Coraz częściej na ustach wielu entuzjastów, profesjonalistów, jak i zwyczajnych użytkowników pojawia się magiczna fraza 4K, oznaczająca nowy standard w wyświetlanej rozdzielczości. Czy ekrany 4K w domowym zaciszu są w stanie wyprzeć matryce Full HD? Jak sprawdza się ich użytkowanie na co dzień? Na te i inne pytania postaramy się odpowiedzieć w teście monitora 241P6VPJKEB.

Do redakcyjnego laboratorium niespełna trzy tygodnie temu przybył monitor marki Philips model 241P6VPJKEB. Ten dwudziestoczterocalowy ekran różni się od swoich pobratymców, bowiem zastosowano matrycę AH-IPS o natywnej rozdzielczości 4K. Zanim jednak przejdziemy do walorów wyświetlanego obrazu, opiszemy w kilku zdaniach ogólne parametry i jakość wykonania obudowy.

Wykonanie i ergonomia

Matrycę o przekątnej 23,8 cala zamknięto w iście klasycznej obudowie. Generalnie monitor Philipsa, który wyceniono niemal na dwa tysiące złotych, nieróżni się aparycją od swoich braci oscylujących cenowo w okolicach pięciuset złotych. Całość to bardzo skromna, dyskretna, ale z gustem wykończona obudowa, o ramkach szerokich na 1,5 cm wokół matrycy. Oczywiście największe pochwały należą się za jakość zastosowanego plastiku oraz dopasowanie wszystkich elementów – nic nie trzeszczy,  plus brak rażących szczelin.

Sprzęt można użytkować na dwa sposoby. Wykorzystać standard VESA, by przymocować go do ściany na specjalnym stelażu, lub posłużymy się dołączoną do zestawu gustownie i solidnie wykonaną podstawką, gdzie bez użycia śród używamy zwyczajny zatrzask. Tym sposobem dochodzimy do bardzo ważnej kwestii, mianowicie obrót nogi, odchyły matrycy do przodu i tyłu, jak i przesuwanie kranem góra-dół działają należycie z lekkim oporem, bez odczuwalnych luzów. To samo tyczy się funkcji pivot, czyli obrotu całej matrycy o 90 stopni w pionie – przydatne dla grafików i pracy z dokumentami.

Całością zarządzamy poprzez fizyczne przyciski na froncie – są bardzo dobrze widoczne, działają z lekko wyczuwalnym oporem (to dobrze), jednocześnie nie sprawiając wrażenia „taniości”. Odpowiadają one za dość pokaźny asortyment funkcji (o czym więcej w kolejnych akapitach), ale przykładowo przełączanie między źródłami obrazu lub manipulacja głośnością wymagają już od nas grzebania w menu, co jest niespecjalnie wygodne.

Wspominając o źródłach sygnału, Philips wedle przyjętych standardów oddaje do dyspozycji: DisplayPort – 3840×2160@60Hz, HDMI 2.0 – 3840×2160@60Hz, DVI – 1920×1080@60Hz oraz VGA – 1920×1080@60. Na tym nie koniec dobroci, bowiem jeszcze na pokładzie znajdziemy MHL 2.0, czyli możliwość komunikacji z urządzeniami mobilnymi w jakości 1080p. Dopełnieniem są trzy porty USB 3.0.

Monitor 241P6V wyposażono w dwa głośniki o mocy 2W każdy, zaś będąc całkowicie uczciwym z czytelnikami odradzam ich stosowanie zarówno w rozrywce jak i codziennej pracy. Jakość dostarczanego dźwięku jest stanowczo poniżej akceptowalnego poziomu, dlatego przydadzą się wyłącznie jeśli faktycznie nie planujemy zainwestować w dodatkowy system nagłaśniający. Ponadto obok różnych wejść wideo znajdziemy dwie wtyczki jack 3,5mm – wejście/wyjście audio. Dzięki temu po podłączeniu przez HDMI np. konsoli możemy wyjść dźwiękiem na słuchawki. Jakość przesyłanego dźwięku jest całkiem dobra, ale wraz z nim słyszymy nieprzyjemne szumy, co w konstrukcji wartej 2 tys. złotych nie powinno mieć miejsca.

Matryca

Zastosowana matryca to AH-IPS o podświetlaniu W-LED, pracująca z natywną rozdzielczością 4K. Tu nie wiele jest do rozpisywania się, a już w szczególności krytykowania, bowiem pomiary wykazały znakomite parametry ekranu. 100% reprodukcji kolorów sRGB i 81% dla AdobeRGB powoduje uśmiech na twarzy każdego grafika, animatora tudzież fotografa. Dalej jest również pozytywnie: naprawdę dobra jednolitość podświetlania matrycy, ponadprzeciętna jednolitość kolorów, a także całkiem żwawa responsywność jak na IPS, co docenią amatorzy rozrywki.

Deklarowana przez producenta jasność matrycy jest stanowczo zaniżona, ponieważ test wykazał wartość na poziomie 352cd/m2. Przy czym mówimy o naprawdę jasnym ekranie, gdyż w półciemnym pomieszczeniu zmniejszenie jasności nawet do 50% jest niewystarczające dla komfortu oczu. Po dokonaniu ręcznej konfiguracji wszystkich parametrów większość prac i obcowanie z multimediami odbywało się przy jasności na poziomie 20-25%.

