HyperX i ich flagowa seria słuchawek Cloud oferuje jedną z lepszych jakości dźwiękowych, jeśli chodzi o sprzęt dla graczy. Niestety, wraz z tą jakością w parze idzie również cena, która w przypadku tych headsetów przyznajmy, że do najmniejszych nie należy, przynajmniej patrząc przez pryzmat polskich realiów. HyperX postanowiło zatem stworzyć urządzenie, które zadowoli również graczy z niezbyt wygórowanym budżetem i z taką właśnie myślą powstały Cloud Stinger.

Przyznam szczerze, że nie oczekiwałem od tych słuchawek zbyt wiele, stąd pozytywnie zaskoczyły mnie w wielu aspektach. Zacznijmy może od ergonomii, która w tym przypadku stoi na bardzo wysokim poziomie jak na tę półkę cenową. Cloud Stinger są przede wszystkim niezwykle lekkie i w zasadzie ciężko je odczuć, gdy mamy je na głowie, bądź trzymamy w ręku. Niewielką wagę będą chwalić gracze mobilni oraz osoby często przemieszczające się ze swoim sprzętem.

Budżetowy headset od HyperX charakteryzuje się również sporą wygodą. Poduszki zastosowane w nausznikach oraz na pałąku, jak przystało na tę firmę, wykazują się wysokim komfortem. Stingery nie uwierały, ani nie męczyły mnie nawet podczas dłuższych sesji. W tej kwocie bywa z tym różnie, stąd bardzo miło widzieć, że ktoś zadbał o wygodę użytkowników. Słuchawki pomimo swojego kompaktowego rozmiaru zaskoczyły mnie również tym, że potrafią dopasować się do większej czaszki. Nie należę do osób z małymi głowami i przy niektórych modelach zwykle mieściłem się „na styk”. HyperX pozwala jednak zaszaleć w kwestii rozmiaru, a tego ciężko nie zaliczyć do plusów.

dsc_8895

Producent postanowił nieco zaoszczędzić na wykonaniu, czyniąc plastik głównym materiałem. Tworzywo sztuczne cieszy odpowiednią twardością i cała konstrukcja zaskrzypiała dosłownie raz podczas okresu testowego w dwóch miejscach. Przy tym warto też wspomnieć, że Cloud Stinger nie uginały mi się, ani nie sprawiały tandetnego wrażenia. HyperX zdecydowanie stanęło na wysokości zadania, jeśli chodzi o wytrzymałość konstrukcji swojego produktu. Suwak pałąka jest także dodatkowo wsparty aluminium, co tylko spowodowało większy uśmiech na mej twarzy. Plastik nie jest zatem królem całej budowy

Stinger wyróżniają się kilkoma naprawdę praktycznymi drobnostkami spośród rodziny słuchawek Cloud i nie tylko. Zacznijmy od suwaka znajdującego się na prawej słuchawce, który odpowiedzialny jest za regulację głośności. To naprawdę wygodne rozwiązanie i aż dziwi mnie, że nie wszyscy producenci z niego korzystają. Zwykle odpowiedzialne za to są piloty umieszczane na kablu, które stanowią często bardzo newralgiczny punkt przewodu. Poza tym odnalezienie go w dramatycznych sytuacjach potrafi być często niezwykle trudne, ponieważ zdajemy się na poszukiwanie praktycznie po omacku. Suwak jest za to ustawiony w jednym miejscu i odruchowo łatwiej jest za niego chwycić.

Na tym jednak nie koniec. HyperX postanowiło uczynić muszle w Stinger odwracalnymi o 90 stopni, co wpływa pozytywnie na wygodę korzystania. Po zdjęciu headsetu z głowy, lepiej leży on na ciele. Konstrukcja także dobrze trzyma się biurka, gdy zdecydujemy Stinger wreszcie odłożyć po dłuższej sesji na bok.

