Zeszłego roku producenci headsetów chyba wreszcie wzięli sobie do serca głosy użytkowników oraz testerów i (moim zdaniem) słuszne krytyki pod adresem słuchawek z dopiskami „dla graczy”. Były przecenione i oferowały relatywnie marną jakość dźwięku. Kupując słuchawki za kilkadziesiąt złotych bez wlepki „gaming” i mikrofonu, otrzymywaliśmy znacznie bogatsze doznania audio zarówno w grach, jak i muzyce. Oczywiście nie dotyczyło to wszystkich produktów. Od jakiegoś czasu widzimy jednak pozytywny trend i producenci wreszcie skupili się bardziej na jakości dźwięku a nie tylko tym, aby było „wincyj basu”. Razer również postanowił pójść tym śladem i zaprezentował 2 nowe modele słuchawek z serii Tiamat – wersję v2 w wariancie 2.2 oraz 7.1. Na warsztat dotarł do mnie zestaw 2.2 v2.

Opakowanie

Pudełko jest w charakterystycznym dla Razera zielono-czarnym schemacie kolorystycznym. Na froncie zdjęcie, logo i nazwa produktu, z tyłu trochę haseł marketingowych i w zasadzie tyle. Zaniepokoiło mnie jednak zdanie „Twice the bass, twice the sound”… Po otwarciu ukazuje się gwóźdź programu – potężne słuchawy, ułożone w gąbczastym wyżłobieniu. Po wyjęciu okazuje się też, że są naprawdę ciężkie. Przewód zakończony jest (niestety) combo-jackiem, w zestawie otrzymujemy na szczęście rozdzielacz na osobne wtyczki mini jack. Powoduje to niestety znaczne wydłużenie się przewodu (1,3m + 2m), przez co miewałem problemy z dosłownie plączącym się wszędzie przewodem po biurku. Musiałem ratować się dołączonymi gumowymi spinkami, aby jakoś zapanować nad chcącym mnie udusić kablem.

Wygląd i wykonanie

Słuchawki są duże i ciężkie – to chyba najtrafniejszy opis nowych Tiamatów. Muszle i wyżłobienia na uszy mają dużą średnicę, nie powinno być problemów z ich dopasowaniem. Pady są bardzo grube, wyłożone przyjemną ekoskórą oraz wypełnione bardzo miękką gąbką. Dopasowują się fantastycznie i wygłuszają otoczenie niemal całkowicie. Tak grube pady mają jeszcze jedną przydatną funkcję – zauważyłem, że rozkładają dużą część ciężaru i mimo tego, że słuchawki swoje ważą, to na głowie naprawdę tego aż tak nie czuć. Za dopasowanie odpowiada system samo-regulujący się do głowy. Nie należy to do moich ulubionych rozwiązań, jednak tutaj spisuje się ono całkiem nieźle. Pasek jest nieco twardy, na szczęście nie naciska i nie uwiera na głowie. Pałąk jest metalowy, wykonany z dwóch solidnych i bardzo sztywnych prętów. Muszle są ruchome w płaszczyźnie poziomej w ograniczonym zakresie do przodu oraz w 90° do tyłu; w pionowej jest bez rewelacji, ale nie wpływa to na komfort –  to pady wykonują tu większość pracy z dopasowaniem. Kabel jest dość cienki i ma niestety tendencję do plątania się (jeżeli nie zepniemy go paskami). Na szczęście jest w materiałowym oplocie. Znajduje się też na nim malutki pilot, na którym mamy suwak do wyciszania mikrofonu i regulację głośności. Skoro mamy już pilot, to dość dziwnym zabiegiem było przeniesienie przełącznika do podbicia basów pod spód prawej muszli. Lepiej jest albo zrezygnować z pilota całkowicie i przenieść sterowanie na muszle, albo wszystko wrzucić na pilot. Takie rozbijanie rozwiązań jest dla mnie troszkę bez sensu. Słuchawki podłączamy jedynie przez mini jack (combo lub z przejściówką na mikrofon i słuchawki osobno), jakość będzie zatem w dużej mierze zależeć od posiadanej karty dźwiękowej. Mikrofon jest niestety przytwierdzony na stałe, na dodatek nie jest chowany, tylko unoszony. Design to już kwestia dyskusyjna. Pokrywy głośników wykonane są z dobrej jakości plastiku i mamy na nich jedynie wytłoczone logo Razera, na pasku jest wyżłobiony napis RAZER a całość jest całkowicie czarna. Ja osobiście lubię taki schludny i minimalistyczny design, niektórym może się jednak wydać nieco nijaki.

Dźwięk i brzmienie

Jak testujemy?
Słuchawki podłączane audio jackiem, bez własnej karty dźwiękowej, testuję na karcie ASUS Strix Raid Pro z wyłączonymi opcjami wzbogacania dźwięku i na kilku różnych profilach audio.
Gry: CS:GO; PUBG; Overwatch.

