Origen to jedna z topowych drużyn na scenie League of Legends, której jednym z głównych sponsorów jest firma Ozone. Do moich rąk trafiły akurat słuchawki Ekho H80, sygnowane tym zespołem, które zdecydowanie dorównują marce stworzonej przez xPeke, jeśli chodzi o jakość.

Pierwsze co rzuca się w oczy, zaraz po wpięciu Ekho H80 do wtyczki USB komputera, to przede wszystkim sposób, w jaki urządzenie się prezentuje. Słuchawki zachowane są głównie w czarnej kolorystyce, choć na nausznikach mają one lekki, niebieski akcent w postaci nici. Fenomenalnie sprawuje się jednak błękitne podświetlenie LED-owe, ciskające wręcz w oczy logo drużyny Origen. Iluminacja nadaje uroku całej konstrukcji oraz cudownie wyróżnia się na tle ciemnego pomieszczenia. Miałem do czynienia już z wieloma wersjami podświetleń słuchawek, takich jak Chroma od Razer czy rozwiązania z LED-ami od Steelseries. Jednak podejście do tej kwestii firmy Ozone w przypadku Ekho H80 jest póki co moim faworytem. Zresztą spójrzcie sami na zdjęcia. Czyż to nie prezentuje się pięknie?

Z wyglądu przejdźmy płynnie do wykonania, które w słuchawkach jest naprawdę ważne. Wielokrotnie w akcie wściekłości graczy to w końcu te urządzenia jako pierwsze mają pierwszy, bardzo silny kontakt z biurkiem czy podłogą. Ekho H80 spisują się pod tym względem pozytywnie. Cała konstrukcja jest plastikowa, aczkolwiek pałąk jest wspierany przez aluminium, co zdecydowanie cieszy. Tworzywo sztuczne jest bardzo dobrej jakości i żaden element nie wydawał z siebie dziwnych dźwięków podczas nacisku. Produkt Ozone wydaje się stosunkowo wytrzymały, a kabel jest odpowiednio gruby, choć warto wspomnieć, że posiada on standardowo gumową izolację. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaliczyć wykonanie do plusów Ekho H80.

origen-3

Ergonomia sprzętu, jak dla mnie, jest okropnie nierówna. Z jednej strony mamy ogromne nauszniki, wypchane bardzo grubą oraz wygodną poduszką, co zdecydowanie można zaliczyć do mocniejszych stron. Z drugiej strony jest jednak mały problem z pałąkiem, którego gąbki okazały się dla mnie strasznie niewygodne. Są stosunkowo twarde i zbyt cienkie, przez co przy dłuższym posiedzeniu, odczuwałem nieprzyjemne kłucie w czubek głowy. Spotkałem się z opiniami, że Ekho H80 u niektórych powodowały spore pocenie się uszu, na co sam akurat nie mogłem narzekać. Dlatego też niewygoda pałąka może być moim odosobnionym przypadkiem, choć warto mieć to na uwadze.

Przechodzimy do mięska, czyli do brzmienia Ekho H80 w muzyce. Słuchawki Ozone spisują się tutaj poprawnie. Świetnie nadają się do prostego posłuchania ulubionych piosenek ze Spotify czy obejrzenia dobrego filmu lub serialu. Jednakże jeśli przejawia się w nas nawet cząstka audiofilstwa, to nic nadzwyczajnego tu nie odkryjemy. Tony niskie nie są zbyt podkręcone, jak bywa to w niektórych propozycjach konkurencji. Zdarza się, że średnica zostanie czasem przytłumiona, ale za to tony wysokie są bardzo wyraźne. Ogólnie nie jest źle, ale producent mógł postarać się o coś więcej.

Urządzenie skierowane zostało do graczy i to właśnie w ich naturalnych warunkach sprawdza się ono najlepiej. We wszystkich testowanych przeze mnie produkcjach dźwięki broni, granatów czy pojazdów brzmiały fenomenalnie. Wrażenie przytłaczającego pola walki, można było w szczególności odczuć w Battlefield 1, a Ekho H80 pomagały przeżyć to w jeszcze bardziej spektakularny sposób.

Pozycjonowanie sprawdzało się wręcz wyśmienicie. W praktycznie każdej sytuacji w Counter-Strike: Global Offensive czy innych strzelankach pierwszoosobowych byłem w stanie precyzyjnie określić, skąd dobiegał dany odgłos w postaci kroku czy wystrzału. Niestety, wirtualny tryb 7.1 niewiele zmienia w kwestii doświadczeń z użytkowania, przynajmniej w moim odczuciu. W praktyce wyczułem jedynie nieznaczne, czysto kosmetyczne różnice.

Mikrofon działa dobrze, a głos przez niego pobierany jest donośny. Jego pałąk jest bardzo krótki, bo wyciąga się na odległość zaledwie kilku centymetrów, ale kompletnie nie przeszkadza to w użytkowaniu. Mikrofon ma jednak pewne tendencje do ściągania odgłosów otoczenia, przez co podczas konferencji ze znajomym bardzo dobrze usłyszy on rozmowy innych domowników gdzieś w tle. Poza tym nie mam nic do zarzucenia. Ta część Ekho H80 świetnie nada się do prostych rozmów i nie wymagałbym od niej zbyt dużo. Próbki mikrofonu możecie posłuchać poniżej.

Sterowniki do słuchawek są wymagane, żeby w pełni cieszyć się ich możliwościami, stąd ich pobranie jest zalecane przez producenta. Generalnie niewiele jednak można w nich edytować i większość opcji oprogramowania to zbędne rzeczy, których implementacja nie była potrzebna. Spora część funkcjonalności to efekty dotyczące wydźwięku surround czy equalizer, który i tak nie sprawuje się najlepiej i wolałem słuchać muzyki na standardowych ustawieniach. Poruszanie się po aplikacji Ozone również nie jest zbyt intuicyjne i wymaga zbyt dużej ilości klikania, żeby dobrać się do niektórych opcji. Producent powinien zlecić swoim programistom dopieszczenie tego elementu.

dsc_8498

Ozone Ekho H80 Origen bardzo mi się spodobał jako headset, nawet pomimo wymienionych w teście kilku wad. Pozostaje jeszcze jednak kwestia ceny, których sugerowany koszt detaliczny wynosi 379 złotych. Prawdę powiedziawszy, to w podobnej kwocie możemy dostać nieco lepsze słuchawki. Jednakże jeśli koszt Ekho H80 wkrótce spadnie albo dostaniecie je taniej od znajomego, to możecie je brać bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia.

promocja