Mionix zawitał już na łamach naszego portalu, ale po raz pierwszy szwedzka produkcja znalazła się w moich rękach. Muszę z góry jednak powiedzieć, że wszystkie pochlebne opinie, które słyszałem o tych urządzeniach są jak najbardziej na miejscu, o czym wreszcie mogłem się przekonać przy okazji myszki Avior 7000.

Wygląd oraz ogólny design urządzeń wskazujących od Mionix idealnie wpasowuje się w moje gusta. Jest prosty, nie rzuca się w oczy dziwnymi kształtami, rysami oraz kolorami, a dodatkowo jest też piekielnie wygodny, dzięki swojemu obłemu wykończeniu. To właśnie ono głównie rzuca nam się w oczy, bo poza nim wita nas tylko matowa czerń oraz ładnie podświetlone logo. Bez dwóch zdań sprzęt prezentuje się świetnie, o ile minimalistyczny styl nam odpowiada.

Myszki nie mają wyglądać, tylko być odpowiednim oraz wygodnym narzędziem pracy. Avior 7000 to sprzęt, który nie ma problemów jeśli chodzi o ergonomię. Z góry odradzam ją jednak osobom, które mają duże dłonie, bo konstrukcja jest niewielka. Moja niezbyt pokaźnych rozmiarów łapka jeszcze spokojnie odnalazła się na powierzchni. Zresztą przylgnęła ona do myszy wręcz naturalnie, bo Mionix świetnie wyprofilował swoje urządzenie. Na konstrukcji znajdują się odpowiednio umiejscowione, lekkie, obłe wgłębienia, dzięki czemu dłonie oraz palce są w stanie swobodnie się na niej w naturalny sposób usadowić. Korzystanie z Avior 7000 to była czysta przyjemność i myślę, że inni będą mogli podzielić moje zdanie. Mam tu też na myśli leworęcznych użytkowników, bo urządzenie ma symetryczny kształt, co pozwoli również im w wygodny sposób użytkować tego ergonomicznego wręcz dzieła.

Avior 700 wykonany został praktycznie w całości z plastiku, ale jego jakość jest naprawdę wysoka. Konstrukcję pokryto cienką warstwą gumy. Widać na niej w łatwy sposób odciski palców, ale za to dłoń nie ma prawa się po niej ślizgać. Całość jest wyjątkowo solidna – nic tu nie trzeszczy, nie skrzypi i nie wydaje się, jakby cokolwiek było zrobione po kosztach. Wierzę, że ten produkt Mionix przetrwa próbę czasu.

Kabel ma długość dwóch metrów i został pokryty odpowiednim, materiałowym oplotem. Grubość przewodu jest w zupełności zadowalająca, a jego elastyczność stoi na równie dobrym poziomie. Tutaj Mionix odwalił kawał dobrej roboty.

Na myszce znajduje się 6 dodatkowych klawiszy, 2 główne oraz oczywiście klikający się scroll. 2 przyciski ulokowały się tuż pod kółkiem, pozostałe 4 w parach rozmieszczone zostały po bokach. Lokalizacja dodatkowych guzików bocznych jest bardzo dobra, bo nie znajdują się one zbyt blisko, ani za daleko od samego kciuka. Niestety, są po prostu zbyt delikatne, bo ich aktywacja przychodzi z niezwykle małym oporem, co bardzo mi nie przypasowało. Lubię nieco twardsze przyciski. Główne klawisze również chodzą nieco „miękko”, ale z ich „klikalności” akurat jestem bardzo zadowolony.

Avior 7000 wyposażony został w optyczny sensor Pixart PMW3310DH, który jest wprost świetny, jeśli chodzi o jego precyzję. Akceleracja czy interpolacja praktycznie nie występują, więc nie ma mowy o jakichkolwiek problemach z celnością. W dodatku producent odpowiednio skalibrował swoje „serce”, ponieważ nie napotkałem się w jego przypadku z błędem, który powodował wariowanie sensora przy ruchu pod odpowiednim kątem.

Wrażenia z grania są zatem jak najbardziej pozytywne. Moimi testowymi produkcjami był w głównej mierze Counter-Strike: Global Offensive, Prey, a także League of Legends. Na każdym tym polu sprzęt sprawdzał się świetnie, ale to właśnie Counter-Strike był najbardziej wymagającym tytułem. Tutaj akurat na Avior 7000 się nie zawiodłem, bo mysz od Mionix pozwoliła mi z radością strzelać spektakularne headshoty i ani razu nie zawiodła mnie brakiem precyzji. Moja dłoń nie męczyła się też na niej zbytnio, co mogę zawdzięczać dobrze zrealizowanej ergonomii. W praktyce Avior 7000 to istne arcydzieło!

Mionix dostarczył też odpowiednie oprogramowanie dla swojej myszy. Software pozwala na zmianę ustawień myszy, dotyczących między innymi prędkości sensora. Możemy też stąd zmieniać przypisanie przycisków, a także kolor oraz animacje podświetlenia. Jest również opcja nagrywania oraz edycji macro. Sam sterownik jest niezwykle przejrzysty, intuicyjny i prosty w obsłudze, a przy okazji jego design jest w stanie ucieszyć oko. Szwedzi również tutaj świetnie się spisali.

Do testów oprócz myszki przyjechała do mnie pokaźnych rozmiarów podkładka Mionix Alioth w wersji Xlarge. Jej wymiary to 900×400 milimetrów oraz 3 milimetry grubości. Spód jest kauczukowy, przez co całość praktycznie nie rusza się z miejsca. Z boków znajdują się obszycia. Góra to zaś warstwa miękkiego materiału, po którym myszka porusza się w bardzo płynny sposób. Ślizgacze Mionix Avior 7000 wręcz latały po powierzchni Alioth bez najmniejszych oporów, a ślizg był niezwykle satysfackjonujący. Myślę, że podkładka ta może godnie stawać w szranki z topowymi producentami tego typu akcesoriów.

Mysz Mionix Avior 7000 kosztuje niezupełnie ponad 200 złotych, ale jest to sprzęt, który mogę absolutnie polecić, nawet i za taką kwotę. Poza nieco delikatnymi przyciskami bocznymi, nie ma tu praktycznie żadnych elementów, do których mógłbym się przyczepić. To solidne urządzenie, oferujące wysoką wygodę, a także równie świetną precyzję, dzięki dobrze skonfigurowanemu sensorowi PixArt PMW3310DH. Co tu dużo mogę mówić? Po prostu polecam.

Z racji problemów technicznych zdjęcia myszki pojawią się dopiero w późniejszej części dnia. Chwilowo musicie zadowolić się fotografią zastępczą od producenta.