Prawdę powiedziawszy, nie mam bladego pojęcia jak oryginalnie zacząć wstęp tego testu. Przyszło mi bowiem sprawdzić nową wersję kultowych słuchawek Siberia, choć tym razem edycję oznaczoną numerem 350. Jest to następca wersji V3 Prism i gdybym miał wskazać jedną dużą różnicę między tymi modelami, to nakierowałbym swój palec w stronę dodanej możliwości aktywacji wirtualnego dźwięku przestrzennego. Coś jeszcze? No właśnie nie bardzo.

Nie miałem okazji mieć na głowie akurat V3 Prism, ale wielokrotnie spotkałem się w swojej karierze z różnymi reinkarnacjami klasycznych Siberia. Stąd też konstrukcja tej rodziny sprzętu nie jest mi kompletnie obca. Dlatego zaraz po wyjęciu modelu 350 z pudełka, praktycznie nie doszukałem się rewolucyjnych zmian w stosunku do poprzedników. Zresztą tak jak Steelseries nie widzę sensu w usprawnieniu czegoś, co w wielu miejscach ociera się o perfekcję.

Po wzięciu Steelseries Siberia 350 do ręki, wiadomo już czym producenci tak bardzo zaskarbili sobie przychylność graczy. Ergonomia – tym elementem praktycznie stały i stoją te słuchawki do dziś. Siberia 350 są niesamowicie lekkie i dzięki charakterystycznej budowie pałąka, dostosowują się do budowy głowy już w momencie ich założenia. Muszle są na tyle duże, że bezproblemowo okrywają całą powierzchnię uszu, a miękkie gąbki dopełniają wszechogarniające uczucie komfortu. Słowa “zmęczenie” oraz „Siberia” w ogóle ze sobą nie współgrają. Ani razu, nawet podczas długich posiedzeń, nie mogłem narzekać na to, że coś mnie uwiera czy przeszkadza mi pod względem ergonomicznym. Siberia to jedne z najwygodniejszych słuchawek na świecie i w odsłonie 350 nic się pod tym względem nie zmieniło.

Pragnę jednak zaznaczyć, że jeśli macie głowy większych rozmiarów, to równie dobrze możecie pożegnać się z myślą o zakupie tego sprzętu. Moja czaszka do najmniejszych nie należy i po założeniu Siberia 350, praktycznie stykała się ona z maksymalnym stopniem regulacji pałąka. Osobom z nawet delikatnie większą głową headset po prostu nie wszedłby nawet na uszy. Steelseries ma zatem ten element do poprawienia.

dsc_8631

Jakość wykonania wiąże się oczywiście z niewielką wagą Siberia 350. Pałąk jest jedynym elementem, który wykonany został z czegoś innego niż plastik. Reszta to już po prostu tworzywo sztuczne, pomijając oczywiście skórzane nauszniki. Kiedy weźmiemy nowe dzieło Steelseries do rąk, ciężko doszukać się jakiejś wady. Nic tu nie skrzypi, nie skrzeczy, całość wydaje się twarda, a cała konstrukcja jest naprawdę wysoce elastyczna. Słuchawki jednak nie wyglądają na takie, które potrafią przetrwać upadek z jakiejś potężnej wysokości. Z pewnością przetrwają one warunki życia codziennego, ale nie liczyłbym na coś więcej.

Urządzenie według wskazań producenta współpracuje z komputerami klasy PC oraz Mac, a także konsolą PS4. Obyło się bez wsparcia dla Xbox One czy urządzeń mobilnych. Headset podłączamy przy pomocy interfejsu USB, co znacząco ogranicza jego zastosowanie, zwłaszcza że w pudełku nie ma jakiejkolwiek przedłużki.

Osobiście nie polecam jednak grania z poziomu kanapy, głównie przez fakt, że przy tej długości kabla jest to niemożliwe. Steelseries nie zdecydowało się na dorzucenie przedłużki do zestawu, a sam przewód ma jedynie 1,5 metra długości. Osobiście nie miałem z tym problemu, ale inni mogą uznać, że to za mało. Kabel ma izolację wykonaną z silikonu średniej grubości. Pozostawiam to jako wiadomość dla osób, których urządzenia muszą mierzyć się z ostrymi krawędziami biurek. Materiałowy oplot zdecydowanie lepiej wytrzymuje tego typu starcia.

dsc_8667

Siberia 350 to przede wszystkim słuchawki dla graczy. Upodobali sobie oni tę rodzinę urządzeń, między innymi przez wzgląd na bardzo dobry dźwięk w wielu grach. Pod tym względem nowy model 350 kompletnie mnie nie zawiódł. Jak zwykle moją główną platformą testową był Battlefield na przemian z Counter-Strike: Global Offensive, ale nie obyło się bez zabawy w kilku bardziej klimatycznych tytułach z gatunku RPG. Każdy dźwięk wydobywający się z gry brzmi wprost fenomenalnie. Niezależnie czy mówimy tu o chrzęście stali, czy eksplozjach granatów wymieszanych z wystrzałami broni. Pozytywnego wrażenia dopełnia tu tylko możliwa aktywacja DTS, czyli wirtualnego systemu 7.1. W stosunku do trybu stereo nie wprowadza on jakichś rewolucyjnych zmian, ale udaje się mu lekko imitować dźwięk przestrzenny.

