Przyznam otwarcie: Sound BlasterX H3 był pierwszym headsetem od Creative, jaki dane mi było testować. Nie wiedziałem więc, czego można się po nim spodziewać – z jednej strony firma ma na rynku bardzo dobrą pozycję i słynie z jakości, z drugiej jednak strony nie zawsze ktoś, kto dobry jest w kartach dźwiękowych i głośnikach, poradzi sobie na rynku gamingowych słuchawek dla graczy. Z ciekawością więc otworzyłem opakowanie…6607813_1Opakowanie

…a ono jest raczej klasyczne, bez zbędnych bajerów. Ot, zwykły kartonik, ukazujący przez foliową szybkę zawartość w postaci headsetu. Dodatkowo dostajemy odłączany mikrofon z elegancką gąbką, kabel, który pozwala zmienić pojedyncze wejście jack na podwójne (osobne do słuchawek, osobne dla mikrofonu) i trochę standardowej makulatury. Słowem, nic nadzwyczajnego, ale też bez większej żenady.6607813_2Design i wykonanie

Gdy tylko wyjąłem headset z pudełka, od razu pomyślałem „o, jakie to lekkie!”. I mam na myśli naprawdę lekkie – mam wrażenie, że niektóre cięższe myszki mają większą masę od SBH3. Z jednej strony jest to zaleta, gdyż słuchawki nie ciążą na głowie przy dłuższych sesjach. Z drugiej jednak okupione jest to wykorzystaniem wyłącznie plastiku w konstrukcji pałąka. I tu niestety obawiam się o jego wytrzymałość – do tego stopnia, że raczej nie ryzykowałbym testowego zrzucania zestawu z biurka.

Kolejnym zgrzytem jest wyściółka pałąka. Użyto tutaj twardej pianki, przez co mając headset na głowie miałem wrażenie ciągłego uwierania, jakbym założył twardą plastikową opaskę. Na plus za to oceniam zrobione ze skóropodobnego tworzywa nauszniki. Choć mogłyby być nieco większe, są względnie wygodne, nie męczą uszu i nie powodują dyskomfortu. Zastrzeżeń nie mogę też mieć do solidnego przewodu, pokrytego porządnym oplotem płóciennym.

Jeszcze na koniec słowo o mikrofonie. Ten ma formę zginanego dowolnie drutu, dzięki czemu relatywnie łatwo dopasować go do położenia ust. Tylko relatywnie, albowiem jest dość krótki, przez co sięgał mi maksymalnie gdzieś do kącika ust (a nie mam jakiejś ogromnej głowy).

6607813_3Działanie

Działanie headsetu określiłbym jako poprawne, a nawet niezłe. Bardzo dobrze brzmią w nim pasma wysokie i środkowe. Te są czyste, wyraziste i przyjemne dla ucha, choć momentami brakowało mi w nich nieco większej głębi. Szczególnie odczuwalne jest to podczas słuchania muzyki, w której dźwięk potrafi bardzo szybko się zmieniać i różnice są widoczne jak na dłoni. Zawodzą z kolei basy. Możliwe, że po części jest to efekt braku pełnej izolacji od odgłosów otoczenia (ze względu na dość małe nauszniki), jednak nie czuć tego charakterystycznego dla niektórych konkurentów uderzenia, a momentami nawet, przy basach bardzo głębokich, można doszukać się leciutkiego brzęczenia. Słowem, jeżeli planujecie pograć na zestawie dłużej w takiego Battlefielda 4, to raczej odradzam Operację Metro (mapa, której konstrukcja wymusza mnóstwo wybuchów, połączonych z seriami z karabinów i wszędobylskim echem), w której będziecie mieli bliżej niezidentyfikowaną kakofonię.

O mikrofonie trudno wiele napisać – na tyle sensownie zbiera dźwięk i na tyle mało go zniekształca, że do komunikacji głosowej czy rodzinnych rozmów na Skype nada się bez problemu. Z drugiej strony jednak, jeżeli planujecie rozpoczęcie kariery streamera, to mikrofon od SBH3 raczej wam w tym nie pomoże – nie ta jakość, nawet jak na headset.

6607813_0Podsumowanie

Headset Sound BlasterX H3 to zestaw, który nazwałbym poprawnym. Generowany przez niego dźwięk jest niezły, wygoda wystarczająca, a mikrofon nie sprawia, by potencjalny rozmówca miał nabawić się krwawienia z uszu. Niestety, testowany sprzęt w żadnym miejscu nie wybija się ponad absolutną przeciętność. I tutaj dochodzimy do ceny, która została ustalona na poziomie ok. 270 zł, co jak na urządzenie tej klasy jest zdecydowanie za dużo. Za mniejszą kwotę możemy znaleźć lepszy sprzęt od Gamdiasa, a dokładając 80 zł kupimy już HyperX Cloud. Zanim więc cena nie spadnie co najmniej o 100 zł, trudno mi SBH3 polecić.

promocja