Sprzęt dla graczy, szerzej znany jako gamingowy, od zawsze kojarzył mi się z tandetą. Zasadność produkowania drogich gadżetów dla wielbicieli growego medium o nazbyt udziwnionej stylistyce, ograniczonej użyteczności, ale ponad wszystko często słabej jakości, kosztujących niebotyczne sumy uznaję za irracjonalną. Bez sensu. Rzecz ta ma się szczególnie słuchawek, które jak wiemy są niezwykle ważnym elementem podczas pełnego czerpania przyjemności z rozgrywki a podczas wojaży sieciowych będą niekiedy nieocenionym atutem, co potwierdzi zapewne każdy amator FPS’ów. Innymi słowy kupowanie słuchawek, lub szerzej mówiąc Headsetów, tylko dla tego że mają mikrofon i są sygnowane logiem znanego gracza lub serii produktów jednoznacznie kojarzących się z E-Sportem uważam za przyrost formy nad treścią. Jednakże, do moich rąk niedawno trafił Headset powoli debiutujący w naszym kraju o nazwie HyperX Cloud, który możliwe że zmieni zasady gry w tym segmencie rynku.

Headset HyperX Cloud produkowany przez firmę Kingstone, zapewne większości Wam znanej z dostarczania pamięci RAM i dysków twardych, przybył do redakcji w rozmiarowo pokaźnym pudle ozdobionym podobizną sprzętu w nim schowanego oraz masą tekstu i innych znaczków jakości. Po otwarciu kartonu przyjdzie zmierzyć się nam z kolejnym pudłem wykończonym czarnym matem i srebrnym logiem producenta, co wygląda bardzo elegancko przypominając futerał. Po otwarciu kartonowego więzienia, na odwrocie wieczka znajdziemy list od głównego menadżera zespołu HyperX, pana Andersena „G8V1k1ng” Willumsena, dziękującego za nabycie sprzętu, wybranie tej a nie innej marki a tym samym za dołączenie do grona pasjonatów korzystających z rozwiązań HyperX. Mała rzecz a cieszy.

Po otwarciu kartonu nasze nozdrza uderza typowy zapach tajwańskiej gumy, co z biegiem lat już mnie nie dziwi ani specjalnie odrzuca, biorąc pod uwagę miejsce produkcji niemal każdego sprzętu komputerowego lub audio. W piankowej otulinie znajdziemy cały asortyment przydatnego sprzętu począwszy od: tradycyjnej przedłużki kabla słuchawkowego, przedłużki z kontrolerem głośności, przejściówki z żeńskiego wtyku mini jack mikrofonu i słuchawek na pojedynczy męski mini jack, modularny mikrofon, parę dodatkowych nauszników i pokrowiec na słuchawki w ramach ewentualnych wypadów plenerowych. Mówiąc oględnie zestaw jest bogaty a wykonanie słuchawek przyprawia największe, naturalnie pozytywne zdziwienie. Do rąk otrzymujemy słuchawki w systemie zamkniętym, wykonane z aluminium, plastiku o wysokiej jakości i materiału skóro-podobnego. Podstawowy kabel zakończony podwójnym wtykiem jest elastyczny, osłonięty czarną plecionką, mierząc 1,5m długości, co wystarczy w zupełności. Przyglądając się uważnie całości naszej uwadze na pewno nie umknie oszczędność formy, eleganckie wzornictwo i przywiązanie do detali, które do tej pory spotykaliśmy w słuchawkach drogich, typowo odsłuchowych takich marek jak np. Sennheiser, Denon, AKG czy Shure.

