Słuchawki – temat rozległy jak rzeka. Są bowiem te stworzone dla graczy, dla osób aktywnych, dla audiofili… a gdybym chciał jeden, ale wielofunkcyjny sprzęt sprawdzający się w wielu scenariuszach, to moich opcji na wybór zaczyna być coraz mniej. Roccat wyszedł jednak naprzeciw konsumentom, którzy kochają grać, ale też z wielką chęcią zabraliby swój niespecjalnie ciężki czy nie rzucający się w oczy dziwnym designem headset na miasto. Producent ten stworzył właśnie słuchawki Cross, które świetnie spiszą się w wielu scenariuszach.

Jeśli ktoś czytał ostatni test modularnych słuchawek Fnatic Gear Duel, powinien wiedzieć, że jestem raczej typem osoby, która stawia akurat w tej gałęzi technologii na wielofunkcyjność. Lubię mieć jeden, ale porządny headset, jaki spokojnie mogę zabrać na miasto i posłuchać w nim muzyki, a następnie wrócić do domu oraz komfortowo napawać się w nim dźwiękami wirtualnych światów. Takich produktów w katalogu producentów sprzętu dla graczy właśnie mi brakuje. Nie masywnych, świecących zestawów, a prostych, lekkich i sprawdzających się w wielu zastosowaniach urządzeń. Dlatego też właśnie Roccat Cross tak bardzo mnie w sobie zauroczył.

Niby drapieżnik, a lekki jak piórko

Zacznijmy od cech zewnętrznych tego zestawu, ale bardziej pod kątem jego funkcjonalności. Roccat Cross to bowiem niewielki i strasznie lekki sprzęt. Przyznam szczerze, że jego obecność na głowie czy podczas noszenia na szyi jest praktycznie niewyczuwalna. Nic zresztą dziwnego, ponieważ całość waży 182 gramy, czyli naprawdę niewiele. Idzie to oczywiście w parze ze wspomnianym wcześniej, kompaktowym rozmiarem, który może akurat nie przypasować na każdą głowę. Nauszniki są niewielkie, a pałąk choć pozwala na dość sporą regulację, to i tak może nie wystarczyć na niektóre gabaryty czaszki. Jednak załóżmy na czas tego tekstu, że akurat Cross na Waszą głowę wejdą. W takim wypadku docenicie fakt, że urządzenie bez problemu zmieści się nawet w mocno zapchanym plecaku. Po prostu jest ultra mobilne.

W parze z mobilnością idzie też elastyczne, ale też i dość solidne wykonanie. Konstrukcja to tak naprawdę mieszanka plastiku, ekoskóry i niewielkich pokładów aluminium. Z metalu wykonany jest oczywiście pałąk. Zauważyłem, iż ten jest niezwykle sprężysty, bo bez większych problemów wygina się we wszelkie możliwe strony. Pozostałe elementy budowy również cieszą. Tworzywo sztuczne nie jest jakąś tanią odmianą, co czuć w rękach. Nie gnie się ono, ani nie sprawia wrażenia tandetnego. Same nauszniki, a raczej poduszeczki okryte ekoskórą są miłe w dotyku i oczywiście są wygodne. Nie uwierają i nie męczą przy dłuższych posiedzeniach, co zdecydowanie cieszy. Także pod kątem technicznym Roccat Cross spisują się świetnie.

Kable wraz z ich wykonaniem również stoją na zadowalającym poziomie. Oczywiście liczba mnoga nie została tu użyta przez pomyłkę, bo do zestawu dołączane są dwa przewody, które swobodnie można ze sobą wymieniać poprzez odpięcie wtyki od słuchawek. Jeden z nich ma zamontowany mikrofon i posiada długość 2,35 metra, a drugi ma 1,2 metra, ale mikrofon schowany ma w podręcznym pilocie. Są one po prostu przeznaczone do dwóch różnych zastosowań – biegania po mieście ze smartfonem w ręku i oczywiście grania przed monitorem. Obydwa mają materiałowy oplot i są bardzo elastyczne. Nie są jakoś specjalnie grube, ale to akurat wpisuje się do mobilnej koncepcji całości.

Jak brzmi kocur?