Do Razera podchodziłem dość sceptycznie. Pamiętam jeszcze pierwsze Tiamaty 2.2 (2012 rok) i nie należały one do najlepszych. Bas dudnił niemiłosiernie, wysokich tonów praktycznie nie było, dźwięk był taki sobie no i były drogie. Razer Tiamat 2.2 v2 to kontynuacja serii po 5 latach. Widać jednak (a raczej słychać) zmiany na lepsze. Za audio odpowiadają 4 przetworniki  50mm. Już po pierwszych testach miałem miłe zaskoczenie – słuchawki nie dudnią jak oszalałe. Bas jest głęboki i mocny, ale inne pasma też są dobrze słyszalne (trochę gorzej jest z wysokimi, ale do tego dojdziemy). Jako że są to słuchawki przede wszystkim gamingowe, to i w grach pokazują na co naprawdę je stać. Odgłosy we wszystkich testowanych przez mnie tytułach brzmią naprawdę świetnie (odpaliłem też Metal Gear Rising: Revengeance – można się łatwo domyślić że ścieżka audio i odgłosy w tej grze dosłownie wlepiają w fotel). Szczególnie w Playerunknown’s Battlegrounds, gdzie paleta audio jest bardzo szeroka, Tiamatów używało mi się najprzyjemniej. Wirtualne 7.1 traktuję osobiście jako chwyt marketingowy, niż faktyczną funkcję, ale dobre stereo też jest w stanie poprawnie wypozycjonować przeciwnika. A w tym modelu jest (jak na stereo) z ustaleniem kierunku audio wręcz rewelacyjne. W żadnej z testowanych gier nie miałem problemów z określeniem, skąd zbliża się przeciwnik czy też gdzie padają strzały. Słuchawki nieźle współpracują też z funkcją Virtual Sorround, którą posiadam w swojej karcie dźwiękowej. Przy włączeniu tej opcji dźwięki stają się w grach nieco płytsze i wolałem ostatecznie grać na normalnym stereo.

W kwestii słuchania muzyki i ogląda filmów jest również bardzo dobrze. W większości przypadków dźwięk był czysty, barwa głęboka, pasma wyczuwalne i całość bardzo szczegółowa. Słuchało mi się równie przyjemnie muzyki klasycznej, rockowej czy elektronicznej. Jeżeli basy za bardzo nam doskwierają, to wystarczy przełączyć suwak, znajdujący się u dołu prawej muszli i mamy łagodniejszy dźwięk. Przez długi czas miałem spory problem z określeniem, gdzie jest ich słaby punkt (wiedziałem, że gdzieś na pewno się czai). Porównując kilka słuchawek na wielu utworach zauważyłem jednak, że w momencie gdy występują basy oraz inne pasma niższe i jednocześnie wysokie, to bas staje się zbyt dominujący. Słuchawki (również gamingowe) za ułamek ceny Tiamatów spisywały się lepiej np. w bardzo intensywnych utworach orkiestrowych z nutą muzyki elektronicznej albo gitar elektrycznych. Pasma wyższe były basami po prostu zagłuszane i zlewały się z resztą dźwięków. Nie pomagał nawet suwak redukujący bas. Może się czepiam, ale za taką cenę możemy już jednak wymagać perfekcji.

Mikrofon

O mikrofonie krótko – lepiej, gdyby go w ogóle nie było. Jest przerażająco słabej jakości. Głos jest sztuczny, plastikowy i przy korzystaniu z komunikatorów (szczególnie źle znosi Discorda) robi się zniekształcony. Z mikrofonem jest chyba związana jakaś wada fabryczna, gdyż generuje on bardzo nieprzyjemne sprzężenie, słyszalne praktycznie cały czas. Wygląda to trochę tak, jakby ktoś zupełnie zapomniał podczas projektowania o jakimkolwiek wyekranowaniu mikrofonu i ten łapie wszystkie sygnały ze słuchawek. Próbowałem zredukować to buczenie redukcją szumów, echa akustycznego, ustawianiem progu słyszalności, czy też sprawdzałem kilka kart dźwiękowych – nic z tego. Buczenie jak było, tak jest nadal. Sprawdziłem też testy u innych użytkowników w sieci i tam jest bardzo podobny problem. Zresztą, posłuchajcie sami:

Mikrofon jest do tego nieestetycznie zamontowany, nie da się go dobrze wygiąć i nie ma możliwości odczepienia go. Tragedia.

Podsumowując

Ocena końcowa jest dla mnie wybitnie trudna w tym wypadku. Są to jedne z najlepiej grających słuchawek Razera – mogę to napisać wprost. Radziły sobie rewelacyjnie w grach i bardzo dobrze z muzyką i filmami, przebijając większą część swojej konkurencji i ogólnie tego, co miałem do tej pory na uszach. Problem z zagłuszaniem pasma wysokiego występuje jedynie w wyjątkowych sytuacjach i nie powinien nam za bardzo przeszkadzać. Konstrukcja również zasługuje na plus – słuchawki są duże i ciężkie, ale jednocześnie na tyle dobrze przemyślane, że nie ciążą na głowie i nie naciskają na uszy. Mimo tego że noszę okulary, to nie odczuwałem żadnego dyskomfortu, nawet po wielogodzinnych sesjach. Do tych wszystkich plusów kontrastuje kilka mniej lub bardziej poważnych bolączek. I o ile zbyt długi kabel, czy rozbicie przycisków na pilot i słuchawki może być tylko i wyłącznie moim osobistym marudzeniem, to nie można przejść obojętnie obok kwestii mikrofonu. Ten reprezentuje podłą wręcz jakość i nie nadaje się nawet do Voice Chat (chyba że gracie z bardzo cierpliwymi ludźmi). Osoby, z którymi grywam bardzo narzekały na zakłócenia oraz problemy z mikrofonem, które występowały bez przerwy. Takie błędy są niedopuszczalne w słuchawkach, za które producent życzy sobie ponad 500zł. Decydując się na zakup Tiamatów musimy też pamiętać o tym, że słuchawki są podłączane jedynie przez mini-jack i ich jakość w dużej mierze zależeć będzie od naszej karty dźwiękowej. Ostatecznie, Razer Tiamat 2.2 v2 otrzymują ode mnie wyróżnienie w kategorii dźwięk. Ich cena jest zbyt wygórowana, abym mógł przymknąć oko na problem mikrofonu i zarekomendować produkt. Jeżeli jednak producent zdecyduje się poprawić mikrofon (np. w ramach napraw gwarancyjnych), to z przyjemnością wlepię znaczek „Tak”.