Najbardziej cieszą żywe, soczyste, ale nieprzejaskrawione kolory, co jest zasługą 10-bitowego wyświetlacza. W zasadnie pod tym względem parametry matrycy są tak dobre, że zewnętrzny kalibrator nie miał nic do roboty. Ekran natomiast chroni matowa powierzchnia, co również zasługuje na duży plus. Z innych udogodnień warto nadmienić jeszcze Flicker-free, bo nikt przecież nie cierpi nadmiernego migotania ekranu. Matryca co prawda nie jest kompatybilna z G-Sync ani FreeSynk – rozwiązaniami proponowanymi przez producentów kart graficznych – ale nie jest to wada, biorąc pod uwagę, iż segment konsumentów w jaki uderza Philips nie jest szczególnie zainteresowany najwyższymi parametrami w gamingu.

Mimo tego na monitorze 241P6VPJKEB można spokojnie oddać się zabawie nie obawiając się wysokiego input-lag’a. Testy przeprowadzono na PC i konsoli Xbox One, z pomocą różnych tytułów, od wyścigów, bijatyk, a kończąc na klasycznych strzelankach. Wszędzie udało się uzyskać satysfakcjonujący rezultat. Oczywiście ortodoksyjni wyjadacze CS:GO mogą kręcić nosem, ale dla nich powstał zupełnie inny segment monitorów.

Garść przemyśleń i podsumowanie

Nie zostały wspomniane dodatkowe funkcje oferowane przez 241P6VP. Na pokładzie znajdziemy jeszcze kamerkę internetową i mikrofon, jak w notebooku, co raczej wykorzystają wyłącznie osoby często używające wideo-komunikatorów. Dość ciekawy natomiast wydaje się tzw. PowerSensor – czujnik wykrywa czy przed ekranem znajduje się użytkownik i w przypadku jego nieobecności redukuje jasność o jakieś 80%, zaoszczędzając przy tym energii. Natomiast kiedy mówimy o ogólnej konsumpcji prądu, to testowany Philips znajduje się w czołówce energooszczędnych – maksymalny pobór wynosi 21W.

Mamy jednak kilka irytujących rzeczy koniecznych do wypunktowania. O fatalnej jakości głośników i szumach na wyjściu audio już wspomniano wcześniej. Niestety monitor dodatkowo piszczy. Trudno na tę chwilę zweryfikować czy owe „piszczenie”, lub nawet charakterystyczne „terkotanie” powodowane jest przez głośniki, albo może wewnątrz elektronika naszego modelu posiada jakiś defekt. Symptomy raczej wskazują na pierwszą teorię, mimo że podczas pracy na PC używano wyłącznie DVI, zaś głośność zmniejszono do zera. Jeśli lubimy pracować w spokoju w domu lub zamkniętym biurze, wtenczas odczujemy pewien irytujący dyskomfort.

Na koniec kwestia warta przemyślenia. Rozdzielczość 4K wydaje się jednak zbytnią przesadą na matrycy o przekątnej 24 cale. Fakt, daje nam znacznie większą powierzchnię roboczą niż 1080p, co docenią profesjonaliści z niektórych zawodów. Niestety skalowanie w Windows 7, jak i najnowszym dziecku Microsoftu dosłownie leży i kwiczy, nie wspominając już o problemach niektórych programów producentów trzecich, szczególnie nieco starszych. Innymi słowy po kilku dniach wróciłem do Full HD, ponieważ praca była strasznie utrudniona, by powiedzieć czasem wręcz niemożliwa.

Poprzez DVI osiągalny standard dla tego monitora wynosi 1920×1080 przy odświeżaniu 60Hz. Oczko wyżej, czyli 2560×1440 (QHD) kłóci się już z DVI, fundując nieprzyjemne smużenie i inne artefakty, ale pozostaje jeszcze HDMI i DisplplayPort dając zadowalający efekt. Oczywiście QHD na 24” nadal wydaje się lekką przesadą, ale w rozrywce – o ile posiadamy odpowiednie GPU – da jak najbardziej przyjemny efekt.

Reasumując monitor Philips 241P6VPJKEB wykazał się przede wszystkim wysokimi parametrami matrycy, co docenią wszyscy poszukujący sprzętu do zadań specjalnych. Jednocześnie jest bardzo funkcjonalnym produktem – solidne wykonanie, schludny wygląd, funkcja pivot i VESA, mnogość wyjść/wejść, plus miły dodatek w postaci kamery i mikrofonu. Niestety cenowo, szczególnie poprzez zafundowanie rozdzielczości 4K Philips wszedł na terytorium zajmowane choćby przez EIZO, gdzie słabe i nieustannie buczące głośniki, czy niedopracowane wyjście audio raczej nie ma miejsca bytu. Jednak jeśli zależy wam wyłącznie na parametrach obrazu, z jednoczesnym standardem 4K, to testowany model wydaje się wart rozważenia.

promocja