BitFenix Pandora ATX to obudowa, która jest przygotowana dla wymagających użytkowników. Dodatkowo ma ciekawe rozwiązanie w postaci przedniego panelu TFT. Jak się to prezentuje w rzeczywistości?

Obudowa zapakowana została w standardowe, szare opakowanie. W środku można znaleźć instrukcję, logo firmy, opaski zaciskowe oraz zestaw śrubek. Instrukcja jest po angielsku ale stosunkowo dobrze wyjaśnia montaż podzespołów. Śrubki zostały posortowane więc nie trzeba długo szukać tej odpowiedniej. Cieszą także dodane opaski, które ułatwią utrzymanie porządku wewnątrz skrzynki.

BitFenix Pandora ATX ma wymiary 203 x 510 x 558 mm i wazy 9,92 kg. Można w niej zmieścić płyty główne w formacie ATX, Micro ATX, Mini-ITX. Dostępna jest ona tylko w czarnej wersji kolorystycznej jednakże producent ma w ofercie jej mniejsze wersje.

Obudowa prezentuje się znakomicie. Boczne panele zostały przedłużone i zaokrąglone tak aby nachodziły na przód. Sprawia to znakomite wrażenie. Oprócz tego panele przykrywają otwory na przodzie, przez które wentylatory mogą zasysać powietrze do środka. Także tutaj znajduje się dobrej jakości filtr przeciwkurzowy. Oprócz tego domyślnie zamontowany został jeden 140 mm wentylator. Oprócz niego można na przodzie zmieścić trzy 120 mm lub dwa 140 mm śmigła. Na przodzie znajduje się też rzecz, która wyróżnia Pandorę. Jest to wyświetlacz TFT o wymiarze 2,8 cala i rozdzielczości 320 x 240 pikseli. Należy go podłączyć do złącza USB na płycie głównej a następnie pobrać odpowiednią aplikację ICON ze strony producenta i można wyświetlić prawie dowolny obrazek. czemu prawie? Bowiem musi on mieć rozmiar taki sam jak wyświetlacz oraz być w formacie JPG lub PNG. Jest to tylko bajer, ale ciekawy bajer.

Góra również jest ciekawa. na samym brzegu umieszczony został panel wejścia/wyjścia. Do dyspozycji są dwa złącza USB 3.0, dwa USB 2.0 oraz 3,5 mm Audio. Wszystko zostało umieszczone idealnie symetrycznie. Jedyny minus jaki widzę to taka sama wielkość przycisku startu oraz restartu komputera. Oprócz tego sam górny panel można łatwo zdemontować- wystarczy nacisną na lewym boku i góra sama odskakuje. Ułatwia to zdecydowanie dostęp do np. chłodnicy. Generalnie można tutaj zamontować trzy 120 mm lub dwa 140 mm śmigła. Znajduje się tu także filtr przeciwkurzowy w postaci gąbki na górnym panelu.

Na lewym boku można znaleźć duże okno, prawe jest standardowe. Obie blachy mocowane są na szybkośrubki oraz posiadają rączki ułatwiające ich demontaż. Osobiście uważam jednak, że mogły by one zostać wykonane z grubszej stali bo łatwo można je wygiąć w rękach. Dodatkowo boki nie są mocowane na szynach ale na wciśnięcie- ciekawy i dobrze działający pomysł.

Obudowa stoi na czterech nóżkach, które od spodu zostały wyłożone antypoślizgowym materiałem. Oprócz tego pod miejscem na zasilacz został zamontowany filtr przeciwkurzowy, który łatwo może wyjąć i wyczyścić.

Tył jest standardowy. Na dole znajduje się miejsce na zasilacz, wyżej jest 7 zaślepek PCI, które montowane są na szybko śrubki dalej znajduje się 120 mm wentylator, nad nim wyjście na węże od chłodzenia cieczą. Co ciekawe górny panel został tak wykonany, że wystaje długością poza konstrukcję Pandory. Nie wygląda to źle ani też nie przeszkadza w użytkowaniu.

Wnętrze obudowy, jak to ostatnio modne się zrobiło, zostało podzielone na dwie części. Oddziela je spory kawałek metalu, który nie został dociągnięty od góry do samego przodu obudowy. Jest to ogromny plus bowiem świadczy to o tym, że można tam zamontować chłodnice, która będzie sięgała aż do samego spodu. Na piwnicy znajduje się miejsce na dysk 3,5 cala oraz specjalne miejsce montażowe na pompki od chłodzenia cieczą. Zostało ono wyłożone materiałem, który ma za zadanie wytłumiać drgania podczas jej działania. Na tacce na płytę główną znajduje się duży otwór umożliwiający montaż chłodzenia procesora bez demontażu płyty głównej. Bliżej przodu znajdują się dwa miejsca na dyski 2,5 cala. Na samej górze znajduje się stelaż służący do montażu rezerwuaru. Z tyłu obudowy znajdują się kolejne dwa miejsca na dyski SSD. Przejdźmy teraz do piwnicy. Znajdują się tam trzy miejsca na montaż dysków 3,5 cala. Zasilacz stawiany jest na gumowych nóżkach, które wytłumiają jego ewentualne drgania. Jego maksymalna długość może wynosić 220 mm.

System zarządzania okablowaniem jest bardzo dobry. Na półce nad zasilacze jest otwór umożliwiający przeciągnięcie kabli. Został on ogumowany podobnie jak kolejne dwa znajdujące się obok miejsca montażowego płyty głównej. Blisko samej góry znajdują się kolejne otwory, tym razem nieogumowane. Pozwalają one miedzy innymi na przeciągnięcie kabla zasilającego procesor. Z tyłu znajduje się około 20 mm wolnej przestrzeni na okablowanie. W Pandorze można zmieścić karty graficzne o długości do 440 mm. Z chłodzeniem procesora nie jest już tak różowo. Producent nie podaje oficjalnej maksymalnej wysokości ale nie liczyłbym, że chłodzenia powyżej 160 mm się w niej zmieszczą. Redakcyjne chłodzenie Noctua NH-U14S (165 mm wysokości) minimalnie wystaje poza konstrukcję.

Obudowa została także fenomenalnie przyszykowana pod chłodzenie wodne. Oprócz specjalnego miejsca na pompkę, stelażu do rezerwuaru, w Pandorze można zmieścić długie chłodnice. Maksymalnie można zamontować chłodnicę 360 mm z przodu oraz 280 mm na górze. Pod względem przyszykowania pod chłodzenie cieczą oceniam ją fenomenalnie.

Podsumowanie

BitFenix Pandora ATX kosztuje około 500 zł i jest ciekawą propozycją. Ogromnym plus jest jej wygląd, który przykuwa oko. Dodatkowo fajnym bajerem jest przedni wyświetlacz, na które można wrzucić swój obrazek. Oprócz tego obudowa charakteryzuje się dobrym wykonaniem, perfekcyjnym dopasowaniem pod chłodzenie cieczą, dobrym zarządzaniem okablowaniem oraz generalnie dobrym wykonaniem. To ostatnie nie jest perfekcyjne bowiem boczne blachy mogły by być grubsze. Z wad należy dodać jeszcze małą ilość miejsca na chłodzenia procesora- większe coolery zwyczajnie się w niej nie zmieszczą. Jeśli te dwie wady Wam nie przeszkadzają to polecam jej zakup.

promocja