A jak wygląda sprawa z pozycjonowaniem? W takim Wiedźminie lepiej mogłem poczuć otaczający mnie świat i sprecyzować kierunek, z jakiego dobiegał dany odgłos. W Counter-Strike: Global Offensive również bardzo łatwo potrafiłem precyzyjnie wychwycić miejsce, z którego padały do mnie strzały. W strzelance od Valve dochodziło jednak czasem do sytuacji, że słyszałem oponenta nie po tej stronie co trzeba. Interpretowałem dochodzący dźwięk tupania, jakby dobiegał on do mnie z lewej strony, a wrogi gracz wyskakiwał mi z prawej. Były to jednak skrajne oraz rzadkie sytuacje i ciężko mi powiedzieć czy nawaliły tu Siberia 350 czy kodeki dźwiękowe gry.

Siberia 350 nadają się również do muzyki, ale jeśli chcielibyście, żeby słuchawki zaskoczyły Was czymś pod tym względem, to trafiliście nie na ten produkt. Steelseries zadbało jednak o to, żeby nasze ulubione kawałki brzmiały po prostu dobrze i nic ponadto. Nie ma tu zjawiska podbitych tonów niskich, bardzo charakterystycznego dla headsetów celujących w środowisko graczy. Odpowiednio niskie, środkowe oraz wyższe dźwięki stoją tu na tym samym poziomie. W oprogramowaniu jest niby wbudowany equalizer, ale wnosi on jedynie niewielkie, subtelne zmiany do ogólnego wydźwięku. Piosenki ogólnie brzmią czysto i nie dostrzegłem jakichś niemiłych zjawisk, nawet na większym poziomie głośności. Siberia 350 w zupełności wystarczą do przypomnienia sobie kilku numerów z ukochanej płyty, gdzieś pomiędzy kolejnymi meczami w CS-a.

dsc_8668

Mikrofon w nowej odsłonie rodziny Siberia spisuje się po prostu dobrze. Nie polecę go do nagrywania profesjonalnych materiałów na YouTube, ale w zupełności powinien starczyć do prostej komunikacji na Skype czy TeamSpeaku. Moi znajomi nie narzekali na to, że jestem niesłyszalny, ale nie twierdzili przy tym, że mój głos brzmi w rewolucyjny sposób. Próbki zresztą możecie sprawdzić sami.

Oprogramowanie słuchawek to dobrze znany Steelseries Engine 3. Ustawić możemy tutaj wszystkie podstawowe elementy, takie jak animacja oraz podświetlenia LED czy poziom głośności mikrofonu. Dodatkowo dostajemy opcję aktywacji trybu DTS i “optymalizacji mikrofonu”, a także przyjdzie tu pobawić nam się suwaczkami od equalizera. Interfejs jest bardzo czytelny i został intuicyjnie zaprogramowany. Steelseries nie odkryło zatem nic wielkiego w kwestii oprogramowania i dostarcza użytkownikom standardowe opcje, których obecność oczywiście warto pochwalić.

Siberia 350 kompatybilne są również z modułem GameSense, który zmienia oświetlenie w wybranych grach w zależności od sytuacji. Jeśli nabijemy 3 fragi z rzędu w Counter-Strike’u, albo mamy mało życia, możemy sprawić, że słuchawki zaczną pulsować na czerwony kolor. Potraktujmy to jednak jako zwykły bajer, który nie nadaje się jako dające przewagę źródło informacji. W końcu kto zdejmowałby słuchawki z głowy, żeby popatrzeć ile “ustrzelił fragów”, skoro takie dane są łatwo dostępne z poziomu monitora. Kibicujący nam znajomi z pewnością będą jednak zachwyceni taką opcją.

Największą jednak rolę w popularności tej wersji odegra cena, która moim zdaniem jest zdecydowanie zawyżona, przynajmniej jak na polskie standardy. Mamy tu bowiem do czynienia z headsetem o wartości 500 złotych. Gdyby tryb wirtualnego dźwięku przestrzennego był naprawdę dobry i zmieniał doświadczenie z korzystania z Siberia 350, to byłbym w stanie jakkolwiek uzasadnić taki wydatek. Posiadaczom poprzednich wersji również nie polecam aż nadto zakupu nowego modelu. Zmiany są na tyle subtelne, że ciężko byłoby racjonalnie uzasadnić wyłożenie na stół aż 500 złotych. No chyba, że poprzednie Siberie po prostu się Wam rozleciały.

Nie mniej jednak, pomijając cały ten ekonomiczny aspekt, nowe słuchawki od Steelseries to kawał dobrego sprzętu, który dumnie może dzierżyć ze sobą sztandar z godłem “Siberia”. Steelseries Siberia 350 to zdecydowanie bardzo dobre słuchawki dla graczy i nowy model nie zaburzył jakości swoich poprzedników. 350 są bardzo wygodne, świetnie sprawdzają się w grach, przyjemnie słucha się w nich też muzyki. Dziedzictwo marki zostało zatem zachowane.

`

promocja