Przyznam, że byłem nieco zaskoczony informacją o tym, że Alienware będzie produkował peryferia gamingowe. Dell zaistniał na świecie z marką Alienware, jako oferującą laptopy i komputery dla graczy o bardzo… specyficznym wyglądzie i kojarzące się z iście nieprzyzwoitą ceną. Zaczęto nawet żartować, że charakterystyczne logo ufoludka jest wynikiem właśnie tych dwóch czynników: kosmicznej ceny i kosmicznego wyglądu.

Co by jednak nie mówić – Alienware jest jedną z pierwszych marek produkującą sprzęt dedykowany graczom. Decyzja o wejściu na rynek peryferiów gamingowych wydaje się więc nieco spóźniona. Od lat panują na nim przecież tacy giganci jak Razer, SteelSeries czy chociażby Kingston ze swoją marką HyperX.
Do testów otrzymałem topową klawiaturę AW768 wraz z palmrestem AW168 (który należy dokupić jako osobne akcesorium). Sprawdźmy zatem, czy atak kosmitów na tą półkę okazał się skuteczny.

UFO ląduje na biurku – wygląd i wykonanie

Klawiatura przychodzi do nas w sterylnym niemalże opakowaniu, na którym mamy jedynie nadruk ze zdjęciem urządzenia, po bokach i z tyłu kilka informacji oraz haseł reklamowych i w zasadzie nic więcej. Całość prezentuje się jednak nadzwyczaj elegancko. Front jest otwierany i możemy podejrzeć, jak sprzęt wygląda przed zakupem. Nie zapomniano o okienku na kilka klawiszy, aby można było je sobie pomacać przed zakupem. Jeżeli opakowanie miało wywrzeć wrażenie ekskluzywnego, to jak najbardziej się to udało.

Po wyjęciu ukazuje się wspaniały wręcz sprzęt. Tak – wygląd definitywnie robi pozytywne wrażenie. Klawiatura jest duża, masywna i jednocześnie bardzo schludnie wykonana. Wreszcie Alienware idzie designem w stronę pojazdów kosmicznych rodem z Mass Effect a nie koślawych rakiet z Kapitana Bomby. Wierzchnia część obudowy jest wykonana z aluminium i bardzo efektownie przycięta po bokach. Przednie rogi układają się w trójkątny kształt, dodatkowo podświetlony ledami. Mnie osobiście bardzo przypadł do gustu taki design. Mamy standardowy zestaw klawiszy z blokiem numerycznym (do testów dostałem klawiaturę z układem UK), po lewej blok makr z klawiszem do ich przełączania oraz po prawej rzecz, którą polubiłem w tej klawiaturze najbardziej – rolkę do regulowania głośności z przyciskiem wyciszenia. Jeszcze bardziej po prawej od rolki znajduje się charakterystyczne logo z ufoludkiem. Jest to dodatkowy przycisk do wyłączania/włączania podświetlenia lub przełączania klawiatury w tryb gamingowy. Funkcję tego klawisza ustawiamy w dedykowanym programie o którym nieco później. Całości dopełnia kabel w solidnym, materiałowym oplocie. Po podłączeniu ukazuje się nam również wspaniałe podświetlenie LED w pełnej palecie RGB, dzielone na aż 13 programowalnych stref. Nie ukrywam, że pierwsze wrażenie spowodowało u mnie efekt „WOW”.

Kokpit – oprogramowanie

Do sterowania klawiaturą wykorzystujemy program Alienware Control Center, który możemy też wykorzystać do zarządzania innymi peryferiami od tego producenta. Aplikacja zasługuje na dodatkową pochwałę – pozwala na konfigurację makr, koloru i efektu podświetlenia (jest ich naprawdę mnóstwo, nie będę wszystkich wymieniał) oraz wyboru podświetlanej strefy. Mamy tu też funkcję, która przełącza działanie klawisza z logiem Alienware – jak wcześniej wspomniałem, może ona włączać/wyłączać podświetlenie lub przełączać klawiaturę w tryb standardowy/tryb gry. Tryb gry również możemy dodatkowo skonfigurować. Przykładowo, możemy ustawić jedynie blokadę klawisza Windows oraz Tab.

Jak się lata tym statkiem – ergonomia

Alienware AW768 dostępna jest jedynie z przełącznikami brązowymi – tyle niestety wiemy na ich temat. Nie jest sprecyzowany ich dokładny producent. Doświadczenie jednak podpowiada mi, że są to najpewniej Kailh Brown. Keycapy są za to wyśmienite – wykonane z dobrej jakości plastiku, idealnie sprofilowane pod opuszki palców i pokryte bardzo przyjemną w dotyku teksturą. Za ułożenie całej konstrukcji odpowiadają spore gumki oraz podwójne stopki. Pracowało mi się na niej naprawdę wygodnie. Palce i nadgarstki nie męczyły mi się praktycznie wcale. Gdybyśmy potrzebowali jednak dodatkowej podpórki pod nadgarstki, to do zestawu możemy dokupić magnetyczny palmrest. Osobiście nie użytkowałem go zbyt często. Bardzo sprawnie doczepia się do klawiatury i całkiem przyjemnie się go użytkuje. Główny problem jest jednak w tym, że pasuje on jedynie do klawiatur Alienware (chyba że uda nam się jakimś cudem dopasować aluminiową klawiaturę z niemal takim samym kształtem frontu)  i kosztuje około 25 dolarów. Jest to zdecydowanie zbyt dużo jak na tak mało praktyczne akcesorium. Jedynym argumentem za zakupem tego palmrestu (a nie uniwersalnego) jest wygląd. Jeżeli nie jesteśmy przewrażliwieni na poziomie designu i nie jesteśmy fanboyami Alienware, to ten dodatek będzie nam całkowicie zbędny.

