Steelseries w kwestii klawiatur wyróżnia się swoją serią Apex, która charakteryzuje się dość specyficznym designem oraz stosunkowo niskim profilem klawiszy. Przy okazji M500 producent poszedł jednak w nieco inną stronę i postawił na bardziej minimalistyczną, standardową konstrukcję, która ma rzekomo lepiej sprawdzić się w e-sporcie. Czy nowy Apex M500 sprosta wymaganiom elektronicznych gladiatorów?

Zacznijmy może od początku, czyli od samego pudełka, które prezentuje się wizualnie całkiem nieźle. W środku oprócz klawiatury i prostej instrukcji nie znajdziemy czegokolwiek innego. Patrząc przez pryzmat zawyżonej względem konkurencji ceny Apex M500, nie jest to specjalnie dobra wiadomość.

M500 z zewnątrz

Wizualnie M500 nie wyróżnia się niczym szczególnym. W końcu tak jak powiedziałem Steelseries postawiło przede wszystkim na minimalizm i prostotę. Konstrukcja pomalowana została całkowicie na czarno i przypomina mi mocno klawiaturę CMStorm QuickFire XT. W tym jednak przypadku mamy jeszcze do czynienia z niebieskim, LED-owym podświetleniem klawiszy. Muszę przyznać, że takie proste rozwiązanie w kwestii designu bardzo przypadło mi do gustu, w szczególności gdy dodamy do tego świetnie prezentujący się niebieski akcent. M500 prezentuje się po prostu świetnie i cudownie zgrywa się z innymi urządzeniami z niebieskim podświetleniem.

IMG_20160729_122138

Apex M500 nie należy do urządzeń wybitnie wygodnych przy długotrwałym korzystaniu. Ergonomiczne braki tej klawiatury wychodzą w momencie, gdy musimy napisać dłuższy esej na komputerze, rzadziej już podczas grania. Klawisze umieszczone zostały stosunkowo wysoko, co przy braku podstawki na nadgarstki potrafi po dłuższym czasie zmęczyć ręce. Gracze będą jednak korzystać z tego urządzenia przy innym ustawieniu dłoni, stąd też prawdopodobnie nie odczują aż tak dużego dyskomfortu. Stopki umieszczone z tyłu również zbytnio w tej kwestii akurat mi nie pomogły, stąd ciężko mówić o M500 jako ergonomicznym monstrum, idealnie nadającym się do pracy.

Kabel, który użyty został w M500 jest dwumetrowy, czyli jakby nie patrzeć stosunkowo długi (choć przydałaby się w zestawie jakaś ekstra przedłużka) i niestety, ale jego oplot należy do tych standardowych – wykonanych z gumy. Może złącze jest całkiem grube, ale w jednym miejscu zauważyłem już lekkie wgięcia na izolacji, co będzie pewnie prowadzić do jej przetarcia, a w ostateczności uszkodzenia. Szkoda, bo Steelseries wpadło na całkiem niezły pomysł dotyczący zarządzania przewodem. Kabel wychodzi z centrum tylnej części klawiatury i wyszczerbiono dla niego 3 różne ścieżki, kończące się otworem w środkowym, lewym oraz prawym fragmencie konstrukcji. Dzięki temu rozwiązaniu przewód można ulokować według własnego mniemania, co na pewno okaże się przydatne podczas różnych wyjazdów „LAN-owych”.

IMG_20160729_122443

Apex M500 wykazuje się bardzo wytrwałą konstrukcją, co poczuć można już przy pierwszym dotyku. Cała górna część wykonana została z bardzo trwałego plastiku, tył zaś wzmocniono metalem. Dzięki temu urządzenie zyskało na stabilności stabilności, ale też sporo dodaje mu na wadze. Klawiatura waży 1241 gramów, czyli jakby nie patrzeć kawałek ponad kilogram. Wolę jednak, żeby klawiatura ważyła trochę więcej, niż po jakimś czasie miała mi się rozlecieć na kawałki w trakcie korzystania, bądź podróży.

