Niedawno do moich rąk trafiły słuchawki Steelseries 9H Virtual 7.1. Po niemalże dwóch tygodniach codziennego użytkowania, jestem gotowy do wydania werdyktu, który może wspomóc szukających dobrego headsetu do gier, nie patrząc zbytnio na koszt. Owszem, są na rynku zdecydowanie droższe pozycje, jednak patrząc na klasę wykonania i możliwości tych słuchawek, cena 550 zł okazuje się nie tak dużym wydatkiem. W tym przedziale cenowym trudno o lepszego reprezentanta.

Po wyjęciu z pudełka, naszym oczom ukazują się słuchawki Steelseries 9H, karta muzyczna na USB dodająca obsługę 7.1, zestaw kabli i przejściówek oraz makulatura, którą, nie ukrywajmy, od razu odkłada się na bok. Przejściówki to m.in. przedłużacz zakończony wtyczką micro USB, podwójny mini-jack do słuchawek i mikrofonu [jeśli ktoś chciałby pominąć kartę muzyczną na USB] i pojedynczy kabelek, dzięki któremu podepniemy słuchawki do urządzeń mobilnych.

Sam kabel słuchawkowy wygląda na solidnie skonstruowany – gruby oplot nie przeszkadza w użytkowaniu, ale dostarcza odpowiedniej ochrony, przez co nie powinniśmy narzekać na jego wycieranie lub narażenie wewnętrznych przewodów. Dodatkowym atutem jest regulowanie głośności i wyciszanie mikrofonu na kablu, ale w słuchawkach za ponad 550 zł jest to według mnie oczywista funkcjonalność.

Stats

Przejdźmy do wykonania samych słuchawek – tutaj Steelseries nie ma się czego wstydzić. Wysokiej jakości naturalna skóra z pomarańczowym szwem, delikatna pianka nausznika, duże komory słuchawki, przez co ucho jest w całości otoczone przez dźwięk – to wszystko aż zachęca do wielogodzinnych testów. Na pierwszy rzut oka widać, że Steelseries ceni sobie elegancki wygląd i rzeczywiście – słuchawki wyglądają jak produkt klasy premium, a nie jak odpustowe headsety gamingowe, które wstyd założyć poza domem. Dodatkowym plusem są cztery poduszeczki pod pałąkiem, które dopasowują się do kształtu głowy na całej wysokości, przez co nawet osoby z dużymi głowami mogą je śmiało użytkować.

Słuchawki testowałem zarówno z komputerem jak i konsolą PlayStation 4, jednak w tym drugim wypadku bez karty USB, czyli bez trybu 7.1. Nie jestem zwolennikiem trybu Dolby w słuchawkach gamingowych, które zazwyczaj z Dolby nie mają wiele wspólnego, jednak po ograniu wielu gier FPS stwierdzam, że po odpowiednim ustawieniu w sterowniku, z 9H można wykrzesać naprawdę sporo. Bez problemu udawało mi się poprawnie lokalizować przeciwników, ich strzały i kroki. Również ostrzał snajperski powodował, że człowiek instynktownie odwracał się w grze w kierunku agresora.

Z wiadomych względów nie narzekam na niedomiar basów, które w słuchawkach gamingowych wyłącznie przeszkadzają, niż pomagają. Dla prawdziwego gracza, który chce ogrywać swoje ulubione FPS-y na najwyższym poziomie, liczą się przede wszystkim średnie i wysokie tony, które pomagają lepiej wykrywać kroki przeciwników i ewentualne odgłosy strzałów. Dodajmy do tego efekt przestrzenności dźwięku i po chwili przyzwyczajenia bardzo komfortowo ogrywało mi się kolejne mecze w CS: GO.

