Zwykle mam przyjemność testować klawiatury z wyższej, bądź średniej półki cenowej, jednak jak dobrze wiadomo, nie każdego stać w Polsce stać na sprzęt za około 200 złotych czy więcej. W moje ręce wpadła ostatnio propozycja od firmy Marvo – model K636, która ze swoją ceną oscylującą w okolicach 70 złotych, powinna zadowolić bardziej niedzielnych graczy.

Firma Marvo dostarczyła ją w prostym pudełku, zapakowanym w równie banalny sposób, bez żadnych wodotrysków czy dodatków, które byłyby w tej cenie niepotrzebnym zapychaczem, rekompensującym niską jakość klawiatury. Sam sprzęt prezentuje się zaś całkiem nieźle. Ma może w sobie trochę tego „fikuśnego stylu” towarzyszącego urządzeniom tworzonym z myślą o graczy. Nie jest on jednak zbytnio przesadzony, Marvo lekko to stonowało. Porozmieszczane po bokach i w podstawce na nadgarstki wypustki są ładnie podświetlone, nadając K636 więcej wdzięku. Poza tym cała klawiatura jest czarna i brakuje tu jakichś dziwnych barw, niezgrywających się zbytnio ze sobą. Zatem wizualny aspekt zaliczam raczej do rzeczy udanych.

Nie miałem zbyt dużych oczekiwań co do jakości wykonania tej klawiatury, biorąc pod uwagę niewielką cenę tego urządzenia. Zostałem jednak lekko zaskoczony tym, co producent przygotował dla swoich konsumentów. Obudowa została wykonana w całości z plastiku, który przy mocniejszym naciskiem palcami, bądź ręką, o dziwo, zaledwie lekko się ugina, prawie niewyczuwalnie. Marvo postarało się o to, żeby sprzęt miał też wodoodporną konstrukcję i nie są to słowa puszczone na wiatr. Membranę i same przyciski dzieli plastikowa płytka, niepozwalająca wodzie zniszczyć delikatnych elementów elektrycznych. Dodatkowo w kilku miejscach rozmieszczone zostały malutkie kanaliki. Ich zadaniem jest odprowadzenie wody, która mogła dostać się do konstrukcji. K636 jest też rzekomo odporna na wstrząsy, ale tego bałem się akurat testować, bo nie chciałem w trakcie okresu testowego zbierać klawiatury z podłogi. Wydaje się być ona niezbyt odporna na mocniejsze uderzenia, ale myślę, że jest w stanie przetrwać sporo w zwykłych, domowych warunkach.

Sprzęt od Marvo wyposażony został w dwie stopki do regulacji wysokości oraz bardzo krótką podstawkę na nadgarstki, która w dodatku jest średnio wygodna, a umieszczenie na niej w odpowiedni sposób dłoni było dla mnie sporym wyzwaniem. Urządzenie jest bardzo lekkie i posiada bardzo słabej jakości gumki na spodzie, przez co przesunięcie sprzętu po biurku nie stanowi większej trudności. Z racji, że moje ręce podczas rozgrywek robią różne nieskoordynowane ruchy, dlatego fakt, że klawiatura lubiła sobie latać gdzie chciała, niespecjalnie mi się spodobał. Tylko czego oczekiwać za te pieniądze, skoro inne elementy zostały wykonane poprawnie?

Same wrażenia z korzystania są stosunkowo pozytywne. Klawisze mają niski skok i są praktycznie bezgłośne, czego osobiście w produktach przeznaczonych dla graczy nie preferuję, ale to jakieś moje dziwne zboczenie. Na K636 pisało mi się dobrze i podobnie też mi się grało, ale nie uświadczyłem też żadnych specjalnych wodotrysków w tej kwestii. Klawiatura jak klawiatura. Działa standardowo, nie ma żadnych zacięć czy dziwnych skrzypnięć podczas przyciśnięć, wszystkie klawisze reagują jednakowo dobrze.

Wśród dodatkowych funkcjonalności mogę wymienić podświetlenie występujące w trzech kolorach (niebieskim, czerwonym i jaśniejszym fioletowym, podchodzącym nieco pod ciemny różowy) oraz możliwością ustawienia dla niego animacji „oddychania”. Poza tym Marvo chwali się też przyciskami multimedialnymi (ściszanie dźwięku, uruchamianie przeglądarki itp.) oraz anti-ghostingiem. Światło bijące spod klawiszy nie jest jakoś specjalnie mocne, ale wystarczy, żeby zobaczyć je w nocy. Nie ma co oczekiwać w tej cenie LED-owych lampek, więc i tak jest dobrze. Muszę jednak przyczepić się niejasnego sloganu na opakowaniu: „Anti-ghosting: 19 keys roll over support”. Po jego przeczytaniu możemy się domyślić, że K636 wspiera anti-ghosting (przy naciśnięciu np. 2 klawiszy nie pojawia się znikąd trzeci), a także możliwość naciśnięcia 19 przycisków naraz tak, by te zostały wykryte przez system. Tak rozbusowany key roll over jest rzadko osiągany nawet w droższych klawiaturach mechanicznych, więc trochę się zdziwiłem, kiedy przeczytałem na pudełku, że produkt za lekko powyżej 50 złotych może wspierać taką technologię. Postanowiłem to faktycznie przetestować. I tak, anti-ghosting akurat działa, ale przyciśnięcie kombinacji WASD oraz 2 dodatkowych klawiszy to dla K636 maksimum. Tak samo jak jednoczesne uderzenie palcami w Ctrl oraz na przykład „U”, blokuje już funkcjonalność innych przycisków. Być może producentowi chodziło o anti-ghosting rozłożony na 19 guzików? Tego nie wiadomo, ale radzę ludziom zajmującym się w Marvo marketingiem lepiej przestudiować pojęcia anti-ghosting oraz „key rollover”, żeby później nie wprowadzać klientów w błąd.

sdr

Marvo K636 to w odniesieniu do innych klawiatur, urządzenie po prostu poprawne. Jego oferta zaczyna być jednak bardziej atrakcyjna, kiedy weźmie się pod uwagę to, że sprzęt ten dostaniemy za niewielkie pieniądze, bo okolice 70 złotych (na serwisach aukcyjnych oczywiście mniej). Za taką gotówkę otrzymujemy nieźle wyglądający, podświetlony, dobrze wykonany i wygodny produkt, z którego korzystanie nie jest specjalnie męczące. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak polecić K636 wszystkim graczom, którzy od swojego sprzętu nie wymagają zbyt wiele i nie mają za dużo gotówki do wydania w swoim portfelu. Ten produkt od Marvo powinien ich zadowolić.

promocja