Steelseries Rival 100 to tak niepozorne urządzenie, że początkowo nie wiedziałem, do kogo w zasadzie jest kierowane. Niby ma większość podstawowych funkcji, właściwych dla myszy o nieco wyższym standardzie niż marketowe gryzonie, ale jednak brakuje mu sporo do wybajerzonych konkurentów. Sekret tkwi jednak w cenie. Ale po kolei…

Opakowanie

Ten akapit mógłbym w zasadzie pominąć. Rival 100 dotarł do mnie w malutkim, przypominającym opakowania większości „no-name’ów” pudełku. Żadnych otwieranych klapek ukazujących mysz, żadnych upiększaczy, surowość w pełnej krasie. W środku też bez rewelacji: gryzoń na dość topornej wkłądce, nieco makulatury, i to w zasadzie wszystko.

1Design i wykonanie

I tutaj zaczyna się robić ciekawie. Otóż Rival 100 jakością wykonania nie ustępuje swoim znacznie droższym odpowiednikom. Mysz zrobiona została z matowego, nie łapiącego odcisków palców plastiku. Bardzo solidnie się prezentującego, dodajmy. Boki urządzenia, na których spoczywa kciuk i mały palec, to z kolei coś pomiędzy gumą a plastikiem, znane z topowych modeli Steelseries, sprawiające, że dłoń się nie ślizga i znacznie mniej poci. Na plus zaliczyć też należy wykonanie kółka myszy, które się nie chybocze, siedząc sztywno na swoim miejscu i pozwalając na bardzo płynne przewijanie.

Mało? Cóż, dodajmy do tego podświetlany scroll i logo, których iluminację ustawić możemy jako jeden z kolorów palety RGB. Niestety, czemuś musiało się oberwać. Padło na przewód łączący mysz z komputerem. Jest on dosyć cienki, powleczony jedynie gumową osłonką. Szkoda, że producent nie zdecydował się na zastosowanie płóciennego oplotu, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Tak czy owak, ogólne wrażenie Rival 100 robi bardzo pozytywne.

3

Działanie

W tym miejscu należy odkryć karty: Rival 100 kosztuje około 150 zł. Oznacza to, że należy do segmentu cenowego mieszczącego się w przedziale nisko-średnich, niewiele droższego niż podstawowe, budżetowe myszki. I w tym kontekście należy go oceniać – jako sprzęt bazowy, a nie potwora dla najbardziej wysmakowanych użytkowników.

Jako taki sprawuje się on bardzo dobrze. Wprawdzie sensor to tylko 2000 dpi (optymalnie byłoby 2500-3500, czyli w przedziale, w którym większość normalnych użytkowników zwykle ustawia czułość), ale nie odczułem tego zbytnio podczas użytkowania gryzonia. Ruchy dłoni bardzo płynnie i sprawnie przenoszone są na ekran, nie uświadczyłem większych skoków czy zacięć. Złego słowa nie mogę też powiedzieć o ślizgaczach, które sprawiają, że mysz bez oporu sunie po podkładce czy innych powierzchniach.

Równie dobrą opinię mam o wszelkich przyciskach. Te chodzą z wyraźnym „klikiem”, trudno o przypadkowe naciśnięcie. Początkowo nawet miałem wrażenie, że opór jest nieco zbyt mocny, jednak chwila przyzwyczajenia i problem znikał. Dotyczy to wszystkich buttonów, łącznie z górnym, do zmiany profilu, jak i dwoma bocznymi, które są bardzo miłym dodatkiem w myszy z tej półki cenowej.

2

Podsumowanie

Steelseries Rival 100 to mysz nad wyraz udana. Posiada wszystkie podstawowe funkcje, a nawet nieco więcej. Dla najbardziej wymagających może być zbyt prosta, pozbawiona większości zaawansowanych możliwości konkurencji. Jednak w cenie 150 zł Rival 100 to bardzo dobry zakup. Cieszy, że Steelseries tak dobrze i świadomie wyceniło swój produkt.

 

promocja