Niezwykle ważnym atutem testowanych słuchawek jest ich wygoda noszenia. Korzystanie z HyperX Cloud to czysta przyjemność. Słuchawki leżą na głowie pewnie, nie są ciężkie ani za lekkie a wielogodzinne obcowanie z muzyką lub nabijanie fragów po sieci nie sprawia dyskomfortu. Ponadto, fabrycznie nasz headset wyposażono w nauszniki wykonane z materiału skóro-podobnego, przywodzącego na myśl np. Aurvana Live, czy HD380pro, jednakże, jak już wspomniałem, w kartonie znajdziemy dodatkowy, dla odmiany welurową parę nauszników.

Headset zastał przetestowany zarówno pod względem tradycyjnego odsłuchu muzyki, głownie na odtwarzaczu płyt kompaktowych Marantz CD-52, jaki i rozrywki w postaci gier takich jak TitanFall, Battlefield 4 i Need for Speed odpalonych na tradycyjnym piecu uzbrojonym kartę dźwiękową ASUS Xonar D1. Słuchawki dotarły do nas fabrycznie nowe, to też by uzyskać względnie miarodajne wyniki konieczne było pierw porządne wygrzanie ich przez ciągły odsłuch, choć jak wiemy taki proces jest jednak bardzo długi a czas jaki mamy dostępny na testy jest bardzo ograniczony. Na początek podamy kilka suchych faktów, zanim przystąpimy do konkretów.

Słuchawki:

  • Częstotliwość reakcji: 15-25 000 Hz
  • Typ przetwornika: sterownik dynamiczny, zamknięty, średnica 53 mm
  • Poziom ciśnienia akustycznego (SPL): 98 ±3 dB
  • Złącze: wtyczka mini stereo jack (3,5mm)

Mikrofon:

  • Typ przetwornika: kondenser (technologia back-electret)
  • Charakterystyka: kardioidalna (zwana też nerkową, zawsze spotykana w mikrofonach dynamicznych oraz pojemnościowych)
  • Częstotliwość reakcji: 100-12 000 Hz
  • Złącze: wtyczka mini stereo jack (3,5mm)

Zaiste, dzięki zamkniętej konstrukcji i bardzo żwawo reagującym przetwornikom HyperX Cloud charakteryzują się basowym brzemieniem, przyjemnym, ciepłym z odpowiednim zejściem przy konkretnych gatunkach muzycznych, nie męcząc przy okazji gracza zbyt podkolorowana akustyką podczas grania. Charakterystyka słuchawek jest na swój sposób wyważona, zajmując miejsce gdzieś pomiędzy neutralnym a czysto rozrywkowym brzemieniem, ciesząc słuchacza przede wszystkim swoją dynamiką i szeroką gamą odwzorowanych dźwięków. Jednakże, przyparty do muru ostatecznie skłoniłbym się w stronę określenia testowanych słuchawek sprzętem o zabarwieniu bardziej rozrywkowym, co będzie mieć relatywnie przełożenie na przyjemność czerpaną z muzyki lubiącej taki typ nauszników, gdzie mowa oczywiście o bardzo progresywnym Hous’ie, szeroko pojętej elektronice, ale ponad wszystko HyperX Cloud ucieszą wszystkich wielbicieli muzyki Rockowej i jej pochodnych z NuMetalem na czele. Szybkość, dynamiczność instrumentów przemieszana często z chrapliwym i głośnym wokalem znakomicie wychodzą w wykonaniu słuchawek HyperX Cloud. W ogólnym rozrachunku podczas odsłuchu można odnieść wrażenie że użytkownik jest niejako otoczony przez scenę dźwiękową w kształcie litery U, zaś instrumenty znajdują się bardzo blisko ucha. Niestety nie jest to model szczególnie bliski sercu osobom ceniącym sobie całkowitą przejrzystość i „sceniczność” odsłuchiwanych płyt.

