Obecnie na rynku można wyróżnić dwa typy klawiatur – membranowe oraz mechaniczne. Te drugie oferują świetną wytrzymałość, są szybsze, a także lepiej się na nich gra oraz pisze, ale ceną za te plusy jest spory hałas towarzyszący stukaniu… i spora gotówka jaką trzeba na nie wydać. „Membranowce” z drugiej strony działają zupełnie odwrotnie – zużywają się całkiem prędko, pisanie po jakimś czasie męczy, nie są specjalnie szybkie (co niektórym graczom może przeszkadzać), ale za to są tanie i ciche, co docenią sąsiedzi w biurze. Co jednak gdyby była możliwość połączenia obydwu tych rodzajów i stworzenie z tego swoistej hybrydy? Cóż, Razer ma na to odpowiedź w postaci swojej klawiatury Ornata Chroma.

Wygląd, wygoda i wykonanie

Nowe urządzenie firmy na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się zbyt szczególnie w kwestii wyglądu, spośród wielu innych konstrukcji Kalifornijczyków. Design klawiatury jest bardzo skromny, co w moich oczach stawia ją w pozytywnym świetle. Całość zachowana została w prostym, trapezowym kształcie, który zewsząd zalewa użytkownika czarnym kolorem.

Jedynym, mocno rzucającym się w oczy elementem jest oczywiście charakterystyczne podświetlenie Chroma. Te oferuje szereg animacji, które można dodatkowo poszerzyć, pobierając stworzone przez użytkowników wariacje. Iluminacja rzuca się w oczy przy pomocy bardzo żywych kolorów, co jest zresztą charakterystyczne dla tej marki. Znajomi, którzy przychodzili do mnie, byli zafascynowani podświetleniem oraz jego możliwościami, które świetnie komponowało się z wyglądem. Ten element zatem jak najbardziej na plus.

Zauważyłem, że producenci klawiatur w ostatnich czasach mają dziwną tendencję do zapominania o implementacji podstawek pod nadgarstki. Zamiast tego dorzucają do swoich produktów wysokie skoki klawiszy, które przy niespecjalnie długich posiedzeniach z ulubionym tytułem, potrafią czasem zmęczyć nadgarstki. Ornata Chroma jest pod tym względem pewnym ewenementem. Razer do zestawu dorzucił genialną poduszeczkę, wszytą w plastikową podstawkę. Ta doczepia się do głównej konstrukcji przy pomocy magnesu, co znacznie ułatwia jej ewentualny montaż czy usunięcie. Nie dość, że jest ona piekielnie wygodna, to ustawia nasze dłonie praktycznie na wysokości bardzo niskich klawiszy. Miejsca na nadgarstki jest wręcz multum, bo cały ten dodatkowy element jest wielkości mniej więcej 2/3 klawiatury. Na Ornata Chroma tworzenie tekstów, a także granie było niezwykle przyjemnym i niemęczącym doświadczeniem. Jedyną moją obawą jest to, że poduszeczka po jakimś czasie może się po prostu wgnieść i miło byłoby, gdy producent udostępnił ją jako oddzielny element do ewentualnego zakupu… oczywiście nie za zbyt horrendalną cenę.

Wykonanie klawiatury również potrafi ucieszyć. Producent nie zdecydował się na zastosowanie metalowych elementów i całość wymodelowana została przy pomocy plastiku, aczkolwiek wysokiej jakości. Żaden element nie sprawia tu wrażenia tandetnego, a nacisk na wybrane przez siebie miejsce nie powoduje nieprzyjemnego zgrzytania czy trzeszczenia. Również ewentualne czyszczenie urządzenia, raczej nie powinno stanowić większego problemu. Klawisze wystają lekko ponad konstrukcję i nie są zewsząd zabudowane. Osoby ceniące czystość wezmą sobie tę zaletę do serca.

Cieszy też solidność kabla. Ten jest długi, ma materiałowy oplot, a w dodatku jest dość gruby oraz elastyczny. Warto też dodać, że Ornata Chroma posiada możliwość zarządzania przewodem. Może on wychodzić z góry lub z lewej, bądź też prawej strony. Tylna płyta klawiatury mieści 3 tuneliki przystosowane pod kabel, co zadowoli osoby z niestandardowym ustawieniem biurka.

Jak to się klika?

Pora jednak zająć się sercem Ornata Chroma, czyli budową przycisków. Razer w swojej kampanii reklamowej hucznie chwali się technologią „Mecha-Membrane”, która zwykłemu użytkownikowi mówi raczej tyle, że mamy do czynienia z prawdziwą fuzją przycisków mechanicznych z membranowymi. Praktyka wygląda jednak z goła inaczej i u podstaw Ornata jest zwykłą membranówką. Na spodzie rozstawiona została guma, a tuż nad nią „plastikowy tunel” skrywający w sobie małą, metalową przekładkę, odpowiadającą za uczucie występowanie „guza” oraz dźwięku kliknięcia przy naciśnięciu. To bardzo niepozorna budowa.

Uczucia wynikające z pisania są oczywiście pozytywne i czuć realizację zamysłu „Mecha-Membrane”, choć raczej z większym nastawieniem na ten drugi element. Nadal musimy naciskać klawisz do końca, jak ma to miejsce w membranówkach, ale dłuższe korzystanie nie męczy, głównie przez występowanie wspomnianej przekładki. Uczucie „odbicia” palców od gumy jest zniwelowane przez „klik”, który czuć w tym samym momencie, co moment zetknięcia się z membraną. Dzięki temu palce nie męczą się podczas dłuższych posiedzeń. Czuć dodatkowo tę gumową miękkość przy każdym wciśnięciu, co jest obcym doświadczeniem wśród mechanicznych konstrukcji, a jest bardzo przyjemne w „dotyku”.

W grach Ornata Chroma sprawdza się równie dobrze. Skok klawisza jest raczej niezbyt wysoki, dlatego ich moment reakcji jest bardzo szybki. Zarówno w Counter-Strike: Global Offensive, jak i League of Legends grało mi się świetnie, choć kwestia szybkiego naciskania klawiszy w tym drugim tytule jest podobna, jak w przełącznikach Cherry MX Blue. Na jakimś stopniu, czyli po pokonaniu „guza”, czujnik wykrywa jedno, ciągłe wciśnięcie, zamiast tych pojedynczych, stąd zawsze trzeba wracać do pozycji wyjściowej, z której można przejść do kolejnego uderzenia. Cieszy też występowanie 10-klawiszego key rollover, co wśród „membranówek” jest sporą zaletą.

Software i podsumowanie

Oprogramowanie Razer Synapse niewiele zmieniło się od mojego ostatniego kontaktu z nim przy okazji BlackWidow X Chroma. Nadal możemy zmienić w nim oświetlenie, przypisanie klawiszy, ustawić macro przy pomocy prostego edytora czy pobrać kilka aplikacji do oświetlenia Chroma. Interfejs jest bardzo przejrzysty i łatwo można dobrać się w nim do pożądanych przez nas opcji.

Razer Ornata Chroma warta jest 450 złotych i w kwocie tej otrzymujemy bardzo solidną klawiaturę, która posiada, może nie nowatorski, ale ciekawy sposób działania przełączników. To świetny kompromis pomiędzy „membranówkami” oraz „mechanikami”. Myślę, że na zakup urządzenia powinny skusić się osoby, którym typowe klawiatury mechaniczne nie pasują z racji na miłość do membrany. Dla nich będzie to ciekawe i nieco odmienne, a przede wszystkim wygodne doświadczenie. Jak najbardziej polecam.

promocja