Strix PRO należy do niedawno wypuszczonej na rynek serii akcesoriów gamingowych, inspirowanych sową (strix). Inne produkty to choćby mysz czy klawiatura. Linia cechuje się nieszablonowym, agresywnym designem, od razu wyróżniającym nowinki Asusa na tle konkurencji. Jak jednak przekonaliśmy się podczas poprzednich testów, wygląd nie zawsze idzie w parze z jakością. Jak jest tym razem?

Design i wykonanie

Asus Strix PRO cechuje się ostrymi, drapieżnymi wręcz kształtami. Pałąk ma po bokach kanciaste wypustki, przywodzące na myśl sowie uszy. Również zewnętrzne elementy nauszników wystylizowano na ptasie oczy. Gdy dodamy do tego mikrofon imitujący „dziób”, i osadzenie nauszników w kształcie pięciokąta, a także specyficzną, czarno-pomarańczową kolorystykę, otrzymamy świetnie wyglądający headset, który wywołać może zachwyt każdego fana designerskich zabawek.

Całość wykonano z twardego, solidnego plastiku. Nie ma obaw o to, że coś się złamie pod przy mocniejszym kontakcie z podłożem. Nausznikami możemy manipulować nie tylko w pionie, ale też w poziomie, dzięki wspomnianemu ruchomemu elementowi w kształcie sowich uszu, co czyni je naprawdę wygodnymi w transporcie. Z kolei wewnętrzna część pałąka i nauszniki zrobione są z miękkiej pianki, mającej zapewnić komfort. Nie mogę też mieć zastrzeżeń do wykonania mikrofonu i pokrętła zmiany głośności – oba te elementy są solidne i trwałe, a mikrofon dodatkowo możemy zginać i odczepiać, jeśli akurat nie jest nam potrzebny. Ogólnie jednak jakość wykonania Asus Strix PRO Headset uważam za bardzo dobrą, tak pod względem technicznym, jak i wizualnym.

3Komfort użytkowania

Headset to urządzenie, z którym spędzać możemy wiele czasu, wygoda jest więc sprawą kluczową. Niestety, w tym względzie nowa zabawka Asusa mnie nie zachwyciła. O ile miękkie wykończenie pałąka sprawia, że nic nie uwierało mnie w głowę, o tyle za nic w świecie nie byłem w stanie ustawić nauszników tak, by idealnie pasowały – albo gniotły z przodu, albo odstawały z tyłu, albo ogólnie się ześlizgiwały. Podejrzewam, że winny jest nietypowy, pięciokątny kształt nauszników, znacznie gorzej się sprawdzający, niż tradycyjny prostokąt lub, opcjonalnie, okrąg. W konsekwencji używanie sowiego zestawu było ciągłą walką o idealny balans między lekką niewygodą a tamowaniem docierających z otoczenia dźwięków. Inna część redakcji za to nie miała problemów z komfortem i przyznawali, że dawno nie mieli tak wygodnych słuchawek. Wszystko więc zależy od preferencji użytkownika. Na wszelki polecam przed zakupem przymierzyć je w sklepie dla pewności.

4Dźwięk

Znacznie lepiej sprawy się mają, jeśli chodzi o zapewniany przez Asus Strix PRO dźwięk. Ten jest dosyć czysty i równy, choć nieco płaski. Co bardzo mnie ucieszyło, słuchawki, w przeciwieństwie do wielu produktów konkurencji, wykonane zostały tak, by nie trzeba było się długo bawić ustawieniami, zanim uzyska się pożądany profil dźwiękowy. Już po podłączeniu niskie i wysokie dźwięki są bardzo dobrze reprezentowane i wyróżniające się na tle średnich. Powoduje to, że headset idealnie nadaje się nie tylko do grania, ale też do słuchania muzyki – nie mamy wrażenia, że korzystamy z zestawu przeznaczonego wyłącznie dla graczy, co jest bolączką wielu innych, podobnych urządzeń. Czystość samych odgłosów również stoi na wysokim poziomie. Nawet przy zwiększaniu głośności nie są odczuwane żadne trzaski czy szumy. Jedyne, na co mogę pomarudzić, to to, że w kartach zintegrowanych zapewniany przez headset dźwięk jest dosyć płaski, nie ma się wrażenia przestrzenności. Możliwe jednak, że to czysto moje odczucia, po niedawnym testowaniu innego zestawu z topowej półki.

Niestety, wiele gorzkich słów należy się mikrofonowi. Ma on zasadniczo dwie, podstawowe wady. Pierwszą z nich jest bardzo kiepska jakość zbierania dźwięku. Podczas rozmów głosowych w przypadku kart dźwiękowych Creative Titanium Fatal1ty i Asus Xonar DX jego jakość była bardzo dobra, jednakże jeśli chodzi o karty zintegrowane to ma się wrażenie, jakbyśmy rozmawiali poprzez krotkofalówkę – nasz głos jest zniekształcony, szumiący, płaski. Dość powiedzieć, że już lepszy dźwięk otrzymuję za pomocą mojej starej, nadgryzionej zębem czasu kamerki internetowej. Drugi problem z kolei to dziwne „plumkanie” pod koniec każdej wypowiedzi. Tutaj konsultowaliśmy się z naczelnym, by określić, czym ono jest – jak się okazuje, zależnie od sprzętu, każdy odbiera je inaczej. Jedni słyszą je jako szum na końcu zdania, inni jako trzask, ja z kolei, odsłuchując testowe nagranie, miałem wrażenie, jakbym się topił, a każde dłuższe zdanie kończył zanurzaniem się pod wodę. Jakkolwiek by jednak ten efekt nazwać, absolutnie nie powinien mieć on miejsca. Co ciekawe po odłączeniu mikrofonu i podpięciu bezpośrednio do karty nie ma tego problemu i od razu polepsza się jakość dźwięku w karcie zintegrowanej. Wynika z tego, że te „zakłócenia” i gorsza jakość dźwięku powstają w trakcie przesyłu dźwięku przez słuchawki.

5Werdykt

O Asus Strix PRO Headset mogę powiedzieć w zasadzie to samo, co o większości pozostałych sprzętów z tej linii: dobre, solidne, z drobnymi wadami, ale zdecydowanie zbyt drogie. „Sowi” headset idealnie wpisuje się w ten schemat: jest świetnie wykonany, ale ma pewną wadę, która uniemożliwia pełne zadowolenie z zestawu. Zapewnia dobrą jakość odtwarzanego dźwięku, przy posiadaniu dobrej karty dźwiękowej również niezły mikrofon, niestety z dziwnym „plumkaniem” pod koniec rozmowy. Możecie być pewni, że to plumkanie pod koniec rozmowy spowoduje irytację osób z jakimi będziemy grali, testowaliśmy to na wielu komunikatorach i urządzenia z tym samym wynikiem. Do tego jego aktualna cena rynkowa to niespełna 400 zł, co jest kwotą zdecydowanie zbyt wysoką na sprzęt tej klasy. Czy więc warto? W obecnej cenie raczej nie, natomiast jeśli trafi się obniżka do 200-250 zł, Asus Strix PRO Headset jest warty rozważenia, pod warunkiem, że nie planujemy nagrywania za jego pomocą dźwięku.

 

promocja