 prezentują się naprawdę dobrze. Jak na produkt skierowany do graczy prezentują prosty, bardzo stylowy design, zaś barwą dominującą jest tu czerń. Jedynym mocno wyróżniającym się elementem jest LED-owe podświetlenie subwoofera, które zaczyna mrugać wraz z każdym uderzeniem basu. Niestety, rozczarował mnie fakt, że efekt ten pojawia się dopiero wtedy, gdy głośność wraz z mocą basu są ustawione na bardzo wysokim poziomie. Także żeby nacieszyć się podświetleniem w pełni, zostaniemy zmuszeni do obudzenia wszystkich sąsiadów wokół nas. Oni niestety nie będą w stanie zrozumieć tego, że trzęsą się im ściany, bo akurat chcieliśmy zobaczyć jak w pełnej krasie prezentuje się iluminacja.

GXT 628 zostały całkowicie wykonane z plastiku, ale muszę przyznać, że jakość wykonania nie należy do najgorszych, a nawet wręcz przeciwnie, całkiem miło mnie zaskoczyła. Konstrukcja wydaje się być solidną, twardą bryłą, nic w niej nie trzeszczy, a elementy w środku głośników nie latają. Jedyne do czego mogę się przy nich doczepić to do kabla, który jest bardzo cieniutki, a jego oplot również pozostawia wiele do życzenia. Po dłuższym czasie izolacja pewnie się zdrapie, także radzę mieć to na uwadze. Jeśli zaś chodzi o subwoofer to nie mam mu nic do zarzucenia pod względem wytrzymałości. Doczepić mogę się jedynie umiejscowienia na nim pokręteł do podbicia głośności oraz basów, co akurat dla mnie jest dość niewygodne, z tej racji, że ta część zestawu nie stoi u mnie na biurku, a pod nim. Innym może to nie przeszkadzać, ale wolałbym sterować wszystkim z poziomu pilota, który jest przecież częścią składową GXT 628.

dav

„Gamingowe” głośniki od firmy Trust jak na swoją cenę grają całkiem nieźle. Dźwięk wydobywający się z nich jest przede wszystkim czysty, a przy ustawieniu wyższego stopnia głośności, nie ma nieprzyjemnych efektów charczenia. Zauważyłem jedynie, że sprzęt lubi bardziej eksponować niższe tony, tak samo jak partie wokalne w niektórych piosenkach przysłaniały całą resztę. Mi specjalnie to nie przeszkadzało, ale znajdą się osoby, które wolą inne brzmienie swojego sprzętu audio. GXT 628 ma rzeczywistą moc 60W, zaś maksymalną sięgającą do 120W i czuć to. Jestem pewien, że głośniki dałyby radę nagłośnić jakąś średnią domówkę, zaś dobrze rozchodzący się po pomieszczeniu bas odczułby praktycznie każdy, choć pewnie nie urwałby mu głowy.

Jeśli zaś chodzi o granie, to GXT 628 spisują się równie dobrze. Wystrzały broni czy granatów brzmią nieźle, czasem też sprzęt zaskakiwał mnie pozytywnie wydźwiękiem niektórych odgłosów pola bitwy. Pozycjonowanie również oceniam pozytywnie i nie pamiętam, żeby urządzenie próbowało mnie w jakimś momencie oszukać, a to się chwali. Nie widzę raczej sensu w kupowaniu głośników specjalnie do grania, ale jeśli już ktoś skusi się na taką opcję, GXT 628 na pewno go nie zawiedzie.

dav

GXT 628 to sprzęt, który spełni oczekiwania każdego użytkownika, nie wymagającego od nich jakiegoś spektakularnego, studyjnego poziomu. Głośniki nadają się do domowego użytkowania, grania i nagłośnienia jakiejś mniejszej imprezy. Sprzęt gra stosunkowo dobrze, tak samo zresztą jest wykonany. Teraz pozostaje tylko kwestia ceny, która w porównaniu do wykonanego praktycznie tak samo modelu Tytan jest wyższa, w niektórych sklepach różnica ta sięga nawet dobrych stu złotych. Myślę, że za dodatkową funkcję podświetlenia nie powinno dopłacać się aż tyle, w szczególności, że przenosi to urządzenie na lekko wyższą półkę, gdzie konkurencja może być już tylko lepsza. GXT 628 traci zatem bardzo mocno na opłacalności, a to właśnie ona powodowała, że Tytan był bardzo konkurencyjnym produktem, dając za mniej całkiem dużo. Kwestię zakupu tego urządzenia radzę już przemyśleć samemu, choć ja kierowałbym się raczej w stronę tańszych Tytanów, a ewentualne lampeczki polecam przykleić sobie do subwoofera samemu.