Tak jak do tej pory Crossy chwaliłem z praktycznie każdej strony, tak teraz przyjdzie mi się do nich nieco poprzyczepiać. Dochodzimy właśnie do momentu, gdzie trzeba powiedzieć coś w kwestii dania głównego, czyli wrażeń związanych z odsłuchem. Tradycyjnie zacznijmy zatem od muzyki, bo tej w sumie ostatnimi czasy słucham więcej, niż faktycznie przychodzi mi grać. Nie jest w tej kwestii zbyt kolorowo, choć nie jest też jakoś mocno tragicznie. Przesiadka z Fnatic Gear Duel, które w muzyce sprawdzały się genialnie, jest odczuwalny.

Na pierwszy rzut ucha (?) czuć tutaj znaczną dominację tonów niskich i to w dość nieprzyjemny sposób. Bas nieco zagłusza, przytłacza inne dźwięki, na czym traci przede wszystkim średnica oraz wyższe partie. Wokal oraz gitary są słyszalne, ale czegoś im brakuje. W sprawie wysokich dźwięków odnoszę jednak wrażenie, że te często zanikają, ale też brakuje im soczystości oraz wyrazistości. Cross świetnie nadały się do muzyki elektronicznej/klubowej, czyli jakiegoś house’u, ale też i do cięższych, gitarowych brzmień. Gorzej już niestety z taką muzyką klasyczną, ale to wynika z takiego, a nie innego podejścia do konfiguracji przetworników. A co ze sceną? Ta wydaje się nieco przytłumiona, bo odgłosy nie rozchodzą się zbyt szeroko, a wypunktowanie odpowiednich instrumentów czasem stanowiło kłopot. Oczywiście potraktujcie ten akapit bardziej pod kątem mojego naturalnego czepialstwa. Jak już wspomniałem wcześniej – nie jest jakoś okropnie źle, ale jest się do czego przyczepić.

Jeśli chodzi o same gry, czyli powiedzmy główny kąsek, to dźwiękowo jest już moim zdaniem pod tym względem nieco lepiej. Wystrzałom z broni nieco brakuje soczystości, ale dzięki mocnemu basowi czuć „huknięcie” z większej giwery czy siłę większego wybuchu. Mniejsza scena nieco utrudnia wsiąknięcie w klimat jakiejś produkcji, ale jeśli chodzi o pozycjonowanie oponentów w przestrzeni to pod tym względem Roccat Cross świetnie się sprawdzały. Nie napotkałem w tej kwestii większych problemów, choć są to słuchawki działające w stereo i nie mają wirtualnego trybu przestrzennego. Mnie osobiście brak tego elementu nie drażnił, bo uważam to za zbędny bajer. Dobry headset stereo obroni się i bez wirtualnego 7.1.

Mikrofon sprawdza się bardzo dobrze, co bardzo mnie zdziwiło zwłaszcza, gdy pod uwagę weźmie się fakt, że są to raczej słuchawki mobilne. Nagrania testowego możecie odsłuchać poniżej, ale jeśli nie macie czasu, to po krótce wspomnę też o wysnutych przeze mnie wnioskach. Otóż mikrofon ma stosunkowo wysoką jakość i ściąga czysty głos. Niestety, poziom jego poziom głośności jest stosunkowo niski i mówieniu we tle towarzyszą też lekkie szumy. Nie są to jednak problemy na tyle rażące, żeby całkowicie dyskwalifikować ten element. Moim zdaniem, nawet pomimo tych delikatnych bolączek, mikrofon jest naprawdę godny uwagi. Może przy lekkim nałożeniu efektów w post-produkcji nada się do tworzenia amatorskich filmików na YouTube.

Czy warto?

Roccat Cross to naprawdę udany produkt. Określiłbym go po prostu jako słuchawki stworzone z myślą o graczach, którzy lubią często odchodzić od monitora i wysoko w hierarchii stawiają mobilność swojego sprzętu. Oczywiście nie jest to produkt bez wad, bo moje pseudo-audiofilskie zmysły podpowiedziały mi, iż w kwestii odsłuchu muzyki pojawiają się lekkie bolączki. Nie skreślają one jednak Crossów całkowicie, a też niektóre osoby nie mają jakoś specjalnie wyrobionego ucha, stąd dla nich zestaw może grać na odpowiednim poziomie. W ogólnym rozrachunku myślę, że jeśli szukacie wielofunkcyjnych słuchawek, ale ukierunkowanych lekko w stronę grania, to obok Roccat Cross nie możecie przejść obojętnie. Cena? Około 300 złotych. Czy to dużo czy mało? To już kwestia indywidualna.