Ostatnio testowaną przeze mnie myszką była Fnatic Gear Flick G1, która zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Dość zabawnym wydaje się zatem fakt, że jakiś czas później przywędrowało do mnie nowe urządzenie tej marki z wdzięczną nazwą Clutch. Jak sprawdza się ono w akcji? Cóż, równie dobrze jak poprzednik.

Fnatic Gear Clutch to nic innego jak delikatnie większa i inaczej wyprofilowana siostra wcześniej testowanego przeze mnie Flicka. W kilku miejscach zdarzy się mi zatem odesłać Was do poprzedniego testu, głównie w celu pokazania bardzo niewielkich różnic występujących pomiędzy tymi dwoma sprzętami. A uwierzcie mi, że jest ich naprawdę niewiele.

Wygląd, ergonomia, wykonanie

Zacznijmy od wyglądu i wiążącej się z nim ergonomii. Producent przy okazji Clutcha nie połasił się na jakikolwiek nowy design, a wykorzystał sprawdzoną już przy okazji Flick formułę. I tak dostajemy ponownie czarną bryłę z lekko matowym wykończeniem, znacząco ułatwiającym chwyt. Sprzęt prezentuje się atrakcyjnie, jest bardzo minimalistyczny i mi akurat przypadł do gustu. Różnica względem Flicka? Clutch ma nieco odmienny kształt i widać to przy porównaniu obydwu myszek. Flick ma bardziej symetryczną konstrukcję, Clutch ma za to mocne wgłębienie z lewej strony, dzięki czemu urządzenie wydaje się bardziej wygodne, a dłoń układa się na nim bardziej naturalnie. Dodatkowo, jeśli spojrzy się na Clutch od tyłu, to można zauważyć, że jej lewa strona została delikatnie podniesiona w stosunku do prawej.

Testowany przeze mnie sprzęt jest też delikatnie większy. Jest dłuższy oraz wyższy o kilka milimetrów, ale przede wszystkim jest cięższy o 26 gramów, co jest bardzo odczuwalne podczas grania. Clutch jest zatem urządzeniem skierowanym do osób z większymi dłoniami, dla których Flick wydawał się zaledwie zabawką. Mnie myszka wydawała się już delikatnie zbyt duża i zbyt ciężka, ale inne osoby z pewnością polubią jej wykonanie. Warto jednak nadmienić, że urządzenie stworzone z myślą zostało o graczach praworęcznych i w zasadzie tylko dla nich okaże się ono wygodne.

Po lewej Flick, po prawej Clutch

Materiały użyte do produkcji Clutch nie odbiegają niczym zanadto od tych użytych przy okazji tworzenia mniejszej siostry. Nadal mamy tu do czynienia z plastikiem, choć bardzo wysokiej jakości. Sprzęt wydaje się być bardzo wytrzymały i jakikolwiek nacisk na niego nie powoduje nieprzyjemnego dźwięku trzeszczenia. Clutch posiada jednak praktycznie taki sam kabel jak Flick. To dwumetrowy przewód wykończony materiałowym oplotem, aczkolwiek nie należy on do specjalnie grubych czy elastycznych. Nie sprawia on jakiegoś wielce pozytywnego wrażenia, ale nazwanie go złym byłoby już przesadą.

Pora na mięsko, czyli o przełącznikach i sensorze

Przechodzimy już do kwestii sensora, który (ponownie) jest taki sam jak miało to miejsce przy okazji Gear Flick. Fnatic zastosowało tu optyczny PixArt PMW3310, który jest obecnie jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym czujnikiem na rynku. Nie ma zatem tu miejsca na jakiekolwiek negatywne efekty w postaci np. akceleracji czy interpolacji, które są widoczne podczas grania. Także jeśli nie trafimy w jakiś punkt, nie ma co zwalać winy na sprzęt, bo ten jest piekielnie precyzyjny.

Pod głównymi klawiszami ukrywają się przełączniki Omron, które charakteryzują się bardzo dużą wytrzymałością i zadowalającą „klikalnością”. Przyciski chodzą bardzo płynnie, aktywują się ze średnią siłą nacisku i świetnie odbijają, co tylko usprawnia pozytywne wrażenia ze strzelania. Boczne klawisze zostały ułożone troszkę wyżej, niż w stosunku do Flick, dzięki czemu nie ma tu miejsca na przypadkowe stuknięcia ich kciukiem. Warto też nadmienić, że na środku konstrukcji pojawił się dodatkowy przycisk, który można przypisać wedle własnego mniemania, choć standardowo służy on do zmiany profilu oprogramowania.

Po lewej Clutch, po prawej Flick

Moim głównym polem testowym dla myszek jest Counter-Strike: Global Offensive, a dodatkowo używam któregoś Battlefielda (1, 3, albo 4) oraz League of Legends. Sensor takiej klasy jak PMW3310 bez problemu pozwalał mi zachowywać jak największą precyzję. Strzelanie było tu równie przyjemne, co w przypadku Flicka. Zauważyłem jednak, że moja kopia Clutch nie została odpowiednio skalibrowana przez producenta. Mysz ma charakterystyczny problem dla nieodpowiednio ustawionych sensorów PMW3310, a mianowicie występowanie buga, którego wywołać można w bardzo skrajnych sytuacjach. Czasem przy lekkim podniesieniu, przesunięciu myszą po skosie, a następnie powrocie na podkładkę przy jednoczesnym gwałtownym wymachnięciu ręką, powoduje szał czujnika. Podczas zabawy w CS:GO takie sytuacje lubiły mi się zdarzać i objawiały się szalonym przesunięciem celownika w niebo, a tym samym utratą niezwykle cennej kontroli. Były to jednakże przypadki skrajne, aczkolwiek występowały, stąd też muszę się przyczepić.

Oprogramowanie i podsumowanie

Jeśli chodzi o oprogramowanie, to pozostało one praktycznie niezmienione i ma taką samą funkcjonalność, jak było to przy okazji testowanego przeze mnie niedawno Flicka. Pozwala na podstawową konfigurację takich rzeczy jak czułość, podświetlenie, a nawet ma prostego menedżera do nagrywania macro. Sterowniki są przy tym bardzo przejrzyste oraz intuicyjne i poruszanie się po nich nie stanowiło większego problemu.

Dla kogo zatem jest Fnatic Gear Clutch? Cóż, głównie dla osób, którym Flick wydawała się za małą myszką. Czy jestem w stanie ją polecić za te 250 złotych? Tak ja w przypadku poprzedniczki – jak najbardziej! To kawał świetnego sprzętu, który charakteryzuje się świetnym wykonaniem, wytrzymałością, a także wysoką precyzją. Czego więcej można wymagać od myszki? Na pewno nie tego, że podoła wyprowadzeniu za nas psa czy przyrządzeniu nam śniadania wprost do łóżka.