Ostatnio miałem okazję testować stosunkowo tanią klawiaturę mechaniczną, czyli Sharkoon Skiller Mech z przełącznikami Kailh Brown. Zamierzam kontynuować passę sprawdzania urządzeń tego typu za rozsądną kwotę i tym razem na tapetę biorę Tracer Gamezone Illuminato, które przedstawiłem już w skrócie w niedawno opublikowanym Prezentowniku.

Sharkoon Skiller Mech to świetna klawiatura mechaniczna, okraszona dodatkowo stosunkowo niską ceną – 279 złotych. Tracer Gamezone Illuminato można dostać w sklepach już za 239 złotówek, co różnicy tak diametralnej nie robi, ale nadal pieniądze odłożone w ten sposób można zainwestować w jakąś dobrą myszkę (np. Flick od Fnatic Gear).

Tańszy nie znaczy także gorszy, na co Gamezone Illuminato jest świetnym przykładem. Zacznijmy najpierw od wykonania, które w przypadku klawiatur z niższej półki zawsze jest pewną niewiadomą. Prezentowane tu urządzenie nie pozostawia jednak żadnych wątpliwości, jeśli chodzi o jego solidność. Choć w większości wykonane zostało z plastiku, to tworzywo sztuczne jest wysokiej jakości i sprawia wrażenie wytrzymałego. Mocne naciskanie na czułe punkty, nie robiło na niej żadnego wrażenia. Jak na tak niską cenę nic nie sprawia tu uczucia tandety, a to jest zdecydowanie godne pochwały. Znalazło się nawet miejsce dla małego, metalowego akcentu w postaci małego paska w bocznych częściach oraz dolnej części klawiatury. Warto też dodać, że klawisze nie są zabudowane i odstają od górnej płyty, co na pewno ułatwi czyszczenie urządzenia. Tracer odwalił w kwestii wykonania kawał dobrej roboty.

Kabel urządzenia ma standardową długość 1,8 m i pokryty został standardową, silikonową izolacją. Nie ma w nim nic specjalnego, stąd akapit poświęcony przewodowi ograniczę do minimum.

Gamezone Illuminato prezentuje się naprawdę bardzo ładnie. Tanie peryferia dla graczy wręcz kochają przyciągać konsumentów dziwnymi kształtami, ale Tracer poszło bardziej minimalistyczną drogą. Design jest bardzo prosty i nie wyróżnia się niczym zanadto, spośród wielu innych „mechaników” dostępnych na rynku. Uroku i oryginalności Illuminato dodają wspomniane już w poprzednim akapicie metalowe akcenty, a także podświetlenie kryjące się w bocznych częściach konstrukcji. Stąd też śmiem twierdzić, iż prezentacja tego urządzenia z pewnością przypadnie wielu osobom do gustu.

Jak mowa o wyglądzie, to trzeba też wspomnieć o podświetleniu. Iluminacja rozwiązana została w całkiem ciekawy sposób, bo każdy z poziomych rzędów klawiszy świeci się na inny kolor. Np. pasek zawierający spację jest biały, a ten z „escapem” czerwony. Niestety, konfiguracji tej nie da rady w żaden sposób zmienić także, jeśli kogoś takie rozwiązanie denerwuje, najlepiej byłoby, gdyby iluminację wyłączył. Producent zaopatrzył jednak klawiaturę w kilka różnych animacji, m.in. oddychania lub „fali”, co przykuje uwagę znajomych wchodzących do pokoju.

Tracer nie zapomniał o niezwykle ważnej kwestii dotyczącej sprzętu dla graczy – wygodzie korzystania. Klawisze nie są zbyt wysokie, tak samo zresztą jak cała konstrukcja, a co najważniejsze nadgarstki mają na czym spocząć. Tak, producent zdecydował się dorzucić do zestawu prostą podstawkę do nadgarstków która, choć wygląda niepozornie, to zdecydowanie spełnia swoje zadanie. Sama podstawka jest niespecjalnie długa, a i nie należy do przesadnie grubych. Jednakże moje nadgarstki nie odczuwały zbytniego dyskomfortu podczas pisania dłuższych esejów i zawdzięczam to w dużej mierze właśnie wspomnianej podstawce. Mała rzecz, a cieszy.

Zastosowane w Gamezone Illuminato przełączniki to Outemu Blue, czyli chińska kopia Cherry MX Blue. Działają one w bardzo podobny sposób, a same różnice są niezwykle subtelne. Outemu potrzebują takiej samej siły nacisku do aktywacji, ale za to chodzą one nieznacznie sztywniej niż odpowiednik od Cherry, a dodatkowo wracają do pozycji wyjściowej nieco wolniej. Nie są zatem tak samo płynne, a kliknięcia wydają się nieznacznie głośniejsze niż w Cherry MX Blue.

A jak moje wrażenia z korzystania z tejże klawiatury? Cóż, mają się one praktycznie tak samo, jak w przypadku innych urządzeń z przełącznikami Cherry MX Blue lub ich podróbkami. Outemu Blue świetnie nadadzą się do pisania, dzięki charakterystycznemu skokowi klawisza. W grach także jest dobrze, choć profesjonaliści powiedzą, że wolą bawić się na przełącznikach liniowych lub ich odpowiednikach. Tutejsze przyciski muszą wrócić do pozycji wyjściowej, zanim wykryta zostanie ich ponowna aktywacja. Aspirującym profesjonalistom takiego League of Legends, DotA 2 czy World of Warcraft może to przeszkadzać, bo w grach tego typu trzeba często uderzać kilka klawiszy w szybkim tempie w celu aktywacji umiejętności bohatera. W takich sytuacjach lepiej spiszą się przełączniki liniowe.

Jedyną wadą Tracer Gamezone Illuminato jest brak oprogramowania. Klawiatura ma funkcję nagrywania macro, ale zarządzanie nimi bez stosownych sterowników jest bardzo niepraktyczne. Wszystko robi się bowiem z poziomu klawiatury. Przy nagrywaniu jest to strasznie niewygodne. Użytkownicy tego typu funkcji będą bardzo zawiedzeni.

Klawiatura Gamezone Illuminato od Tracer to produkt godny polecenia, jeśli pod uwagę weźmie się relatywnie niską cenę urządzenia. Za 240 złotych dostajemy wysokiej jakości klawiaturę mechaniczną, która w sam raz nada się jako „pierwsza przesiadka z membrany na mechanika”. Nie bez powodu pojawiła się ona w naszym Prezentowniku. Producent jak na tej klasy koszt porządnie przyłożył się do wykonania, dlatego też jestem w stanie polecić ten sprzęt z całego serca.

promocja