Steelseries Rival wygląda niepozornie. Ba, można by przypuszczać, że to produkt ze średniej półki. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, a te są imponujące. Ostrzegam jednak – jeżeli szukacie przepełnionego bajerami, naszpikowanego przyciskami gryzonia, to zdecydowanie nie ten adres.

Opakowanie

Zacznijmy jednak od początku. Mysz otrzymałem w zgrabnym, choć niespecjalnie fikuśnym boxie, z dominującym pomarańczem i czernią. Otwierana klapka prezentuje samą zainteresowaną, a w środku znaleźć możemy mysz i… mysz. Tak, to wszystko – żadnych gratisów, naklejek, torebek, nawet płytki z oprogramowaniem. Niby nie jest to żaden problem, ale jednak wydając grubszą kwotę, można by oczekiwać lekkiego rozpieszczenia użytkownika.

61pzFD55KHL._SL1200_ Design i wykonanie

Tak jak wspomniałem, początkowo mysz zrobiła na mnie takie sobie wrażenie. „Kadłub” wykonany jest z matowego, niestety łatwo łapiącego zabrudzenia plastiku. Boki gryzonia zrobiono z gumy. Tu jednak można się na pierwszy rzut oka pomylić – w dotyku przypomina ona nieco zwykły plastik. Dopiero przy dłuższym użytkowaniu zauważamy, że jest to guma, na tyle jednak twarda, że dobrze odprowadza ciepło, zapobiegając przegrzewaniu się dłoni.

Pozytywnie zaskoczyła mnie jakość wykonania kółka myszy. Nie trzeszczy, nie chwieje się, ale bardzo solidnie leży na swoim miejscu, do tego poruszając się sprawnie, z lekkim skokiem. Niestety podobnych pochwał nie zbierze przewód. Zamiast absolutnie standardowego w droższych gryzoniach oplotu materiałowego, tutaj zastosowano zwykłą gumę, która nie dość, że zapewnia znacznie gorszą ochronę, to w dodatku powoduje większe ryzyko zahaczenia choćby o kant biurka.

Co więcej, mysz jest ekstremalnie wręcz lekka. Jeżeli ktoś lubi taką wagę, to wspaniale, mi jednak ta lekkość nieco przeszkadzała, tym bardziej, że nie dostajemy możliwości dostosowania wagi do własnych potrzeb za pomocą ciężarków.

Gdybym miał krótko podsumować tą sekcję, powiedziałbym, że Rival wygląda jak mysz kompetentna, ale nie wspaniała. Ma nieco wad, choć ogólne wrażenie jest mimo wszystko pozytywne. Ciekawa jest też kolorystyka: Fnatic Edition to dominacja czerni z elementami pomarańczu i minimalnymi wstawkami białymi. Nie powiem, prezentuje się ciekawie.61+Oagp5etL._SL1200_Działanie

Jeżeli w kwestii wyglądu Rival nie osiąga szczytów, o tyle używanie jej to czysta przyjemność. Twórcy zamiast na siłę montować w niej sensory o chorym DPI, zdecydowali się na zwykłe 6500. Powiedziałem zwykłe? Nie do końca. Nie wiem, jaką elektroniką nafaszerowali tego gryzonia, ale wrażenie płynnego, wręcz idealnego przenoszenia ruchów dłonią na ekran jest porażające. Zero zacięć, zero skokowych ruchów, żadnych przestojów. Trudno wręcz opisać, o co dokładnie chodzi, to się po prostu czuje. I piszę to jako ktoś, kto posiada już bardzo dobrą, gamingową mysz. Co jeszcze fajniejsze, równie gładko wciskają się wszelkie przyciski (w liczbie sześciu: LMB, RMB, MMB, dwa boczne i jeden górny, domyślnie odpowiedzialny za zmianę DPI). I znów trudno określić, co jest przyczyną – Rival po prostu wydaje się przedłużeniem dłoni, tak naturalnym, jakbyśmy używali go od zawsze.

Jeżeli miałbym już na coś narzekać, byłby to ogólny kształt gryzonia. Jest on zaledwie minimalnie profilowany (na tyle jednak, że nie nadaje się on do używania przez leworęcznych), nieco wydłużony. W konsekwencji, mając zaledwie średniej wielkości dłonie, nie mogłem komfortowo trzymać myszy w stylu claw – pozostawał tylko pełny uchwyt dłonią.61w7lL19oZL._SL1200_Konfiguracja

Aby skorzystać z wszystkich funkcji Rival, konieczna jest instalacja specjalnego oprogramowania. To z kolei działa wzorcowo. Pozwala na ustawienie DPI, akceleracji (tu ciekawostka – możemy precyzyjnie określić krzywą przyspieszenia!) czy przypisania przycisków. Służy również do definiowania makr i zarządzania profilami. W tej materii Rival nie wyróżnia się zbytnio na tle konkurencji, posiadając wszystko to, co dobry gamingowy gryzoń posiadać powinien, ale też niewiele więcej. Choć w tym wypadku może to i lepiej?51dpXBlNxZL._SL1200_Werdykt

Steelseries Rival to mysz świetna, jednak nie dla każdego. Najmocniejszą stroną tego sprzętu jest jakość sensora (a więc płynność i dokładność) plus przyciski o idealnej sile nacisku. Jeżeli tego właśnie szukasz w myszce gamingowej, to jest to produkt idealny. Nie ma tu jednak przesadnego bogactwa funkcji, przydatnych nieraz w mniej dynamicznych, ale obsługiwanych wieloma klawiszami grach.

Dodatkowym atutem jest na pewno cena. Rial Fnatic Edition wyceniono na nieco ponad 200 zł, co jest zdecydowanie przystępną kwotą jak na sprzęt tej klasy.