M500 od wewnątrz

Nowy twór Steelseries, jak już wcześniej wspomniałem, nie należy do specjalnie wygodnych, jeśli dużo piszemy na komputerze. Poprzednio mówiłem jednak o tym w kontekście konstrukcji pod względem ergonomicznym. Teraz jednak mam bardziej na myśli kwestię przełączników. Producent wybrał czerwone rozwiązanie firmy Cherry, czyli MX Red. Niestety Duńczycy nie dali w swojej ofercie M500 z innym typem przełączników, chociażby MX Brown czy Blue, na co akurat chętniej bym się zaopatrywał. MX Red są oczywiście typu liniowego, nie mają tego charakterystycznego „kliknięcia”, przez łatwo o popełnianie błędów podczas pisania. Zdarzało mi się nie odczuć naciśnięcia nie tego klawisza co trzeba, bo te aktywują się bardzo lekko i miękko. Wpisywanie haseł na M500 to istny koszmar, ale winię za to głównie przełączniki.

ApplicationFrameHost_2016-07-29_12-30-00

Cherry MX Red sprawdzają się za to idealnie w grach i to niezależnie, czy mówimy o sieciowych strzelankach czy o produkcjach z gatunku MOBA, bądź MMO w stylu World of Warcraft. Wymagana siła nacisku do aktywacji jest tu niewielka i dodatkowo mechanizm bardzo szybko wraca do pozycji wyjściowej, zdecydowanie szybciej od MX Blue czy MX Brown. W Counter-Strike: Global Offensive poruszanie było dzięki temu bardzo płynne, zaś rzucanie zaklęć w League of Legends, bądź też spamowanie jednego czaru w World of Warcraft było bardzo przyjemną czynnością. Apex M500 to zdecydowanie produkt skierowany przede wszystkim do graczy, co zresztą producent często podkreśla w swojej kampanii marketingowej.

Steelseries postawiło na całkowity minimalizm, pozbawiając swoją nową klawiaturę dodatkowych przycisków służących do aktywacji macro, zupełnie tak samo jak Razer wraz w swoim Blackwidow X Chroma. Macro można nagrywać w locie, dzięki prostemu w obsłudze oprogramowaniu Steelseries Engine (które trzeba pobrać z sieci, nie ma go na płycie w zestawie). Sterowniki nie oferują jednak za dużo poza właśnie edytorem macro. Możemy tu chociażby zmienić moc podświetlenia, polling rate, region klawiatury czy przypisać inną rolę niektórym klawiszom (czyli pozamieniać pijanemu, śpiącemu koledze A z B, czy Z z Y :D ). Poza tym na samym M500 znajduje się kilka funkcji multimedialnych, które aktywować możemy przy pomocy kombinacji przycisku funkcyjnego wraz z F5-F12. Apex M500 dostarczył mi tego, co potrzebowałem, bo wiem, że z dodatkowych klawiszy i tak pewnie bym nie korzystał. W kwestii klawiatur zawsze chwaliłem prostotę i przy tym zdaniu pozostaję. Inni na pewno będą na to narzekać, ale produkt ten nie jest do takich osób kierowany, stąd mogą wybrać coś od konkurencji.

sdr

M500 – czy warto? 

Nowy członek rodziny Apex, czyli model M500 to naprawdę kawał porządnej klawiatury mechanicznej. Ma prosty, ładny design, wydaje się być wytrzymała i dzięki przełącznikom Cherry MX Red świetnie nada się do grania. Z drugiej jednak strony jest mało ergonomiczna, kabel zostawia po sobie mieszane odczucia, nie ma też urządzenia w wersji z innymi przełącznikami. No i pozostaje też kwestia ceny, która w polskich sklepach wynosi minimum 500 złotych. Nie jest to mała suma, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę to, że za mniejsze pieniądze otrzymamy klawiatury równie dobrej jakości od konkurencji. Jest to w sumie największa wada M500, za którą niestety, ale nie jestem w stanie dać znaczka „Polecamy”, choć bardzo bym tego chciał. Na pewno nie zawiedziecie się, jeśli zdecydujecie się na zakup akurat tej klawiatury, ale wolałbym widzieć ją tańszą o dobre 50-100 złotych.