Przyznam szczerze, że siadając do tego testu, non stop drapię się po głowie, bo nie wiem jak dobrze ugryźć temat. Przez moje ręce przewinęło się mnóstwo sprzętu gamingowego czy cała gama smartfonów, ale jeśli chodzi o fotografię czy kręcenie wideo, to jestem kompletnym amatorem. Zresztą widać to po zdjęciach w niektórych moich testach. ;) Podejście do tematu kamerek to dla mnie zupełna nowość, ale całe szczęście nie oceniam sprzętu dla entuzjastów za kilkanaście tysięcy złotych, a w zasadzie akcesorium do telefonów Samsunga. Tak, Gear 360 to w sumie nic innego jak ciekawy gadżet i ciężko doszukiwać się w tym urządzeniu czegoś więcej.

Zamknięta we własnym ekosystemie

Zanim przejdę do samej kamerki, warto mniej więcej wyjaśnić czemu Gear 360 lepiej nazywać dodatkiem do topowych smartfonów Samsunga, aniżeli pełnoprawnym urządzeniem. Tak naprawdę właśnie bez takiego Galaxy S7, S6, S6 Plus czy Note 5 w różnych odmianach nie ma co nawet zastanawiać się nad zakupem tejże kamerki. Owszem, ta jest w stanie działać bez wymienionych wyżej telefonów, ale tracimy przez to masę funkcjonalności. Nie ma możliwości „podglądu live”, zdalnej zmiany ustawień czy w ogóle dostępu do niektórych opcji, a nawet brakuje udostępniania filmików. Trzeba przyznać, że to dość śmiałe posunięcie i próba wymuszenia na nabywcach uzależnienie od ekosystemu Samsunga. Konkurencyjne kamerki sferyczne pozwalają na działanie z szeroką paletą urządzeń, dlatego brak kompatybilności Gear 360 z innymi smartfonami to w zasadzie największa wada tego akcesorium. Za to dalej jest już tylko lepiej.

Zewnętrzna część urządzenia na plus

Zacznijmy może najpierw od tego co można znaleźć w standardowym zestawie. Oprócz samego gadżetu jest standardowo kabel USB (jeszcze nie typu C), materiałowy pokrowiec, a także malutki, acz bardzo pomocny statyw. Ten ostatni element jest składany, przez co jednocześnie stanowi on podstawowy uchwyt dla kamerki. Do amatorskich zastosowań nie będzie zatem potrzeby dokupowania oddzielnie „stojaka”, żeby korzystać z Gear 360 w komfortowy sposób. Samsung pomyślał jednak o entuzjastach, stąd wmontowany tu gwint ma takie same rozmiary, jak te standardowo umieszczane w wielu aparatach fotograficznych. Posiadacze dodatkowych „nóżek” do np. lustrzanek powinni być wniebowzięci.

Do całego zakupu trzeba jednak doliczyć dodatkowo zakup zewnętrznej pamięci w postaci karty microSD. Bez niej kamerka całkowicie odmówi posłuszeństwa z oczywistych powodów. Nasz „bank na dane” może mieć maksymalnie pojemność 256 GB, z czego minutowe nagranie w standardowej rozdzielczości 2560 x 1280 pikseli zajmuje około 300 MB. Gear 360 pozwala też na nagrywanie w 3840×1920 i ogólny rozmiar plików wzrasta wraz z większym zagęszczeniem pikseli, ale o niezbyt znaczny procent.

Zanim jednak zdążymy wyczerpać zasoby naszej karty pamięci, prędzej siądzie akumulator. Ten ma pojemność 1350 mAh i mi starczył na niecałą godzinę lub dwie nagrywania. Bateria jest jednak wymienna, co jest ogromnym plusem, ale w dodatkowe źródła energii trzeba się już wyposażyć na własną rękę i oczywiście przy pomocy swojego portfela.

Pokrowiec znalazł się w samym zestawie pewnie ze względu na to, iż przenoszenie urządzenia w kieszeni jest niemożliwe, a może raczej mocno niepraktyczne. Gear 360 ma wymiary zbliżone do piłki do tenisa ziemnego, może jest nawet nieco mniejszy. Dlatego też pchanie go do kieszeni w spodniach raczej mija się z celem, podobnie zresztą jest w przypadku kurtek, bo jeśli sama „kulka” się zmieści, to i tak będzie mocno odstawać gabarytami od naszego ubioru.

Samo wykonanie Gear 360 można jednak uznać za udane. Przede wszystkim cała konstrukcja jest niespecjalnie ciężka, bo waży 152 gramy. Gdyby nie wspomniany kształt, to ciężko byłoby w zasadzie odczuć jej obecność, o ile akurat chowamy ją w założonej na sobie odzieży. Sama obudowa została wykonana głównie z plastiku, ale o jego jakość nie mam co się zbytnio martwić. Urządzenie podczas trzymania go w dłoni daje wrażenie solidności. Trzeba jednak uważać na mocno odstające od reszty szkiełka, które przy upadku z pewnością ucierpią jako pierwsze. Warto też dodać, że sprzęt posiada certyfikat IP53, zatem jest on odporny na pył, a także zachlapania wodą. To świetny dodatek dla osób lubiących biegać z kamerami po deszczu.