Przechodzimy do ofensywy – użytkowanie

Tu niestety na jaw wychodzą mankamenty i niedoróbki związane bardziej z brakiem doświadczenia u Della w projektowaniu peryferiów gamingowych, niż oszczędności czy kompromisów. Zacznijmy od pracy klawiszy. Zastosowanie brązowych przełączników do gamingu od razu wzbudziło moje obawy. Fakt – klawisze pracują przyjemnie, dość cicho jak na mechanika i wykazują zadowalającą responsywność. Podczas pisania i pracy nie zauważyłem większych problemów. Uważałem nawet, że jest to jedna z najwygodniejszych klawiatur, jakie miałem do tej pory. Podczas grania ukazał się jednak niedopuszczalny dla mnie problem w klawiaturach dla graczy – zbyt wyczuwalna aktywacja przełącznika podczas skoku klawisza. W trakcie grania w PUBG, CS:GO czy nawet gry typu MOBA, wyczuwalny skok powodował bardzo mało komfortowe odczucie i zmuszało mnie to mocnego uderzania w klawisze. Zdecydowanie nie powinno tak się dziać. Powoduje to nieco paradoksalną sytuację, gdyż klawiatura do gier najlepiej sprawuje się w pracy biurowej (pisanie). Możliwe, że ktoś lubi przełączniki typu Brown, zaliczę to jednak ostatecznie na minus. Nie zrozumcie mnie źle – nawet gdyby znalazły się tu moje ulubione Cherry MX Red, to i tak uznałbym to za wadę. W tej cenie powinniśmy mieć już możliwość wyboru wariantu klawiatury z innymi rodzajami przełączników.

Kolejną niedoróbką, która bardzo przeszkadzała, jest umiejscowienie klawisza przełączania makr. Jak da się zauważyć na zdjęciach, jest on bardzo blisko [ESC]. Naprawdę często zdarzało mi się przypadkowo wcisnąć ten przycisk. Powoduje to wyskoczenie komunikatu o przełączeniu zestawu makr, co naprawdę potrafiło zirytować. Jeżeli do tego używamy makr (a kupując klawiaturę z osobnym blokiem makr zakładam, że tak jest), sytuacja jeszcze się pogarsza. Bardzo łatwo jest przełączyć zestaw na inny i mamy klops podczas PvP.

Poza tymi aspektami, samo użytkowanie nie sprawiało dalszych problemów. Klawisze są bardzo responsywne, n-key rollover też spisywał się doskonale. Nie mogę też nie wspomnieć o fantastycznym wręcz pomyśle na umiejscowienie rolki do regulacji głośności po prawej stronie nad blokiem numerycznym. Jest to jedno z tych rozwiązań, do których przyzwyczajamy się od razu. Ogromny plus za takie praktyczne pomysły.

Podsumujmy

Jak na debiut – jest naprawdę nieźle. Klawiatura sprawuje się szczególnie dobrze podczas pracy (niestety troszkę gorzej podczas gier), wygląd naprawdę cieszy oko i robi niesamowite wrażenie. Do tego dochodzi dopracowane oprogramowanie, duża funkcjonalność, świetna jakość wykonania oraz rewelacyjne LEDy. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok kwestii ceny oraz kilku niedoróbek. Testowana klawiatura, to najwyższy i jednocześnie najdroższy model w ofercie Alienware. Kosztuje on na ten moment ~120$ w oficjalnym sklepie Della (w przeliczeniu na złotówki wyjdzie nieco powyżej 500zł). Plasuje się zatem w wyższym segmencie cenowym. Nie jest to jeszcze poziom Razera, czy najdroższych modeli od SteelSeries, ale mimo wszystko jest dość drogo. Opisywanych problemów jest niewiele, jednak mogą (głównie na początku) mocno doskwierać. Szczególnie problematyczne jest bardzo nieprzemyślane umiejscowienie klawisza makr i brak możliwości wyboru rodzaju przełączników. Kupując Alienware AW768 musimy po prostu lubić brązowe przełączniki. Trochę szkoda, bo gdyby nie te dwa mankamenty, byłaby to naprawdę rewelacyjna klawiatura. Mam nadzieję, że powstanie następca tego modelu, który nie będzie miał już takich problemów. Wtedy z czystym sercem dam rekomendację „Polecamy”. Na ten moment leci ode mnie wyróżnienie za design, jakość wykonania oraz znaczek „Tak” – dla osób, którym nie przeszkadzają przełączniki typu Brown.