Niedawno pisałem test myszy Gamdias Hades, chwaląc firmę za wydawanie dobrego jakościowo sprzętu w rozsądnej cenie. Niestety, moja teza została natychmiastowo zweryfikowana, gdy tylko w moje ręce wpadł Gamdias Ares – klawiatura przeznaczona dla graczy.

Opakowanie

Jeśli chodzi o opakowanie, to tutaj obyło się bez zaskoczeń. Jest to ten sam nieco tandetny styl, znany z innych urządzeń tego producenta. W oczy może nie kole, ale też i wzroku nie przyciąga. W pudełku znajdziemy z kolei klawiaturę, ulotkę szybkiej instalacji i jak zawsze dwie naklejki firmowe, jedna w kolorze białym, druga czarnym, ze złotym logo. Ot, nic szczególnego.

81dbpRALmtL._SL1500_Design i wykonanie

Uważajcie, teraz rozpoczyna się litania narzekań, więc co wrażliwszych proszę o przejście do podsumowania. Zacznijmy od tego, że klawiatura jest bardzo lekka. Nic dziwnego, w końcu to membranówka. Problem jednak w tym, że guma na spodzie niewiele chroni przed przesuwaniem się klawiatury po stole. Tylko w czasie pisania tych kilku akapitów co najmniej raz musiałem poprawiać jej pozycję, bo przypadkowo przesunęła się podczas szybszego pisania. Skoro już przy podnóżkach jesteśmy, to te też nie do końca spełniają swoją rolę. Gdy są rozłożone, zapewniają co najwyżej płaskie leżenie klawiatury. Gdy je złożymy, całość przechyla się w stronę wierzchu, tworząc nieprzyjemny spad.

Klawiaturę wykonano ze średniej jakości plastiku matowego. To niby plus, bo nie zbiera odcisków palców, cóż jednak z tego, skoro widać na niej odbarwienia powstałe przy procesie produkcji – wygląda to bardzo nieestetycznie. Plusem natomiast jest podświetlenie klawiszy – możliwe do ustawienia w dowolnym kolorze z palety RGB, w kilku różnych wariantach mocy iluminacji, do tego dosyć równomierne (a nawet sprzęt znacznie bardziej prestiżowego Asusa potrafi mieć z tym problemy).

Skoro jednak o klawiszach mowa, to dochodzimy do karygodnego zaniedbania, mianowicie wykonania klawisza spacji. Czymś, czego nienawidzę, jest jej brzęczenie. Tutaj weszło ono na zupełnie nowy, nieznany mi wcześniej poziom. Spacja wydaje bardzo niemiłe odgłosy, do tego stopnia, że słyszymy wręcz sprężynę odbijającą klawisz!

Aha, zapomniałem wspomnieć: do sprzętu dołączony jest podpinana podkładka pod nadgarstki. Całkiem duża, bo prawie dorównująca klawiaturze. Ot, zwykły, całkiem solidny kawał plastiku, który może się przydać, jeżeli trzymacie ręce mocno wyciągnięte przed siebie na wysokim blacie biurka.

61zTyCEl9YL._SL1500_Działanie

W działaniu na szczęście Gamdias Ares nie sprawia większych problemów. Dzięki matowemu i względnie jednolitemu wykonaniu klawiszy palce nie ześlizgują się, powodując niewiele błędów. Nie mam też większych zastrzeżeń do oporu przycisków czy czasu ich reakcji, choć testowana klawiatura nijak nie wybija się ponad poziom taniego sprzętu marketowego za 30-50zł. Sprzęt posiada co więcej funkcję 23-key roll over, umożliwiająca jednoczesne naciśnięcie do 23 klawiszy. Jeżeli komuś z Was udało się nacisnąć tyle jednocześnie (i nie był to efekt zaśnięcia przy komputerze i uderzenia głową w klawisze lub innych niekontrolowanych wypadków), to koniecznie się zgłoście, macie u mnie dobrą szkocką – niemniej, jest to przydatne, gdy korzystamy np. z programów graficznych z nieraz wieloklawiszowymi skrótami.

Gamdias Ares wyposażony jest ponadto w 9 programowalnych przycisków odpowiedzialnych za makra. Trzy z nich zostały umieszczone z lewej strony, obok tyldy, TAB i CapsLocka – dostęp do nich jest szybki i wygodny. Gorzej z sześcioma pozostałymi, zlokalizowanymi pod spacją i w okolicach prawego Controla. Ze względu na płaskie położenie klawiatury często przypadkiem zahaczałem o nie kciukami, co było nie tylko irytujące, ale i powodowało ryzyko niechcianego uruchomienia danej akcji w czasie dynamicznej gry.

81ZSLzDTUTL._SL1500_Oprogramowanie

Gamdias Ares korzysta z oprogramowania Hera. Możemy tutaj zmienić styl podświetlenia klawiszy, ustawić makra czy przypisać odpowiednie dźwięki do poszczególnych przycisków (funkcja ciekawa, choć nie bardzo widzę jej zastosowanie). Na plus zaliczyć należy możliwość dowolnego przypisania funkcji klawiszom – np. ustalenie, że tylda działa jak klawisz ESC itp. Oprogramowanie testowanego sprzętu uznałbym za poprawne – ma wszystko, co istotne, ale niewiele więcej. Ot, czysto użytkowa rzecz.

Werdykt

W zasadzie w tym momencie mógłbym po prostu powiedzieć: „Nie kupować”. Zawsze jednak przed wydaniem ostatecznej opinii sprawdzam cenę testowanego sprzętu. Tutaj stwierdziłem, że kwota na poziomie 50-100 zł pozwoli lekko przymknąć oko na wady i przynajmniej złagodzić wyrok. Gdy jednak przeszukałem sklepy komputerowe, moja szczęka opadła do samej ziemi. Za Gamdias Ares producent życzy sobie ok. 250 zł! Przykro mi, ale za tyle można mieć sprzęt ZNACZNIE lepszy, a dokładając stówkę – wyrwać nawet klawiaturę mechaniczną. Werdykt jest więc w mocy – nie kupować w żadnym wypadku.