Na górze urządzenia znajdziemy prosty, czarno-biały wyświetlacz, w którym możemy manipulować kilkoma ustawieniami urządzenia, ale też i zmieniać jego tryby działania. Stanowi on nasze główne źródło informacji w kwestiach związanych ze stanem baterii czy pozostałym możliwym czasem nagrywania. Jeśli nie macie pod ręką takiego Galaxy S7 Edge, to jesteście skazani na konfigurację Gear 360 z poziomu tego małego wyświetlacza. Nie jest to specjalnie wygodne rozwiązanie, ale zawsze to jakaś alternatywa.

Łączność i samo nagrywanie

Po nagraniu materiału wideo, należałoby go też przesłać na telefon. Parowanie odbywa się przy pomocy Bluetooth, ale samo przesyłanie danych to już zadanie dla sieci Wi-Fi, która tworzy się między smartfonem a Gear 360. Przegranie nawet bardzo krótkiego materiału to zwykle kwestia kilku minut, stąd tego typu działania radzę przeprowadzać już w zaciszu swojego domostwa, żeby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.

Przejdźmy jednak do mięska, czyli do samych materiałów. Gear 360 pozwala nam robić zdjęcia, nagrywać wideo wraz z ich poklatkowymi odmianami, a do tego tworzyć możemy też zapętlone filmiki. Wszystko to oczywiście w 360 stopniach lub jeśli tego sobie akurat zażyczymy, jest też opcja wyłączenia jednego z obiektywów i wymuszenie nagrywania w standardowy sposób.

Poniżej dwie testowe fotki w 360 stopniach

Mały sneak peak nadchodzącego testu :)

Posted by Karol Krajewski on Dienstag, 21. März 2017

Jak już wspomniałem gdzieś wyżej w teście, twór Samsunga nagrywa w jakości 4K. Czyni go to tym samym jednym z grona niewielu urządzeń, które oferują tworzenie materiałów w tej rozdzielczości. Nie jest to jednak jedynie zwykła liczba, która ma zrobić wrażenie na potencjalnym nabywcy. Ma to faktyczne przeniesienie na poziom nagrywanych filmików i muszę przyznać, że w porównaniu z innymi kamerkami Gear 360 wypada naprawdę nieźle. Nagrania prezentują się świetnie, zarówno te kręcone w ruchu, jak i z miejsca. Wideo są szczegółowe, ostre i całkiem nieźle oddają kolory. W gorszych warunkach oświetleniowych jest już nieco gorzej, bo pojawia się garść szumów, ale nadal nie jest jakoś specjalnie tragicznie. Warto też dodać, że mikrofon (a raczej mikrofony, bo są dwa) ściąga odgłosy dookoła kamerki w godny pochwały sposób. Mój testowy filmik ze znajomymi w pubie pozwolił mi ponownie posłuchać zabawnych dialogów, które nagrane zostały przy dobrym piwie. Trzeba też jednak zaznaczyć, że mikrofon lubi ściągać odgłos szumiącego wiatru, przynajmniej jeśli mowa standardowych ustawieniach.

Niestety, wszystkie poniższe próbki nagrane zostały nie w 4K, a w 1440p, co zresztą mocno widać przy powiększeniu na monitorze. Jestem równie mocno sfrustrowany co Wy, bo nakręcone przeze mnie filmiki w 4K zniknęły z karty pamięci w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach. Mógł to być błąd kamery, albo aplikacji w telefonie. Polecam sięgnąć dla porównania po próbki Gear 360 w 4K, które z pewnością są szeroko dostępne na YouTube.

Czy dostrzegłem jakieś rażące wady przy nagrywaniu? W sumie tak, bo jest jedna i to całkiem spora. Samsung zdecydowanie musi usprawnić konstrukcję, albo algorytmy odpowiadające za łączenie obrazu z obydwu obiektywów. Na wielu materiałach ewidentnie widać linię w okolicach wartości 180 stopni. Psuje to mocno immersję przy oglądaniu takiego wideo, zwłaszcza gdy ma się na głowie np. Gear VR od Samsunga. Nie jest to może rażący problem, ale warto byłoby go jak najszybciej wyeliminować, bo konkurencja nie boryka się z tego typu kłopotami.

Czy warto?

Czy można pokusić się o zakup Gear 360? To bardzo trudne pytanie, bo urządzenie jest skierowane do naprawdę ściśle określonego grona odbiorców. Mowa tu o posiadaczach lub osobach planujących nabycie któregoś z flagowych smartfonów Samsunga. W końcu jakby nie spojrzeć, Gear 360 jest tylko i wyłącznie akcesorium do tych telefonów, bo bez nich kamerka traci sporo w kwestii funkcjonalności. Jednak jeśli akurat posiadacie np. takiego Galaxy S7 i jesteście zainteresowani nagrywaniem materiałów w 360 stopniach, to ciężko znaleźć na dzień dzisiejszy porządną konkurencję dla Samsunga. Są mniejsze kamerki, które dodatkowo mają mniej podatne na uszkodzenia obiektywy, ale niewiele, a może i nawet żadna z nich nie zaoferuje tak wysokiej jakości nagrywanych materiałów. Gear 360 to zatem świetne urządzenie, które ograniczane jest przez to jedno duże „ALE” w postaci jego zamknięcia w ekosystemie Samsunga.