Szwedzka firma Mionix, jak sama zapewnia, w całości poświęca się produkcji niezawodnego sprzętu dla graczy o nierzucającym się w oczy wzornictwie i wysokim poziomie wykonania. Wielu producentów wcześniej stawiało tak odważne stwierdzenia, problem w tym, że większość z tego to były zwykłe przechwałki dalekie od prawdy. Szczególnie jeśli idzie o segment do 200 zł, będący często istną wylęgarnią badziewia kuszącego jedynie ładnymi kolorkami tudzież krzykliwym wzornictwem.

Jednak testowana mysz Naos 3200 już na samym początku sprawia pozytywne wrażenie. Zamknięta w eleganckim kartonie nie przechwala się milionem nadrukowanych ikonek nawołujących do e-sportu, przekonując nas o konieczności użycia przez producenta takich, a nie innych, rozwiązań. Po rozpakowaniu zaś trafia do naszych rąk absolutnie prosta, a zarazem zgrabnie wyglądająca mysz. Poziom detali został obniżony do całkowitego minimum. Także kolorystyka została utrzymana w konsekwentnym minimalizmie.

Gryzoń rozmiarami mieści się gdzieś pośrodku segmentu gaminogwych myszy – nieco większy niż klasyczne X-710 i 718’tki, a zarazem mniejszy niż topowy Gamdias, czy popularny Natec. Linia profilu i obwodu stawia zdecydowanie na krągłości, dlatego też całe urządzenie nie jest tak spłaszczone i kanciaste jak choćby seria R.A.T od MadCatz. Najwygodniejszy sposób korzystania z Naos 3200 to palm grip, czyli spokojnie cała dłoń może spoczywać na myszy. Niestety urządzenie przystosowano wyłącznie dla praworęcznych graczy.

naos_3200_01

Całość pokrywa gumo-podobne tworzywo, zapobiegające ślizganiu się gryzonia w dłoni. Chociaż trzeba przyznać, że jakościowo odbiega od odpowiednika stosowanego przez np. Natec, bowiem jest wygodniejsze w obyciu plus ślady potu czy brudu (rzecz naturalna przy myszach) nie są aż tak widoczne. Natomiast kabel USB osłania klasyczny oplot, chroniący przed uszkodzeniami mechanicznymi. Ponadto Mionix postawił na minimalizm oświetlania – dioda w kolorze czerwonym, zielonym i niebieskim podświetla dyskretnie jedynie logo marki oraz scroll, sygnalizując o aktualnej pracy sensora, wyrażanej w jednostkach DPI. Naturalnie, jeśli komuś to przeszkadza, można wyłączyć diody LED.

Łącznie mamy do dyspozycji siedem przycisków funkcyjnych o w pełni konfigurowalnych profilach z poziomu sterownika, udostępnionego przez producenta. Działają z lekkim kliknięciem, bardzo precyzyjnie, zaś poziom szybkości reakcji także możemy dostosować do własnych preferencji. Napomknę tylko, że to pierwsza mysz od dłuższego czasu, w której scroll mnie nie irytuje – działa cicho, lekko i zarazem pewnie, sprawdzając się w trakcie gry lub pracy przy komputerze.

Zaskoczyło mnie nico użycie sensora optycznego LED zamiast laserowego, dominującego w gryzoniach powyżej 150 zł. Działa on w trzech zakresach, czyli 800, 1600 oraz 3200 DPI, przy dodatkowej możliwości ustawienia czterech wartości polling rate od 125 do 1000 Hz. Sterownik Naos funkcjonuje sprawnie, toteż nie jesteśmy oszukiwani na podanych wartościach próbkowania przez producenta. Dla niektórych potrójny zakres i maksymalna wartość 3200 DPI mogą wydawać się skromne, ale moim zdaniem wystarczą w zupełności.

naos_3200

Zanim przejdziemy do podsumowania, słowem warto napomnieć jeszcze o oprogramowaniu, które trzeba ręcznie pobrać z oficjalnej strony. Tu również udzielił się ascetyzm, dzięki czemu mamy do dyspozycji proste i przejrzyste narzędzie, zaś wbudowana pamięć Naos powinna przechować ustawienia. Skonfigurujemy funkcję każdego klawisza, prędkość reakcji, a wielbiciele gier moba zapiszą profile macro. Klimaty League of Legends są mi obce, albowiem bliżej mi do dynamicznych FPS’ów, tak więc wszystkie testy wykonałem zwyczajowo z użyciem Battlefield 3 i Titanfall oraz bazowego modelu podkładki Steelseries. Mimo że od lat przyzwyczajony jestem do ergonomii A4tech X-710, szybko polubiłem się z Naos 3200 – gryzoń nie zawiódł podczas długich potyczek w BF3, a w trakcie bitew tytanów też mogłem liczyć na odpowiednią szybkość i precyzję.

Reasumując – Mionix Naos 3200 to bardzo solidny sprzęt, a także odpowiedź na moje usilne prośby. W cenie oscylującej w granicach 180-200 zł otrzymujemy w pełni funkcjonalną, dobrze wykonaną i niewyglądającą idiotycznie, jak większość sprzętu dla graczy, mysz! Jej minimalizm jest wręcz elegancki, a oszczędność formy przełożyła się na ponadprzeciętną ergonomię, w czym pomaga jeszcze zastosowanie jakościowo konkretnych tworzyw, dzięki czemu mamy pewność, że długo nam posłuży. Z drugiej strony w tym przedziale cenowym szukamy częściej urządzeń o sensorze laserowym, ale Mionix i tu zaskakuje pozytywnie – dostępne parametry powinny zadowolić nawet najbardziej zagorzałych miłośników elektronicznej rozrywki. Innymi słowy, przyszło mi testować wiele dobrych gryzoni, ale gdybym teraz miał dokonać wyboru dla siebie, bez wahania sięgnąłbym po Mionix Naos 3200, nie patrząc nawet na droższe modele powyżej 200 zł.

promocja