Sharkoon wywarł na mnie dość pozytywne wrażenie w segmencie urządzeń audio, na co wpływ miały testowane przeze mnie niedawno słuchawki H30. Nie było to może rewolucyjne urządzenie do słuchania muzyki, ale jako sprzęt dla graczy sprawdzało się bardzo dobrze. Tym razem do moich rąk wpadła tańsza propozycja tej samej firmy, bo warta lekko ponad 100 złotych, w postaci headsetu Sharkoon RUSH ER2. Czy jest to dobra opcja dla graczy szukających budżetowego urządzenia dobrej jakości?

Sharkoon RUSH ER2 jest dostępny w kilku wersjach kolorystycznych, które zobaczyć możecie na stronie producenta (o, tutaj). Do mnie trafiły te w czarno-zielonych barwach i jak na słuchawki za taką cenę, prezentują się całkiem nieźle. H30 nie był headsetem zbyt pięknym, ale RUSH ER2 powinien już przypaść do gustu większej ilości potencjalnych klientów, zwłaszcza osobom młodszym. Dodatkowe kolory świetnie komponują się z czernią, a i ogólna konstrukcja nie ma specjalnie agresywnych wzorów, powiewających tandetą. Jest dobrze, ale raczej nie chciałbym być widziany z tym sprzętem na głowie, gdzieś podczas spaceru po mieście.

Pierwszy kontakt słuchawek z moją głową zaliczam do pozytywnych. RUSH ER2 należą do urządzeń raczej wygodnych, choć nie ma też co oczekiwać rewolucji od sprzętu za 100 złotych z lekkim hakiem. Boczne przekładnie pozwalają na dostosowanie headsetu nawet do większych głów, co jak na sprzęt w tej cenie zdecydowanie cieszy. Urządzenie jest też całkiem wygodne. Poduszka przytwierdzona do pałąka nie ugniata mocno w głowę, jest miękka i miła w dotyku. Gąbki przytwierdzone do muszli, kryjące się pod ekoskórą, są stosunkowo cienkie i mogłyby być nieco grubsze, ale i tak przy dłuższych sesjach nie odczuwałem dyskomfortu podczas użytkowania. Ergonomię urządzenia mogę zatem zaliczyć do plusów.

Cieszy także wykonanie RUSH ER2. Owszem, konstrukcja zdominowana została głównie przez tworzywo sztuczne, ale jest ono całkiem niezłej jakości. Nie trzeszczy przy kontakcie i nie wydaje się, jakby miało pęknąć przy mocniejszym nacisku. Słuchawki są też bardzo elastyczne i przy mocnym wyginaniu w różne strony, nie sprawiają wrażenia, że zaraz rozlecą się w rękach. W moim odczuciu RUSH ER2 wytrzymają całkiem sporo, co jak na tę półkę cenową zdecydowanie cieszy.

Kabel od słuchawek również pozytywnie mnie zaskoczył. Jest stosunkowo gruby i całkiem elastyczny, a nawet został owinięty materiałowy oplotem. Standardowo przewód kończy się 4-pinowym złączem minijack, ale producent załączył też przedłużacz, który jest jednocześnie rozdzielaczem na dwa 3-pinowe minijacki, świetnie nadające się do wpięcia w nasz ukochany komputer. Jakość kabla jest zadowalająca, a wraz z przedłużaczem ma on 2,5 metra długości, co w zupełności powinno wystarczyć.

RUSH ER2 boryka się jednak z problemem, który miał miejsce przy okazji H30 w kwestii dźwięku. Ponownie Sharkoon udowadnia, że nie ma za bardzo pojęcia, jak dobrze skonfigurować swoje headsety pod słuchanie muzyki. Należy tu jednak zaznaczyć, że RUSH ER2 kosztują zaledwie sto złotych, ale i tak wertowanie mojego katalogu na Spotify z tym sprzętem na głowie, było dla mnie ogromną katorgą. Niskie tony kompletnie dominują tutaj nad innymi dźwiękami, środek jest bardzo średniawy, a tony wysokie są mało soczyste i ogólnie nie sprawiają zbyt dobrego wrażenia. Scena w muzyce również nie wzbudziła we mnie większego podziwu. Fani muzyki klubowej pewnie będą zadowoleni mocnym, narzucającym się basem, ale reszta z pewnością będzie narzekać, tak jak ja zresztą. Nie należę do grona audiofili i osób, które dumnie mogą się nazwać koneserami muzyki, ale RUSH ER2 po prostu krzywdziły moje uszy.

W grach jest już zdecydowanie lepiej, choć jeśli bawicie się głównie w produkcjach skoncentrowanych na trybie dla pojedynczego gracza, to RUSH ER2 nie jest produktem skierowanym do Was. Niektóre odgłosy otoczenia czy ścieżka dźwiękowa będzie tłumiona przez zbyt mocno wybite tony niskie. Jednakże jeśli chodzi o tytuły w stylu Counter-Strike: Global Offensive czy League of Legends, to tam headset sprawdzać się już będzie stosunkowo dobrze. Może dźwięki wystrzałów broni nie powalały, ale pozycjonowanie przeciwników stało na wysokim poziomie.

Moim największym zaskoczeniem była jednak jakość mikrofonu, która jest po prostu fenomenalna. To jeden z najlepszych mikrofonów w słuchawkach dla graczy na całym rynku, a co tu dopiero mówić o headsetach dostępnych w okolicach 100 złotych. Urządzenie nagrywa bardzo czysto, praktycznie nie słychać w nim szumów, dobrze wycisza otoczenia i… no po prostu jest świetny. Próbki możecie posłuchać poniżej.

Sharkoon RUSH ER2 to dobra propozycja dla graczy szukających całkiem niezłych słuchawek w relatywnie niewielkiej cenie. 120 złotych to mała kwota, jeśli chodzi o tego typu sprzęt, choć widać, że producent musiał na czymś zaoszczędzić. Sporo oberwało się tu jakości dźwięku, który przy odsłuchu muzyki szczególnie daje znać o swojej słabości. W grach jest już lepiej, ale również nie ma co oczekiwać rewolucji, nawet jak na takie pieniądze. Reszta elementów urządzenia została już znacznie lepiej wykonana i trzeba przyznać, że do wykonania czy ergonomii Sharkoon bardziej się przyłożył, a chyba najwięcej siły włożył w konstrukcję fenomenalnego mikrofonu. Czy ostatecznie słuchawki mogę szczerze polecić? Jak za takie pieniądze – jak najbardziej, choć jeśli szukacie urządzenia do bardziej uniwersalnego zastosowania, to radzę dołożyć nieco pieniędzy i rozejrzeć się za innymi produktami.

promocja