Przedłożona specyfika HyperX Cloud ma ponad wszelką wątpliwość znaleźć zastosowanie podczas gry, gdzie headset faktycznie sprawdza się idealnie. Pierwsza styczność z możliwościami testowanego produktu miała miejsce w grze Shift 2 i Most Wanted a Criterion Game na platformie PC, gdzie jak sami pewnie wiecie tytułom tym nie można odmówić oprawy dźwiękowej. W typowych słuchawkach, jakie przyszło mi opisać na łamach portalu podczas gry dźwięki tworzyły zwartą scenę przed graczem, przez co sprawiało to wrażenie jakoby jesteśmy tylko widzem niczym w kinie a nie aktywnym uczestnikiem wydarzeń. Tu sprawa ma się całkowicie inaczej, bowiem niemal ocieramy się o dźwięki otoczenia odnosząc wrażenie że siedzimy w prowadzonym samochodzie potęgując dodatkowo radochę z zabawy. Szczególnie przyjemne uczucie generują widlaste ósemki w wykonaniu Mustanga, czy Corvette, gdzie konieczna jest kluczowa współpraca pomiędzy wysokimi i niskimi tonami na konkretnych pasmach. Podczas szybkiego przejazdu w zatłoczonym tunelu, lub gdy na torze zmaga się cała plejada europejskich i amerykańskich jednostek napędowych przekrzykując się nawzajem, nauszniki Kingstona powodują błogi uśmiech na twarzy.

Podczas ogrywania strzelanek headset nie zawiódł mnie, jeśli idzie o wrażenia jak i przydatność mikrofonu, tak koniecznego podczas walki zespołowej. Wzorem gier wyścigowych niemal czujemy się uczestnikami pola bitwy, a biorąc pod uwagę rewelacyjne udźwiękowienie BF4 i TitanFall możecie się przygotować na spore, wgniatające w fotel wrażenia. Słuchawki pozwalają dobrze rozpoznać jaki i skąd dociera do nas dźwięk nie tracąc przy tym całego rozrywkowego zabarwienia. Ponad wszystko ich specyfika nie jest męcząca dla ucha, to też nawet długie turnieje nie powodują znużenia ani zmęczenia.

HyperX Cloud zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Moim zdaniem słuchawki dobre powinny spełniać trzy fundamentalne założenia: funkcjonalność, wygodę i brzmienie. W każdym z tych aspektów słuchawki sprawdziły się, szczególnie jeśli idzie o wygodę noszenia i funkcjonalność zapewnioną przez bogate wyposażenie jak i wykonanie produktu. Wzornictwo jakie prezentuje HyperX Cloud odbiega od typowo kojarzącego się z gamingowymi słuchawkami, ociekającymi agresywnymi kolorami, nachalnymi logami i stylistyką wykluczającą ich użytkowanie poza zaciszem pokoju gracza ewentualnie turnieju. Jednym zdaniem HyperX Cloud wyglądają znakomicie, przywodząc na myśl sprzęt odsłuchowy z wysokiej półki cenowej. Co do kwestii samego brzemienia oferta Kingstona również zdała egzamin, bowiem grają przyjemnie, przejrzyście ciesząc słuchacza podczas odsłuchu oraz zabawy. Nie miejmy jednak złudzeń, jeśli idzie o wyłączne słuchanie muzyki w przedziale cenowym 400-450 zł (bo tyle przyjdzie nam wyłożyć za HyperX Cloud) możemy znaleźć słuchawki grające znacznie lepiej. Powyżej 400 zł konkurencja jest bardzo zaciekła z strony Sony, Sennheisera, AKG i tym podobnych firm. HyperX Cloud to jednak headset ukierunkowany w stronę cyfrowej rozrywki i tu sprawdza się idealnie.

Reasumując cena może faktycznie trochę odrzucać, choć jeśli zejdzie poniżej pułapu 400 zł, będzie to więcej niż doskonała oferta dla graczy-entuzjastów, poszukujących również sprzętu to odsłuchu mającego przede wszystkim za zadanie bawić. Jako rekomendację dodatkową mogę powiedzieć jeszcze, że są to faktycznie pierwsze słuchawki z świata gamingu, które nabyłbym bez wahania.