Najbardziej spodobała mi się jednak niezwykle praktyczna funkcja związana z mikrofonem. Ten nie chowa się bowiem w konstrukcji, a w klasyczny sposób odstaje od lewej słuchawki. W swojej standardowej pozycji mikrofon jest cały czas wyciszony, a przy ściągnięciu go w dół, usłyszymy przeskok małej zapadki w muszli, co równa się aktywacji tej części urządzenia. Jest to intuicyjny mechanizm i strasznie zdziwiłem się, że do tej pory nikt nie wpadł na pomysł wykorzystania tego w taki sposób. Zamiast szukać przycisku wyciszenia, wystarczy odchylić nieco pałąk, by nasi znajomi nie musieli słuchać już naszego dialogu z mamą czy współlokatorem. Mała, acz przydatna rzecz.

A co z samym mikrofonem? Ten jak przystało na rodzinę Cloud ma odpowiednią jakość dźwięku. Mógłby być nieco głośniejszy i producent mógł pokusić się o nieco większą redukcję szumów, ale są to naprawdę minimalne wady, które nie są w stanie zaburzyć moich pozytywnych wrażeń z tą częścią Stinger. Mikrofon spokojnie nada się do komunikacji głosowej ze znajomymi i w skrajnych przypadkach może nawet starczy na trochę więcej.

dsc_8877

Słuchawki Cloud od HyperX jako jedne z niewielu na rynku nadają się do porządnego słuchania muzyki. Stinger za 200 złotych w tym przypadku nie odstają znacznie od swoich starszych braci. Muszle skrywają 50-milimetrowe przetworniki, podobne do tych stosowanych w innych konstrukcjach tego producenta. Bez dwóch zdań, Stinger dają radę podczas muzycznych posiedzeń. Ich scena jest całkiem spora jak na słuchawki z zamkniętą konstrukcją i ogólnie grają one bardzo czysto. Nie odczuwałem znacznych zniekształceń podczas odsłuchów, nawet na wyższych poziomach głośności. Cloud Stinger to headset, podobnie jak Revolver, charakteryzujący się brzmieniem w kształcie litery „V”. Oznacza to mniej więcej tyle, że tony niskie oraz wysokie wiodą tu prym, a środek jest nieco cofnięty. W grach sprawdza się to wyśmienicie, ale w tym przypadku w muzyce jest równie dobrze. Średnica nie jest jakoś drastycznie ucięta, bas jest ciepły i miły dla ucha, a wyższe tony są odpowiednio ostre. W tym przedziale cenowym takie słowa to nie lada pochwała.

Cloud Stinger to przede wszystkim headset dla graczy i w grach sprawuje się jeszcze lepiej niż w muzyce. Dzięki tym słuchawkom wejście w świat naszej ulubionej produkcji to czysta przyjemność. Otoczenie dzięki całkiem niezłej scenie brzmi wiarygodnie. Mogłem się o tym przekonać w Battlefieldzie 1, gdzie otaczające mnie zewsząd dźwięki pola walki, potrafiły mnie w niektórych momentach przytłoczyć. Również wszelkie odgłosy wybuchów oraz wystrzałów broni były niezwykle soczyste, a wszystko to dzięki podbitym basom oraz sopranom. W przypadku pozycjonowania przeciwników w przestrzeni nie spotkałem się ze znacznymi wpadkami i usłyszenie nawet najmniejszego kroku oponenta zza odległej ściany, nie stanowiło większego problemu.

dsc_8808

Nowe słuchawki od HyperX, czyli Cloud Stinger to produkt, który mogę polecić każdemu, kto szuka dobrego sprzętu na uszy w rozsądnej cenie. Headset nie zawiódł mnie w żadnym aspekcie, a to potrafi się zdarzyć droższym konstrukcjom. Cloud Stinger można dostać w niektórych sklepach już za 200 złotych. To naprawdę niewiele jak na taki sprzęt. Nie pozostaje nic innego jak powiedzieć, że w tej kategorii cenowej Stingery są praktycznie bezkonkurencyjne.

promocja