O ile w grach 9H spisują się rewelacyjnie, tak w reszcie zastosowań możemy czuć się lekko zawiedzeni. Virtual Dolby 7.1 niezbyt sprawdza się w filmach, gdzie często występował efekt „studni”. Również podczas komunikacji głosowej na Skype lub Teamspeak 3, często musiałem wyłączać ten tryb, by zdecydowanie czyściej słyszeć swoich rozmówców. Muzyka cierpi na niedomiar basów i nawet po zabawie suwakami w sterowniku, typowe słuchawki hi-fi stereo w podobnej kategorii cenowej spisałyby się zdecydowanie lepiej.

Dla wielu graczy, równie ważnym elementem co same słuchawki, jest wbudowany mikrofon, który w porównaniu ze znacznie droższymi modelami headsetów za 500-600 zł wypada średnio, w porywach trochę lepiej [po włączeniu odszumiania i normalizacji głosu w ustawieniach Steelseries Engine 3, do pobrania ze strony producenta]. Mikrofon chowany w lewej słuchawce spełnia swoje zadanie w przypadku komunikacji głosowej, ale na nic więcej nie można niestety liczyć.  Jeśli dbacie o swoich słuchaczy, to raczej nie skorzystacie z tego mikrofonu podczas streamowania na żywo lub nagrywania podcastów.

Niestety oberwie się też samej karcie dźwiękowej na USB – nie jest ona najwyższej jakości i aż chciałoby się prosić producenta o dodatkowy wzmacniacz lub nieco bardziej dopracowane podzespoły. Samo dodanie wirtualnego 7.1 może nie wystarczać i jeśli posiadacie lepszą kartę muzyczną w komputerze, to dołączana do zestawu karta na USB szybko powędruje do lamusa. Tym bardziej, że wielu producentów dodaje do swoich kart oprogramowanie, które również emuluje Dolby 7.1. Niestety jeśli chcecie skorzystać z oprogramowania producenta (Steelseries Engine 3) do zmian ustawień i presetów, wtedy wymagane jest podłączenie dołączonej do zestawu karty. Chętnie zobaczyłbym w ofercie Steelseries same słuchawki 9H, bez karty dźwiękowej. Ciekaw jestem jak wtedy kształtowałaby się cena końcowa tego produktu?

Czy mimo wysokiego kosztu zakupu, słuchawki Steelseries 9H 7.1 Virtual są warte naszej uwagi? Mogę je polecić każdemu graczowi, który chce wyraźniej słyszeć przeciwników w takich grach jak Call of Duty, Battlefield czy Counter-Strike: Global Offensive. Również amatorzy MMORPG i gier typu MOBA [League of Legends, Dota 2 itp], mogą liczyć na wygodne słuchawki i po wielogodzinnych sesjach w trybach rankingowych, nie  będą narzekać na uciskający głowę pałąk. W tej kwestii, Steelseries niezmiennie od lat rozpieszcza nas ergonomiczną budową, mając na uwadze tych najbardziej wymagających użytkowników, którzy na graniu spędzają codziennie sporo wolnego czasu.

Rewelacyjna jakość dźwięku w swojej klasie cenowej, ergonomia i wygoda, nawet po parogodzinnych maratonach z konsolą lub komputerem powodują, że Steelseries 9H Virtual 7.1  jest godnym polecenia produktem dla każdego wymagającego gracza. W tej kategorii cenowej są to najwygodniejsze słuchawki, jakie przyszło mi testować, nawet pomimo lekko pocących się uszu przy dłuższych posiedzeniach. Są lekkie i wytrzymałe, a zastosowanie aż czterech poduszek na pałąku, to strzał w dziesiątkę, za który moja głowa serdecznie dziękuje.

Tym samym chciałbym podziękować za przeczytanie mojego pierwszego testu na tym portalu. Mam nadzieję, że styl jak i rzetelność przypadły Wam do gustu. Wszelkie uwagi i komentarze pod wpisem mile widziane, wszak pomoże to w polepszaniu kolejnych tekstów, które pojawią się na WhatNext.pl